W czasie rekolekcji dostaliśmy wiadomość, że zmarła nasza była mieszkanka. Od dawna chorowała. Zostawiła ledwo dorosłego syna- dziewiętnastolatka. Od jakiegoś czasu mieli swoje mieszkanie. W tym samym bloku pewna samotna, starsza pani zaczęła robić za babcię dla chłopaka, który nie ma nikogo bliskiego. I babcia dba, żeby chłopak coś zjadł i wyprał sobie ubranie. Kompletnie nieprzygotowany do życia samotny dzieciak. A pomoc społeczna – tak, tak, powinien już pracować, być dzielnym, dojrzałym mężczyzną. Ciekawe, czy te same panie zostawiają swoich dziewiętnastolatków kompletnie bez oparcia? Zostały mu w spadku po mamie tylko długi.
Dostałam tez pismo od pomocy społecznej z Nieporętu. Gdyby głupota miała skrzydła…..Od wielu miesięcy  pani kierownik wkłada cały wysiłek, żeby nie pomóc kobiecie z trójką dzieci. Skuteczność godna lepszej sprawy.Gdyby nie fakt, ze dzieci chodzą u nas do szkoły, wysłalibyśmy tę mamę z dziećmi, żeby zamieszkała w gabinecie pana wójta. Najzabawniejsze jest stwierdzenie, że myśmy się podjęli prowadzenia domu dla bezdomnych, zatem pomoc od ośrodka pomocy się nie należy. To już nasza głowa, skąd wziąć pieniądze. Państwo umywa rączki, skądinąd niezbyt ubrudzone rozwiązywaniem problemów ludzi zepchniętych na margines.Uwaga bezdomni: z chwilą przekroczenia progu organizacji pomocowej tracicie prawa obywatelskie!
Na szczęście, dzisiaj także, telefon od pracownicy socjalnej, do której trafiła ofiara przemocy w rodzinie. Bardzo ludzki i pełen zatroskania.
I tak – prawo i instytucje mające chronić najsłabszych żyją czasem dla samych siebie. Tylko któregoś dnia bezduszny trafi w szpitalu czy w urzędzie na podobnego bezdusznego. I dostanie nauczkę.
„Wszystko, cobyście chcieli, żeby ludzie wam czynili i wy im czyńcie.”
Okrutnie proste.