Jutro rozpoczynamy wspólnotowe rekolekcje. W związku z tym jeden z braci fatalnie złamał nogę. To na początek.
Kiedyś św. Teresa z Avila podróżowała przez bezludzia w zamieci śnieżnej w sprawach swojego zakonu. W pewnym momencie powóz się popsuł. Wyrzucała Jezusowi: „Panie, mówiłeś, że jesteś przyjacielem, a tu co?” Pan Jezus jej odpowiedział:”Tak właśnie traktuję swoich przyjaciół”. Na to święta:”To dlatego masz ich tak mało”.
No tak, łatwo jest być blisko, kiedy fajnie jest. Ale jak się robi mniej fajnie….
Tylko, czy gdybyśmy żyli w wiecznej euforii – bez konieczności wysiłku, walki, poznalibyśmy sami siebie i innych? Czy może żylibyśmy we mgle złudzeń?
Prawda dzisiejszego dnia- z prochu powstałeś i w proch się obrócisz. Jeśli poza prochem nie ma nic, to ja palcem nie kiwnę. Ale jeśli proch jest opakowaniem skrywającym skarb? I to skarb na wieczność. No to już się opłaca ruszyć. Bo może być ciekawie. Środa Popielcowa to dla mnie takie przypomnienie, po co właściwie trzeba rano wstać i umyć zęby. No itd cały dzień.
A sfilcowany kocur w dniu swojego święta/o czym dowiedziałam się od czytelniczek/ walnął się do łóżka- mojego i pewnie zaraz włoży moje okulary i zacznie czytać gazetę. Pozdrowienia dla dzisiejszych solenizantów-kotów. Udały się Panu Bogu!
