Cezary z Jarkiem właśnie wracają z Berlina. Relacja jutro. Wiem tylko tyle, że my zabraliśmy 300 sztuk z Warszawy i Łodzi/uwaga:wysłany kurierem na nasz adres dotarł na czas/, a dzisiaj jeszcze dotarło z innych części Polski 200. I że idą jak świeże bułeczki. Przypominam, że akcję zorganizowała pani Ania, a my tylko przeszliśmy z nią kawałek drogi do dobra. I razem z tymi, ponad 1000 osób, które dały śpiwory, licząc jeden śpiwór- jeden ofiarodawca. Tak, dla pokrzepienia serc, a przecież inni, gdzie indziej, dla innych uchodźców też zbierają.

Starsza pani katechetka cytowana już tutaj, na wieść, że zawieźliśmy śpiwory uchodźcom skwitowała: „To dobrze, przecież nawet kotkowi i psu  się ściele, a to ludzie są!”.