Artur* dzisiaj rano ciężko zachorował. A było tak: dostałam najnowszą książkę Szymona Hołowni, którą schowałam przed nim, bo jak wiadomo, porywa wszystko, co jest wydrukowane, a tam na dodatek są zdjęcia. Nie spał do świtu, czyhając na okazję, żeby zwędzić. W końcu jednak padł. Rano wyszłam na chwilę i po powrocie mówię: ” Artur, idź po bułeczki”, jako, że codzienne rano biegnie do ogólnej kuchni, gdzie kucharka ma dla niego świeże bułki. A chłopak leży i jęczy, pokazuje na głowę, okryty kołdrą po szyję. Zmartwiona mamuśka, przykładam rękę, mierzę temperaturę. Nic nie widzę. W końcu chcę mu poprawić łóżko, a ten trzyma kurczowo kołdrę! I załapałam. Pod kołdrą schował książkę i bał się, że jak wyjdzie z łóżka, to odkryję przestępstwo i skarb zabiorę. Nie wiem ile godzin by tak przeleżał na dziele Szymona, jęcząc teatralnie. Oczywiście zabrakło mu wyobraźni co do dalszych kroków tego podstępu. Bo przecież książka pod kołdrą jest bezużyteczna. Książka oglądana w świetle dopiero daje radość. Ale był gotów poświęcić ulubione bułeczki/rzecz absolutnie święta!/ dla zdobyczy. 
Zdobywamy skarb. I trzymamy go pod kołdrą, żeby nam kto nie zabrał. I nasz skarb, choć kosztował wyrzeczenie,  nie ma żadnej wartości. Owszem, jak wyjmiemy na wierzch, ryzykujemy, że coś stracimy. Co jest lepsze? A może wcale nie jesteśmy zdecydowani, co jest naszym skarbem największym? Co jest największym skarbem każdego chrześcijanina? Co jest moim skarbem i co powinnam wreszcie wyjąć z ukrycia. Chrystus-Miłość, który zamieszkał w naszych sercach przez Ducha Św. Od chwili chrztu. Po prostu. 

Nad-obowiązkowo
Chrystus w drzwiach Martinotti
Dobroć serca wymaga czujności, wcale nie jest naiwna. Może wiązać się z ryzykiem. Nie zostawia miejsca na to, aby kimkolwiek gardzić. Sprawia, że stajemy się wrażliwi na najbiedniejszych, na tych, którzy cierpią, na ból dzieci. Dobroć serca umie za pomocą wyrazu twarzy, tonu głosu odpowiedzieć na istniejącą w każdym człowieku potrzebę miłości.

Tak, Bóg pomaga nam iść przez życie, bo w głębi naszych dusz złożył iskierkę dobra, która chce stać się płomieniem.                                                                                                                  

Czy będziesz żył Chrystusem dla ludzi, choćbyś przez miłość miał stracić życie?/br.Roger z Taize/

 *Artur jest inny- jest niepełnosprawnym autystykiem.