![]() |
| trudna sytuacja/tutaj uciekinierzy z Somali/ |
Powrót do domu na chwilę. Pojawił się wreszcie pan od pieca CO, jest szansa, że niebawem przybędzie kilka miejsc w Zochcinie, bo sytuacja w domach jest delikatnie mówiąc trudna. A piec popsuty uparcie, drań jeden. Mamy taki domek, gdzie weszłoby jeszcze ze 4-5 ludzi.
Zwierzaki po każdym moim powrocie, zataczając się z przejedzenia,grają pokrzywdzone sierotki i usiłują wyciągnąć coś jako rekompensatę za rozstanie. Manipulanci! Jedna rybka to mało nie zdechła z przeżarcia, tak gorliwie wszyscy dbali o akwarium. Musiałam zastosować dietę 24 godz.
![]() |
| zaradność biedaków- sandały z plastikowych butelek |
W domu pranie, liczenie strat po niekontrolowanych wizytach Artura w moim „biurze”- nie zamknęli drzwi na klucz i synek przechadza się ze stertą książek i jeszcze mi je przewrotnie pokazuje. I daje do zrozumienia, że wymieni tylko na prezent od brody, czyli św.Mikołaja. Ma monetę przetargową. Cwaniak wie o tym dobrze, bo książki kradnie zawsze te, na których mi zależy, z których korzystam także przy pisaniu bloga. Ubodzy bywają zaradni!
Dzisiaj kto żyw rozładowywał transport, czyli TIR-a od holenderskich przyjaciół. Na mrozisku, ale poszło chłopakom. Dobrze, że przyszedł ten transport, bo już było cienko.
A jak zwykle młodzi z Tarnobrzega stoją w sklepach i zbierają dla nas żywność. Wiele osób przynosi też bezpośrednio do naszych domów, przychodzą paczki. Ks.Jacek wyżebrał górę mięsa, nadrobiwszy 200 km, bo pomylił zjazdy z autostrady. I stale zadaję sobie pytanie, jak my żyjemy i odpowiedź dał Inżynier- umowę o pracę podpisaliśmy z właściwym Szefem uczciwej korporacji. Wypłata jest zawsze, chociaż czas pracy nienormowany i warunki bywają szkodliwe. I czasem trzeba poczekać. Ale nie wolno zwątpić. Rozmnożenie chleba w realu.
Zawsze przed Bożym Narodzeniem robimy zapasy, bo w styczniu i lutym już tak hojnie nie będzie.
Nad-obowiązkowo
![]() |
| św.Teodora Guerin 1798-1856 |
Francuzka z Bretanii, w wieku 25 lat wstąpiła do zgromadzenia Sióstr Bożej Opatrzności. Na początku życia w zakonie ciężko zachorowała i nigdy nie odzyskała zdrowia w pełni. Wysłano ją do Indiany w Ameryce z misją założenia szkoły i wspierania nielicznych osadników -katolików. Z grupą kilku sióstr po wielomiesięcznej podróży statkiem, konno, koleją siostry dotarły do celu. W niezwykle trudnych warunkach, wielkiej biedzie, wrogości środowiska protestanckiego otwierały szkoły….w dużej mierze ucząc dzieci protestanckie, bo szkół państwowych nie było. Z czasem zaczęły napływać także dzieci francuskich osadników- katolików. Władze kościelne nie zawsze były przychylne tym dzielnym babom, które przekraczały konwenanse i szły tam, gdzie nie zwykło się widzieć zakonnic, żeby uczyć, pomagać, wspierać. W dniu jej śmierci zgromadzenie prowadziło szkoły na terenie całej Indiany i dwie ochronki w innych.
„Podporządkujmy się woli Pana. On zawsze nas chronił i nie opuści nas, jeśli nie przestaniemy Go miłować”. – to mówiła, kiedy były kłopoty z hierarchią.
„Musimy same wykształcić w sobie wszystkie cnoty, zanim zaczniemy wpajać je innym”– do współsióstr, które uczyły dzieci.
„Złóż spokojnie swoje życie Bożej Opatrzności. Z Jezusem- czegóż można się obawiać?”– kiedy piętrzyły się trudności.
„Życie błogosławionej Teodory jest świadectwem, że wszystkie jest możliwe z Bogiem i dla Boga.”Papież Jan Paweł II w czasie beatyfikacji:
Za życia pewien biskup ją nawet ekskomunikował! Zmienił potem decyzję, ale miło nie było.
„Życie błogosławionej Teodory jest świadectwem, że wszystkie jest możliwe z Bogiem i dla Boga.”Papież Jan Paweł II w czasie beatyfikacji:
Za życia pewien biskup ją nawet ekskomunikował! Zmienił potem decyzję, ale miło nie było.



