Tym razem na wszystkich stacjach radiowych od prawa, poprzez środek, do lewa, mówiono prawdę. Pogoda fatalna i ślisko. Wiem,

A można było lepiej!

bo dojechałam z Zochcina do Warszawy, jak grzeczna panienka, wolniutko, bez żadnych tam….Jutro już samolocik moje ziemskie opakowanie wywiezie do Szczecina, do Jezuitów, na rekolekcje dla studentów. Jak porównam kuchnie dwóch zakonów/przypominam, że gościłam w tym tygodniu u Zmartwychwstańców w Sosnowcu/ to wyniki opiszę. Tu uwaga dla moich braci i sióstr, którzy pilnują Artura: nie zrobiłam tego specjalnie, znikając przed Bożym Narodzeniem na tak długo i zostawiając Was z synkiem lekko rozsierdzonym oczekiwaniem na prezent od pana z brodą. Tak się składa, że zawsze przed choinką jest Adwent. Chyba, że da się jakoś zamienić kolejność w niebiesiech. Specjalnie dla autystyków.
Na ten ostatni tydzień przed czarem owej choinki, ciepła i pasterki – życzę wszystkim choć jednej chwili wyciszenia i dyskrecji. Tak, dyskrecji! Nie mówmy, po prostu, oprócz tego, co konieczne.

Bóg jest dyskretny, dyskretnie przyszedł na świat. 
Po cichutku, bez wrzasku i fanfar. Dlatego, żeby Go usłyszeć, trzeba być cichutko. W środku siebie być cichutko.

Nad-obowiązkowo

Zamilknąć, żeby zrozumieć,
a potem mówić z miłością
W ciszy przestajemy ukrywać się przed Bogiem i światło Chrystusa może dotrzeć do zakamarków naszego serca i przemieniać je.
Słuchać braci, 
żeby nauczyć 


się słuchać Boga