Tomek pisze:

A było już tak pięknie, pierwsze promienie słońca, roztopy (no co prawda roztopy w Warszawie akurat nie są najładniejszym zjawiskiem fizyczno-estetycznym), sezon na krótkie spodnie. Po prostu miał być „debeściak”. A tu nie…A tu nie. Tutaj śnieg w pełnej krasie, sople lodu, przymrozki i zasadniczo totalna rozpierducha na drogach z powodu wydrapywania rezerw na odśnieżanie. Pierwszy raz od dobrych… Może 9 lat widziałem w Nagorzycach zaspy sięgające mi do pasa. Jak już zaspy sięgają mojego pasa to Dziadek Mróz się musiał wysilić (gdzieniegdzie nawet się zapędził bo i mnie przerastają te zaspy momentami). W ostatni weekend byłem z Inżynierem w Kielcach. Targi Człowiek-Ekologia-Natura czy coś w ten deseń. Spodziewałem się stanowisk konkurencyjnych do produkcji przetwórni, natomiast spotkaliśmy tam z Inżynierem: wróżbitkę, bioenergoterapeutów, radiestetów, księgarnia praktyk powszechnie uznanych za złe, plastry zwalczające choroby ciepłe i zimne oraz uzdrowiciela. Aha, magiczna piramida też była. Zestaw wybuchowy, ale wszystkim i tak słabo szło sprzedawanie swoich usług. Z książek wyżej wymienionej księgarni bardzo moją uwagę zwróciły trzy pozycje: ABC starożytnych run, urynoterapia w praktyce, księga magii wiedźm. Były też kwiatki jak: samouzdrawianie w praktyce i chyba odżywianie energią słoneczną. A hitem okazały się uwaga: majtki z nadrukiem na prostatę. W sumie z takich praktyk chyba najnormalniejsze okazało się stanowisko z nalewkami. Jak wiadomo wysoki procent wszystko wyleczy jeśli dostosuje się ilość do potrzeb rekonwalescencji. A propos aromaterapii oraz wziewaniu magicznych wywarów zajrzyjcie: „Rosyjskie niedźwiedzie lubią być na haju”

Człowiek zachowuje się czasem jak dziecko we mgle. Szukając domu wędruje po bezdrożach, a dom jest na wyciągnięcie ręki.