Jako, że woda w Nagorzycach powróciła do kranów, chóralne śpiewy odbyły się bez zakłóceń. Za salę koncertową służyła remiza, którą witosławiccy strażacy chętnie się dzielą. A Witosławice tuż obok Nagorzyc i sławne z odpustów na Zielone Świątki. Bo na Witosławskiej Górze kulty pogańskie Benedyktyni ze Św.Krzyża wyganiali przerabiając na kulty chrześcijańskie. I stoi na tej górze, w lesie kaplica, przy której pustelnik niegdyś mieszkał. Pogaństwo miało się tu dobrze i długo, bo do…..połowy XIX w. Cóż, generalnie ma się dobrze i dzisiaj, nie tylko w naszych okolicach, choć w innej już formie, bo inne czasy.
![]() |
| kapliczka na Górze Witosłwskiej |
Nasi niepełnosprawni przyjaciele, ich mamy, mieszkańcy Zochcina i Witosławic bawili się razem z młodymi z Chóru Centrum Myśli JPII. Mogliby się chórzyści nazwać jakoś krótko, np. Centrusie i już. Oni są takie świry, że śpiewają bez przerwy: przy jedzeniu, myciu, na spacerze, w samochodzie, w sypialni i …..toalecie. Tak jak inni oddychają. Tak trzymać, kochani!
Potem skok do Jankowic i mieszkańcy naszego domu, w większości ludzie starsi i niepełnosprawni, słuchali i razem śpiewali. Dzisiaj jeszcze Centrusie na mszy św.w kościele koncert dali, zjedli obiad i pojechali. Inżynier w gary tłukł, więc obiadek dobry był, Marcysia zmywanko odwaliła z kolegami z klasy, co mieli nieszczęście ją odwiedzić i zostali zaciągnięci jako wolontariusze do pomocy. Ale z uśmiechem wykonali zadanie. Tak to po raz kolejny różne światy się spotkały i o to chodzi. I trochę weselej się zrobiło. O to też chodzi.
![]() |
| Witosławice |
![]() |
| JPII z tyłu zasłuchany-Jankowice |
![]() |
| Jankowice |
![]() |
| Jankowice |
A ja sobotę spędziłam z Karolem poprawiając stronę internetową Wspólnoty i generalnie obgadując nasze bieda-interesy. Głowa puchnie, ale mam nadzieję, że niebiańskim ekonomistom nie puchnie, bo by musieli mieć aureole na gumce.
Artur w nagrodę za to, że w sobotę stracił należną mu porcję Gosi w weekend – siedział w domu, kiedy pracowałam- dzisiaj zrobił sobie zakupy w sklepiku na Św. Krzyżu. Uwielbia to miejsce, to znaczy kiosk z dewocjonaliami. Zakupił:
obrazki z O.Pio szt2, figurki rycerzy na koniach z gipsu szt.2, krzyże św.Franciszka szt.2, przewodniki po klasztorze /wynegocjowałam broszury, nie albumy/ szt.2.
Szczęście nie ma granic. Pani w kiosku próbowała zrozumieć te zakupy, ale dała sobie szybko spokój. „Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami „- mówi prorok Izajasz, a ja sobie te słowa cytuję, kiedy nie rozumiem mojego autystycznego syna.







