Uwaga: na dole errata do tego posta dodana po zreperowaniu internetu: audio.

Dzień zakończony twierdzeniem Pitagorasa, bo jeszcze jedno nasze dziecko pobiera gimnazjalne nauki. A rozpoczęty z opóźnieniem, bo budzik nie zadzwonił, świntuch jeden i cały dzień na wstecznym. Zresztą nawet jak dzwoni, to też jest na wstecznym. Czym człowiek starszy, tym czas szybciej leci.
Rano pogoń za Stasiem, co miał jechać do Warszawy, żeby wpaść w ręce naszego Doktora od Głowy, ale ma taką nerwicę lękową, że uciekł w krzaki przed podróżą. Potem zebranie Fundacji i wielka narada co robić, żeby nasze warsztaty utrzymać, a tym samym zapewnić chociaż kilkunastu osobom pracę. Wyprodukować te piękne rzeczy potrafimy, sprzedać musimy, a konkurencja duża.
Po drodze zakupy- w sklepie mięsnym, który ma nowego właściciela i tanie mięsko oraz kurzą wątróbkę, co pożywna jest i koszt niewielki. I…..ze zdumienia oczy przetarłam, bo na tym sklepie wisi ogłoszenie, że poszukują sprzedawczyni. Pierwsza oferta pracy od kilku lat, którą widzę w mojej okolicy. A  w sklepie ruch. Daj Boże, niech się kręci.
W Jankowicach chłopaki piękny płot robią wokół placu zabaw dla dzieci. Z gałęzi, czyli materiał za friko. Dzieci kiedyś tam były, płot też, piękny, z desek,  ale potem dzieci wybyły, a płot trafił do placu zabaw w Nagorzycach. I znowu dzieci są, więc …itd. Trawa rośnie jak głupia, tak, że pracy dla panów nie zabraknie. I od razu humory lepsze, jak można wyjść z domu i coś porobić. Ogródki też wysiane, porządeczek jak ta lala. Potem przyjeżdżają goście i pytają zdumieni: a gdzie ci bezdomni? Gdzie ta bieda?  Bo jak biedny, to skojarzenie – brudny, bałaganiarz i slums. Walczymy z tym od lat, zarówno z bałaganem jak i ze stereotypem. Z pierwszym- mamy osiągnięcia, z drugim-nie wiem.
Następnie przyjechał pan po jedzenie. Pan ma dzieci 4, pracuje dorywczo, Pierwsza Komunia, więc, żeby dziecko miało chociaż święto, jak inne dzieci, dałam, co mieliśmy. Niestety nie było tego dużo, ale zawsze coś.
Po drodze młody, który rano uciekł, zdecydował się, że jednak pojedzie i wywózka przez Mikiego na PKS.  Wiem, że już dotarł na Potrzebną zgarnięty z dworca przez Cezarego.
Ufff! Ta straszna choroba to epidemia obecnie. Walczy z nią tysiące ludzi, w tym bardzo młodych.
Wreszcie zajęcia matematyczne, II gimnazjalna, połączone z wizytą innego pana, od komputerów, co ustawia od nowa routery, anteny i kable, żeby było szybko i dobrze oraz taniej.  Arturowi zaś popsuł się komputer i czekał od wczoraj na pana tak gorąco, że przehandlowałam nawet kąpiel. Bo od pewnego czasu hrabia nie idzie się kąpać za darmo, tylko albo za jakiś film, pepsi/2 sztuki/ czy inną przyjemność. Tym razem była obietnica zreperowania komputera. Kąpiel jest co drugi dzień, więc impreza zaczyna być kosztowna.
Jedna rybka w akwarium u chłopaków z malutkiej zrobiła się dużutka tak bardzo, że ks.Jacek funduje większe akwarium. Stwór ma już ponad 30 cm i jeszcze rośnie. Litości! Taaaki welon!!!Kucharz grozi, że na Boże Narodzenie, no wiecie. Ale pupilki nikt nie odda. Co bardziej znerwicowani spędzają sporo czasu przed akwarium. Czekamy na Krzysia, co jest na razie w szpitalu psychiatrycznym. On uwielbia zajmować się rybkami.
Artur ma zabawę. Własnie rozkręca stary napęd CD i wrzuca części do butelek. Po pepsi. Ostatnio rozkręcił nowy odtwarzacz muzyki oraz wysadził korki podłączając do gniazdka  malutką lampkę kupioną u Chińczyka. Obyło się bez ofiar. Tym razem.
O remontach, sadzeniu pomidorów, umierających, ciężko chorych i zwyczajnie- żyjących w naszych domach ludziach oraz tych, dzięki którym żyć mogą, też  wspominam, bo to wszystko razem dopiero jest piękne jak orkiestra symfoniczna albo chór polifoniczny. Dyryguje Chrystus.

Nad-obowiązkowo
Nasze  środowe spotkanie w kaplicy było akurat na temat, ale w związku z „naprawą sieci trakcyjnej” czyli internetu, wczorajszej nocy nie udało mi się wkleić nagrania. Robię to dzisiaj.

WordPress plugin

Powered by Cincopa Media Platform for your website and Cincopa MediaSend for file transfer.