Polujemy na dźwig. Nie, nie odbiło mi i nie bawię się samochodzikami. Dźwig musi być prawdziwy, o odpowiednich gabarytach i udźwigu. Żeby kontener, co nie może się doczekać lokatorów, a lokatorzy kontenera, wstawić na podwórko pewnej rodziny.Problem jest w dźwigu, bramie i pogodzie. Bo jak jest dźwig, to nie ma pogody i odwrotnie. Tak już ze dwa miesiące. Brama jest stale, ale bardzo wąska. Jutro o 7 rano ma być pan, co może pomoże. Nie wiem, który święty jest od dźwigów. Typuję św.Krzysztofa, bo dźwigał podróżnych i samego Pana Jezusa, jak głosi legenda. O wąskiej bramie sam Pan Jezus mówił, że prowadzi do Królestwa. W naszym przypadku- do ulżenia ciężkiej sytuacji lokalowej. Może kontener rajem nie będzie, ale na pewno lżej będzie żyć. Trafić w bramę, to trudne zadanie.
Nad-obowiązkowo
Można wjechać windą- jak radzi pewna Pani Doktor -Kościoła.
Doktor Kościoła Ty wiesz, moja Matko, że zawsze pragnęłam być świętą, ale cóż! kiedy porównuję się ze świętymi, stwierdzam nieustannie, że między nami jest ta sama różnica, jak między niebotyczną górą, a zagubionym ziarenkiem piasku, deptanym stopami przechodniów.
Lecz zamiast zniechęcać się, mówię sobie: ,,Dobry Bóg nie dawałby mi pragnień nierealnych, więc pomimo że jestem tak małą, mogę dążyć do świętości. Niepodobna mi stać się wielką, powinnam więc znosić się taką, jaką jestem, ze wszystkimi swymi niedoskonałościami; chcę jednak znaleźć sposób dostania się do Nieba, jakąś małą drogę, bardzo prostą i bardzo krótką, małą drogę zupełnie nową. Żyjemy w wieku wynalazków, nie ma już potrzeby wchodzić na górę po stopniach schodów; u ludzi bogatych z powodzeniem zastępuje je winda. Otóż i ja chciałabym znaleźć taką windę, która by mnie uniosła aż do Jezusa, bo jestem zbyt mała, by wstępować po stromych stopniach doskonałości.Szukałam wiec w świętych księgach wskazówki na temat windy, przedmiotu moich pragnień, i przeczytałam te słowa pochodzące z ust Odwiecznej Mądrości: Jeśli ktoś jest MALUCZKI, niech przyjdzie do mnie. A wiec przyszłam odgadując, że znalazłam to czego szukałam i chcąc wiedzieć, o mój Boże! co zrobisz maluczkiemu, który odpowie na Twoje wezwanie, kontynuowałam moje poszukiwanie i oto, co znalazłam: – Jak matka pieści swoje dziecko, tak samo was pocieszę, będę nosił was na swoim łonie i kołysał na kolanach! Ach! nigdy bardziej czułe, bardziej melodyjne słowa nie dotarły do mojej duszy, by ją uradować, windą, która ma wznieść mnie do Nieba, są Twoje ramiona, o Jezu! W tym celu nie muszę rosnąć, wprost przeciwnie, trzeba, abym pozostała mała, abym stawała się coraz bardziej mała. O mój Boże, przeszło to moje oczekiwania i chcę wychwalać Twoje Miłosierdzie.
/św.Teresa od Dzieciątka Jezus/


