![]() |
| w Krzyżtoporze |
Kolejna, już w tym sezonie ostatnia grupa mieszkańców naszych domów w Warszawie wczasuje w Nagorzycach. Pogoda taka sobie, ale za to można jeść i spać do woli. Choć dwie krótkie wycieczki udało się zrobić. Dla ludzi żyjących na co dzień w wieloosobowych salach warszawskich domów, w ciasnocie, to chwila przerwy i oddechu.
Powoli ruszają zajęcia w świetlicy. Muzyczne będą przez chwilę w siłowni. Chętnych mnóstwo, ale miejsca mało. Mamy obiecane kontenery od niezastąpionego Pana od Kontenerów.
To Pan Forsa. Na tyle, na ile mu pozwalamy, rzecz jasna.
Było gorąco, ale taki mamy lokalny temperament. Na koniec okazało się, że to moja wina, te wiatraki i że skłócam ludzi. Przeciwnicy inwestycji, a ludzie tu się znają, są albo zastraszani albo też przedstawiani jako ciemnogród. Nie ma ustaw bezpośrednio regulujących odległość wiatraków od domów. W wielu krajach są. Dlaczego nie ma? Z dwóch powodów: lobby „wiatraczne” i wygoda władzy, która konieczność pozyskiwania energii odnawialnej spuszcza na samorządy. I przymyka oko na ew.szkodliwość i uciążliwość dla konkretnych ludzi w konkretnych domach. Dla ułatwienia dodam, że prąd z wiatraków jest bardzo drogi i dopłacamy do niego wszyscy. Resztę można doczytać, pełno w internecie. Tyle o wiatrakach, choć ważki temat, bo wychodzi spod niego wiele informacji o współczesnym świecie i nas samych.
Ale życie się toczy, warzywa trzeba z pola zebrać, remonty pokończyć, chłopak, którego choroba zmusiła do przerwania nauki- wrócił do szkoły dzięki pomocy naszego Doktora od Głowy, kasy szukać, psy nakarmić.Pierony, nic nie chcą jeść, tylko „baskę” czyli kiełbaskę z arturowych kanapek, co sprawia, że muszę mu dokładać na bułeczki, a jak odganiam sieściuchy, to wrzeszczy, Artur rzecz jasna: „daj peska jeść”. I wychodzę na zwierzęcego tyrana. Samochody poreperować, transport z darami przyjąć/20 t tir/, na które czekamy jak na zbawienie, bo cieniutko przędziemy. A do szkoły to nam tylko jedno dziecko zostało. Ufff!!! No i dwójka przedszkolaków w Jankowicach, dzieci Agnieszki i Andrzeja. Lekarzy, szpitale i komisje lekarskie pozałatwiać, gaśnice certyfikować i ……wiele innych.
I ks.Jacek z wyprawy do Warszawy przywiózł…..relikwie bł. Jana Pawła II. Jak to zrobił nie wiem, ale wiem, że JPII załatwił nam wiele spraw, w tym poprawę zdrowia chorych. Będą nam przypominać o wielkości duchowej Papieża i o tym, że nasi bracia, którzy są już w Niebie nie zostawiają nas samych tu na ziemi. I że święci, to byli ludzie z krwi i kości, jak każdy z nas, a nie od urodzenia bezcielesne aniołki bez wad, pokus i ludzkich potrzeb, radości oraz cierpienia.
Nad-obowiązkowo
![]() |
| Papież Paweł VI niesiony w lektyce |
Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach: – Co ja zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą się, miejsce zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim, ale komu ja to sprzedam? Wiem… (i tu pada nazwisko jednego z polskich biskupów).



