Dwa dni wybiegu w Nagorzcach i jeszcze nie nadrobiłam zaległości. Zaległości mają to do siebie, że rosną jak na drożdżach, podlewane naszym staraniem, żeby malały. Z radością powróciliśmy do „normalności”, a po długim czasie- fajnie było posiedzieć trochę w kaplicy z mieszkańcami. Bo wrócili prawie wszyscy- ze świątecznych wyjazdów i szpitali. I kilku nowych przybyło. Pozdrawiam i od jutra mądrzejsze może teksty, bo na dzisiaj się wyszalałam, jak powiedział niejaki Kuzco do Pachy po szalonej wspinaczce na skalnych ścianach. /to z filmu „Nowe szaty króla”- polecam/
![]() |
| w nieszczęściu nawet łobuz godzi się na współpracę, żeby ratować skórę |

