Sezon „turystyki duchowej”w pełni. Śmignęłam do Gdańska. Do Warszawy sama, a potem ze wsparciem Cezarego, bo na tak długą trasę trzeba chłopa. Do prowadzenia samochodu. Jak wiadomo chłop stworzony do prac ciężkich, więc fakt koedukacyjności naszej Wspólnoty wykorzystuję często. Rozkosz pełna- autostrada do samiutkiego Sopotu. Nie wyruszajcie jednak na A1 bez pełnego baku paliwa i z pustym brzuchem. Nie wszystko na raz. Na stacje benzynowe i bary trochę jeszcze musimy poczekać.
A byłam na salonach. Konkretnie na jednym: Salon Młodopolski im. Arama Rybickiego. Cykl dyskusji na różne tematy. Tym razem w duecie z Janką Ochojską, który to duet zdarza nam się dość często. Ona ma spojrzenie „wielkogrupowe”, ja -szczegółowe, na różne ludzkie biedy. Dodatkową atrakcją wycieczki- w pakiecie- był nocleg w pięciogwiazdkowym hotelu. Goście lekko przecierali oczy, aczkolwiek dyskretnie, bo dobrze wychowani, a my z Cezarym łamaliśmy sobie głowy jak uruchomić windę. Uratował nas czarnoskóry pan wkładając elektroniczną kartę -klucz do dziurki w ścianie. I wpuścić nas na salony! Choć barek w pokoju był dobrze zaopatrzony, nie skorzystałam. Cóż, nie piję. Dzieci moje zawsze mówią, że w mojej obecności żadna impreza! Herbata była gratis, na szczęście dla naszych kieszeni, bo butelka mineralnej 14 zł! Dla pełni obrazu dodaję, że nie ja płaciłam za hotel. Oraz, że z przyjemnością zamieniam z powrotem „łóżko królewskie” na wyrko obok Artura i jego psa. 
Trójmiasto ma tradycję publicznych dyskusji na ważne tematy. Areopag Gdański, rozmowy w Filharmonii Gdańskiej. Ludzie wkładają wysiłek w organizację, inni w przyjście i słuchanie. Potrzebujemy siebie nawzajem, czyli ciągle żyjemy. 
Jutro zaś kierunek południowy czyli Mielec. Niedaleko! Tam Dni Papieskie. I jak mi się bardzo nie chce, to przypominam sobie pewnego sędziwego, schorowanego człowieka w białym ubranku, który, opierając się na lasce, po świecie wędrował. I nie kaprysił. Od razu wraca motywacja. To, co zostało nam dane jako Wspólnocie, nie jest naszą własnością. To, co zostało ci dane, nie jest twoją własnością. Ani zasługą, tym bardziej. „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” /św.Paweł/ Więc się podziel. Czasem, chlebem, radością, smutkiem, nadzieją, pokojem serca, mądrością, doświadczeniem, wiedzą, życzliwym spojrzeniem, pilotem do telewizora, komputerem, miejscem w samochodzie, miejscem przy stole…..

Nad-obowiązkowo

Kościół, wierny duchowi Błogosławieństw, jest wezwany do dzielenia się swoimi dobrami z wszelkiego rodzaju ubogimi i uciśnionymi. Zachęcam zatem wszystkich uczniów Chrystusa i wszystkie wspólnoty chrześcijańskie, od rodzin do diecezji, od parafii do wspólnot zakonnych, do szczerej rewizji własnego życia pod kątem solidarności z ubogimi/JPII/

J.Valesco

Panie, gdy jestem głodna, przyślij mi kogoś,
kto potrzebuje pożywienia;
gdy chce mi się pić,
przyślij mi kogoś spragnionego;
gdy jest mi zimno, przyślij mi kogoś do ogrzania;
gdy odczuwam przykrości,
ofiaruj mi kogoś do pocieszania;
gdy mój krzyż staje się ciężki,
pozwól mi dzielić krzyż innej osoby;
gdy jestem biedna, skieruj mnie do kogoś,
kto jest w potrzebie;
gdy nie mam czasu, daj mi kogoś,
kogo mogłabym wesprzeć przez chwilę;
gdy jestem upokorzona, spraw, bym miała
kogoś, kogo mogłabym pochwalić;
gdy jestem zniechęcona, przyślij mi kogoś,
komu mogłabym dodać otuchy;
gdy potrzebuję zrozumienia u innych,
daj mi kogoś, kto czeka na moją wyrozumiałość;
gdy potrzebuję, by ktoś zajął się mną,
przyślij mi kogoś, kim ja mogłabym się zająć;
gdy myślę tylko o sobie samej,
zwróć moją uwagę na kogoś innego.
Uczyń nas, Panie, godnymi służenia naszym braciom,
którzy na całym świecie żyją i umierają
biedni i wygłodniali.
Daj im dzisiaj, posługując się naszymi rękoma,
ich chleb powszedni.
Daj im za pośrednictwem naszej wyrozumiałej miłości
pokój i radość.
/Matka Teresa z Kalkuty/