Porządki poświąteczne czyli hołd biurokracji, liczenie, sprawozdania. A Renia przysłała maila z zestawieniem tego, co na prawdę ważne. W skali makro, bo trudno zliczyć całą dobroć, jakiej każdy z nas doświadcza codziennie. Np. pana, który dzisiaj „na biegu”, za friko, montował Arturowi nowy pakiet telewizyjny, bo na N-ce zlikwidowano jego ukochany Boomerang i miałam szał w domu.
A więc
najpierw materia, bez której duch nie ma gdzie głowy skłonić:
Remont w domu dla matek z dziećmi, wykonany częściowo przez firmę, a większości przez naszych pracowników i mieszkańców.
Ocieplenie schroniska dla chorych.
Budowa drogi, boisk i placu zabaw w Nagorzycach.
Wymiana dachu w Jankowicach i Zochcinie.
Budowa podjazdu dla osób niepełnosprawnych w schronisku dla chorych.
Zakończenie remontu i rozbudowy domu w Nagorzycach.
Dziesiątki drobniejszych napraw i poprawek typu odwodnienie budynku, malowanie.
Mamy nową stronę internetową, nowy sklep i katalog produktów.
A teraz życie:
Piękny Dzień Dziecka w Brwinowie, gdzie bawiły się dziesiątki mam i dzieci z naszego domu i z miasta, zrobiony razem z Pomocą Społeczną. Imprezka była huczna. Podobnie, choć skromniej w Nagorzycach.
Wycieczka młodzieży z Nagorzyc do Warszawy, a dzieci z przedszkola do Bałtowa.
34 młodych bawiło na Oazach w czasie wakacji.
Gościliśmy grupę z Rumunii, a potem
25 sztuk młodych wyjechało do Rumunii do zaprzyjaźnionego domu dla sierot i matek z dziećmi.
Wspólnie z innymi wspólnotami: Jerozolimskie, Mali Bracia, św.Idziego, ale też księża z różnych zgromadzeń i diecezjalni- wspaniałe Święta Wielkanocne i Boże Narodzenie, no i procesje Bożego Ciała/ żeby nie było, żeśmy poganie/. W noclegowni dla kobiet po raz pierwszy od dwudziestu lat jest regularnie msza św. Dopiero teraz znalazł się kapłan chętny do odprawienia.
Stypendystów jest koło 500. A z pobytu w naszych domach skorzystało 1000 osób. I „po drodze” kilkanaście sierot z Beninu ma opłaconą naukę.
Kilka osób wyjechało na kapitułę Wspólnoty do Francji- międzynarodowe spotkanie braci i sióstr.
Ile osób mogło się po prostu najeść czy ubrać- nie liczymy, bo po co?
I co to ma oznaczać? Ano to, że tysiące ludzi w kraju, ale także za granicą, ma w tym swój udział. Ci, którzy wspierają groszem, czasem, wiedzą, pracą, często ponad godziny i siły, modlitwą i życzliwością. Także mieszkańcy naszych domów pracujący z oddaniem na rzecz innych. Ale rodzinka!

Czy nie mieliśmy wpadek? Ależ oczywiście, bez liku. Ale nie ma co wypominać Panu Bogu zatkanych szamb, awarii/zawsze w weekend/, braku wody, wypadków, chorób, kradzieży kasy i drobnego sprzętu, awantur z urzędami i nieznośnymi mieszkańcami, zwykłego „za dużo na raz”, „może by tak kolejny biedak do sąsiada zapukał”. Bez tego życie byłoby mdłe. Choć może w tym roku trochę mniej tych przypraw, Boże! Rozważ naszą prośbę, bo Ci personel wysiądzie.
Nad-obowiązkowo
Gdyby przyszło nam do głowy narzekać, to przeczytajmy:
Istniał sobie pewien człowiek przed wiekami,
co nie zaznał szczęścia, jak niektórzy ludzie,
choć od dziecka w zgodzie żył z przykazaniami –
jego życie upływało w wielkim trudzie.
Myślał,dumał, a że prosty chłop był z niego,
nie rozumiał wielu rzeczy oczywistych –
więc narzekał i wciąż pytał się – dlaczego
właśnie jego krzyż najcięższy jest ze wszystkich?
Gdy raz przysiadł na kamieniu i zapłakał,
to zobaczył tuż przed sobą blask anioła.
Przetarł oczy ,myśląc , że to zjawa jakaś,
ale anioł wcale nie znikł ,lecz go wołał.
A po chwili znalazł się w przedziwnym miejscu –
wokół niego same krzyże wyrastały ,
więc porzucił swój ogromny gdzieś tam w zielsku,
aby w zamian wybrać sobie jakiś mały.
Szybko chwycił za najmniejszy – krzyż sosnowy,
lecz on chyba ,tak jak drzewo miał korzenie –
nawet nie drgnął , a więc złapał się za nowy
i po chwili upadł razem z nim na ziemię.
Szukał,mierzył i przebierał kilka godzin,
jednak każdy krzyż był jakiś niewygodny ,
to ugniatał, to na barki mu nie wchodził,
to znów krzyża złoconego nie był godny.
Anioł zerkał i uśmiechał się pod nosem.
Wreszcie człowiek krzyż niewielki dojrzał w trawie
i z radości aż podskoczył : – Ten uniosę!
Ten pasuje! Jego nigdy nie zostawię!
– Widzisz człeku , tyle krzyży przymierzałeś,
a więc teraz będziesz pewnie zaskoczony ,
bo ten oto,który spośród nich wybrałeś –
to twój własny, ten przez ciebie porzucony.
Nie poznajesz? Sam ci krzyż twój wybierałem –
rzekł mu anioł już na dobre rozbawiony.
Jak frak ślubny krawiec szyje ci na miarę,
tak i krzyż ten na twą miarę jest zrobiony.
