W telewizji mówiliśmy o sprawiedliwości. Jedna z rozmówczyń powiedziała kapitalną rzecz: dziecko niepełnosprawne pozwala nam odkryć w nas samych pokłady miłości, o jakie byśmy siebie nie podejrzewali. Kiedy rodzi się niepełnosprawne dziecko, nie wolno pytać: ” Dlaczego nas to spotkało?” Z góry zakładamy wtedy, że owo dziecko jest czymś złym, katastrofą, niepowodzeniem. A jest odwrotnie. To mówiła matka.
Inna pani zastanawia się, czy w pewnym momencie, kiedy ciągle wybaczamy, a osoba, która nas krzywdzi nie ma zamiaru zaprzestać, to nie godzimy się być ofiarą?. To prawda. Myślę, że czasem trzeba powiedzieć -stop. Źle robisz i ja się na to nie godzę. Tak zresztą zalecał sam Jezus. Dla dobra osoby, która błądzi. Wolność zakłada odpowiedzialność. Za złe czyny także.
Jest jeszcze wiele aspektów sprawiedliwości. Na różnych poziomach: globalnym-całe narody, ba kontynenty są wykluczone. W naszym kraju- osoby niepełnosprawne mają wciąż trudny dostęp do wielu dziedzin życia, bo nie ma odpowiednich środków transportu, nieprzystosowane są ulice i urzędy, kawiarnie i kina. /Ośrodek Pomocy Społecznej pewnej gminy mieści się na piętrze bez windy. / Coraz więcej o tym myślimy, bo są ludzie, którzy walczą o sprawiedliwość w tej dziedzinie. Rodzice niepełnosprawnych dzieci, sami zainteresowani. Często jest to walka zaciekła.
Trudniejszy dostęp do edukacji dzieci i młodzieży ze wsi i ubogich rodzin. Zerowe szanse na mieszkanie socjalne dla samotnych matek ze wsi lub małego miasteczka. Bo jeszcze w wielkich miastach mogą się doczekać.
Innym rodzajem niesprawiedliwości jest życie na cudzy koszt. Kiedy mieszkaniec naszego domu wyleguje się do południa, potem łaskawie przyjdzie na obiadek, potem wybywa w miasto- mówimy „stop”. Nie będziesz żył naszym i tych, którzy nam pomagają, kosztem. Są systemy pomocowe, które uczą takiej postawy. Znacznie łatwiej jest za kogoś posprzątać niż zmobilizować do sprzątania, a jeszcze nauczyć.
Szkolne wycieczki, na które wielu dzieci nie stać. Pielgrzymki parafialne i obozy duszpasterstw studenckich, a gdzie ci, którzy mają 440 zł na miesieczne utrzymanie? Może by tak zrobić wspólną kasę i każdy daje ile może, zamożniejsi więcej?
Tę wymarzoną przez nas sprawiedliwość musimy zaprowadzić sami. Niebiańskie Ministerstwo Sprawiedliwości ma inne, niż ziemskie przepisy. Tam  ostatni są pierwszymi. A najsłabszy- sędzią.
„Byłem głodny-daliście Mi jeść”.
Można  na tej ziemi stworzyć przestrzeń, w której rządzą owe prawa. Koniec końców silniejszy dostał więcej w dzierżawę i ma więcej obowiązków. Bo to nie moją jest zasługą, że się nie urodziłam na Haiti, w afrykańskim buszu albo pozbawiona nóg, a moi rodzice mogli mi zapewnić wykształcenie.
Na końcu życia będziemy sądzeni z miłości  św.Teresa od Dzieciątka Jezus
   s.Emanuelle – mając 60 lat zamieszkała w najgorszym slumsie Kairu- wśród śmieciarzy. Przywróciła godność mieszkającym tam ludziom. Razem przemienili to miejsce w ludzki świat. Najpierw jednak przeżyła wśród szczurów i smrodu odpadów kilka lat.Na jej widok pewien francuski kardynał bladł: „O, znów przyszła po pieniądze……” Nie dlatego, że ów kardynał był bogaty.Była wyrzutem sumienia i nadzieją dla wielu.