Byłam dzisiaj gościem Uniwersytetu Dziecięcego w Krakowie. Tak, jest coś takiego. Bardzo to szacowna uczelnia i na serio. Dzieciaki uczestniczą w wykładach i ćwiczeniach z najróżniejszych dziedzin, spotkaniach z wieloma ludźmi. I……podziwiam dzieciaki! Chcą same. Wniosek:   to / z wyjątkami/ przeładowany, nudno przekazywany program szkolny zabija ciekawość świata u dzieci. Powracam do tematu na okrągło, bo serce boli, kiedy dzieci w ramach zajęć technicznych uczą się na pamięć z podręcznika budowy…..maszyny do szycia. I nawet jeżeli jest to konieczne, to dlaczego takiej maszyny, nawet starego Łucznika nie ma w szkole, żeby pokazać? Prosty obwód elektryczny-tylko z rysunku w książce. Gdzie są pracownie chemiczne, fizyczne, biologiczne? Ja za komuny w podstawówce miałam. Teraz są może w dobrych liceach i prywatnych gimnazjach. Nie ma bo się nie chce i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Wkuwanie bez przełożenia na życie, oderwana od rzeczywistości wiedza służąca tylko nabyciu umiejętności zdania testu. Wiedza nie prowadząca do zrozumienia najprostszych zjawisk, jak topnienie lodu i żółknięcie liści na drzewach, nie mówiąc o szerszych horyzontach. Czy to nie obraza Boska? A katechizacja? Osobny temat.
Dlaczego młodzież z naszej świetlicy na wsi pyta, kiedy będzie następny pokaz Uniwersytetu /był jeden z fizyki światła/? Bo to było świetnie przygotowane, przy użyciu codziennych sprzętów.  Czy z taki samym utęsknieniem czekają na lekcję fizyki w szkole? Oby!
W historii edukacji niemałe zasługi położyli ludzie Kościoła. Wiedza o świecie pozwala człowiekowi rozumnie decydować o sobie i innych.
Niestety- dobre szkoły, w tym katolickie są teraz dla zamożnych i geniuszy. Najlepiej dwa w jednym. I to nie jest fair. Szaraki nas wypchną kiedyś z niebiańskich klas szkolnych do  gimnazjów. Żebyśmy tam odsiedzieli kilka lat. Za karę. W pierwszej ławce ministrowie edukacji. I uczyli się na pamięć budowy maszyny do szycia.

  św.Jan Chrzciciel de la Salle- założyciel Braci Szkół Chrześcijańskich tzw. Braci Szkolnych.
Zajął się w XVII w edukacją biednych dzieci i młodzieży. Nowość: lekcje były po francusku, nie po łacinie, brak kar cielesnych, szkoły były całkowicie darmowe, bez względu na zamożność uczniów /co sprowokowało sprzeciw władz kościelnych, bo odbierały klientów innym katolickim szkołom/,założył pierwsze seminarium  kształcące kadry nauczycieli i pierwsze szkoły zawodowe oraz szkoły dla trudnej młodzieży. Miał pod górkę ze wszystkich stron. Dzisiaj bracia prowadzą szkoły w 80 krajach.