Już mniej więcej wszystko ogarnięte, jedzenie uzbierane na Święta i po, sałatki krojone, ciasta dopiekane. Zapowiadają się na Wigilię dawni mieszkańcy i przyjaciele. Najliczniej do Schroniska dla Chorych. Będzie tam ponad 100 osób.
Niech jutro zrobi się ciepło we wszystkich sercach, szczególnie tych, którym lekko na sercu bywa rzadko. Pan Jezus bierze na siebie wszystkie nasze troski. Żeby spotkać Dziecko trzeba na chwilę chociaż stać się dzieckiem. Poszalejmy więc i śmiejmy się jakby nigdy nic. Jakbyśmy nie nieśli ciężaru doświadczeń i zranień. Po prostu jest dobrze bez względu na wszystko. Zatrzymajmy czas i liczy się tylko dobro. A potem- zobaczymy. Potem to nie teraz. Teraz pokój i cisza.

 
Dziękuję za życzenia, Waszą obecność ze mną i Wspólnotą. Codziennie modlimy się za wszystkich, których Pan Bóg postawił na naszej drodze, bez względu na sposób w jaki to zrobił. Przysłał do naszych domów, przywiózł karetką pogotowia, poprzez listy i maile, blog i telefon.
To fajnie mieć taką wielką rodzinę. No, może trochę porąbaną.
 Ale Pan Bóg też dziwaczny. Jak już chciał nas zbawić, często na przekór nam samym, to mógł się urodzić bardziej normalnie. W dobrym domu, z porządnym łóżeczkiem, podgrzewaczem do Bebiko i pampersami, bez kłopotów w postaci Heroda i zwierzaków oraz brudnych pastuchów. Ale nam narobił ambarasu. Do dzisiaj nie możemy tego załapać.A Matka Boża miałaby, jak trzeba, urlop macierzyński i becikowe.