Ksiądz Jacek wrócił późnym wieczorem z samochodem załadowanym jedzonkiem. Dzięki sponsorom będziemy jedli małe co nieco w wydaniu, na jakie zwykle nie możemy sobie pozwolić. Halo, warszawskie domy. I wam coś skapnie jak będziecie grzeczni. Dobroć ludzi jest przeogromna.
Z tego wszystkiego zapomnieliśmy wczoraj o imieninach Artura. Biedak ma pecha, bo to nie pierwszy raz. Imieniny i urodziny u nas często. Dzieci dużo, a i dorośli lubią być zauważeni. Często robimy zbiorcze imprezy, bo by sił, czasu i kasy zabrakło. Arturowe nadrobimy niebawem.
Choroby trzebią z lekka personel. Mam nadzieję, że zdrowie powróci.
Pogodę wcale niezłą wykorzystujemy jak się da. Rozpadły się drzwi do przetwórni, wysiadł bojler na ciepłą wodę, rozleciała łazienka w jednym z domów w Zochcinie. Ma się tam wprowadzić mama z dwójką dzieci, więc wymieniamy prysznic i suszymy ściany.Tamara i Inżynier wkrótce przeprowadzą się do Nagorzyc razem z dziećmi. W ich mieszkaniu w Jankowicach tynk odpada płatami z sufitu, grzyb błyszczy na ścianach, a jak zjadą się wszystkie dzieci całkiem słusznych gabarytów, to Tomaszek śpi na materacu w kuchni, pomiędzy nogami od stołu. Sztuka nie lada, bo ma 2 m wzrostu. Pomieszczenia dla mieszkańców były już wielokrotnie remontowane, na nasze zawsze brakowało czasu i pieniędzy.
Zochcin to osiedle małych drewnianych domków. Jest ich sześć. Po prostu w miarę potrzeb stawiamy kolejne chatki. I ciągle mało miejsca.
Ciągle trzeba się posunąć. Św. Jan Bosko miał ten sam problem. Chłopców przybywało szybciej niż pomieszczeń i łóżek. W naszym pierwszym domu w Bulowicach pewnego dnia zsunęliśmy wszystkie łóżka w pokoju kobiet i wszystkie, razem z Renią, spały pokotem. Dzisiaj jest ciut lepiej, ale tylko troszeczkę. To ……dobry znak. Nasze ubóstwo jest ubóstwem przestrzeni. Jeśli je stracimy kosztem ubogich, stracimy ducha. Zatem ciągle się posuwamy i stale kombinujemy jak tu wszystkich i wszystko pomieścić. Ale grzyba na ścianach i spadającego tynku nie akceptujemy. Nawet dla nas samych. No i łazienki muszą być przyzwoite. Dlatego Patryk spędził miłe popołudnie na szorowaniu kafelków, prysznica i toalety w domu mieszkańców. A jaki był dumny, kiedy doczyścił brudy! Na jutro została mu jeszcze jedna taka akcja. Jak się będzie żenił dostanie świadectwo ukończenia kursu sprzątaniai u siostry Małgorzaty. Zapewniam, że potwierdzi wysokie kwalifikacje.
Arcybiskup Oskar Romero oddał swoją siedzibę na potrzeby ludzi, a sam zamieszkał w pokoiku przy szpitalu, w którym służył jako kapelan. Został zamordowany w trakcie odprawiania mszy św. w szpitalnej kaplicy. Stał po stronie biedaków i prześladowanych.Proces beatyfikacyjny w toku.
http://www.kombonianie.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=602:abp-oscar-romero-wspoczesne-odzwierciedlenie-w-weroniki&catid=31:wspoczeni-wiadkowie&Itemid=75
