Telefon w nocy zawsze trzeba odebrać. Telefon w nocy nie wróży nic dobrego. Zanim odbierzesz możesz już wkładać habit albo ubranie. Tej nocy Patryk dostał potwornego uczulenia, więc jazda do szpitala.Dobrze, że przyjechał import z Francji- siostra Marie- Therese. Zerwałam ją z łóżka, żeby przypilnowała Artura, który właśnie miał dzień świra i wcale w nocy nie kończył.  Biedna miała chrzest bojowy. Jakoś zawsze tak jest, że kiedy mówimy sobie- na dzisiaj dość, dzisiaj kończymy, to właśnie się dopiero zaczyna.
Nasze domy raczej nie przypominają dobrze zorganizowanego klasztorku. Z drugiej strony trzeba życiu nadać jakieś ramy, rytm i ład. Ciągłe balansowanie na linie.
I tak, czasem przeklinając kolejny telefon i jego wynalazcę, kolejnego biedaka, który wali do drzwi, uczymy się, że nic do nas nie należy. A bywa dowcipnie.
Pamiętam, jak wiele lat temu na podwórko na Łopuszańskiej zajechał samochód. Była późna jesień, lało jak z cebra. Udało się usiąść z dziećmi do kolacji, a tu pukanie do drzwi. Starsza pani mówiąca po angielsku z Polką. Zaprosiłam z obowiązku do środka. Byłam „lekko chłodna”. Angielka bez ceremonii zaczęła wypytywać o wszystko. Po jakimś czasie z ust towarzyszącej jej Polki padło  przypadkiem jej nazwisko: Sue Ryder. Sławna Lady of Warsaw. Człowiek niezwykle zasłużony dla Polski i ludzi potrzebujących, najmniej znany właśnie u nas. / http://pl.wikipedia.org/wiki/Sue_Ryder   Był to dla nas zaszczyt, że nas odwiedziła.
Bardzo często odrywają nas od ustalonego planu ludzie, których mamy ochotę wypchnąć za drzwi. A okazuje się, że nie trafili tu przypadkiem. Biedak- co nam przypomina, że On jest najważniejszy, bogacz, co ma problemy większe niż biedak, albo ktoś, kto chce się czymś podzielić. My jesteśmy tylko odźwiernymi w mieszkaniu Pana. I trzeba uważać, żeby nie zająć miejsca gospodarza.

Nie zapominajmy też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę. z listu do Hebrajczyków 

  Anioł odwiedza Abrahama i Sarę   J.Provost