Wrócił z Peru  do Europy nasz Tomaszek .Utknął w Berlinie. Czekamy na niego i relacje z życia wśród Indian Keczua.
W naszym domku rekolekcyjnym zmieniają się goście. Wakacje się kończą, a sławny basen jeszcze nie postawiony. Może uda się jutro. Będzie stał pusty do następnego roku, bo mimo obietnic, wody w wodociągu dalej nie ma. Samorząd widać nie ma przedwyborczego popędu.
    Rozmawiałam dzisiaj z panem, któremu powódź zabrała dom. Nasza Przyjaciółka z Kanady, lat 94, uzbierała wśród znajomych pieniądze, które mu przekazałam. Zaczyna z córką życie od zera. Najbardziej szkoda mu tego, co jest nie do odzyskania: rodzinnych pamiątek. Dom wybuduje nowy, lepszy, ale… Potrzeba korzeni i ciągłości. Póki w nas trwa nie jesteśmy bezdomni. Wielkim bólem jest poczucie bycia znikąd. Rodzina, przyjaciele, tradycja, dla wielu Kościół. To poczucie bycia „stąd” chcemy dać naszym mieszkańcom. Nie jesteś kolejnym numerem w placówce. Jesteś Józiem w domu. Dlatego ksiądz Jacek pisze i wysyła paczki do tych, co siedzą w więzieniu, dzwonimy do tych, co odeszli. Nie uda się ze wszystkimi, to jasne. Są tacy, którym na tym już nie zależy.
   Historia naszego domu. Jeśli Kościół jest jednym z nich, to dlaczego tak mało znamy jego historię? Nie mówiąc już o teraźniejszości, o której mamy pojęcie ograniczone do ekscesów. Na lekcjach  religii rzadko mówi się o kapitalnych ludziach, których życiorysy starczyłyby na kilka filmów sensacyjnych. Tak jakby świętość to było anielskie fruwanie dla bezpłciowych dusz. A tak na prawdę, to  byli ludzie /i są/ , dowcipni i ponurzy- podobno rekordzistą ponuractwa był św.Karol Boromeusz-, grubi i chudzi, samotni i żonaci lub mężatki, biedni i bogaci, uczeni i prości.
     Jednym z najdziwniejszych, o którym myślę za każdym razem, jak wyciągam coś ze schowka pod schodami, był św. Aleksy. Przeżył 17 lat w domu swojego bogatego  ojca, do którego powrócił po wielu wędrówkach, jako żebrak.   Mieszkał pod schodami, nie rozpoznany przez rodzinę. Bogactwo i szpan miał na wyciągnięcie ręki. Modlił się wiele. Jego łagodność i miłość, szczególnie do dzieci była wyjątkowa. Co myślał przez te lata, patrząc na swoich bliskich? Ilu jest takich na świecie, którzy odłączeni od rodziny, tęsknią rozpaczliwie, lub tęsknią za posiadaniem rodziny. Samotnych wśród tłumu? Dopiero po śmierci najbliżsi  odkryli  kim był. A jak już przeszedł  na tamten świat, to dopiero zaczął hulać. Uzdrawiał na potęgę.
śmierć św.Aleksego