Rezygnujemy z walki z pomocą społeczną z Niska o wsparcie finansowe dla jednej z mieszkanek. Kobieta ma 500 zł dochodu na siebie i dziecko. Jest inwalidką. Jej błąd- ona jest ofiarą przemocy, ale były mąż właśnie się poprawił i już nie pije, bo nie może. I to on jest pupilkiem pań socjalnych. Propozycja rzucona przez ośrodek- wezmą ją z dzieckiem do tzw.ośrodka interwencji kryzysowej na trzy miesiące. Tylko: co po trzech miesiącach?
a/wróci z powrotem do nas
b/odbiorą jej dziecko, bo nie będzie miała się gdzie podziać. Dom dziecka na pewno je wychowa i to taniej, niż zasiłek dla matki! Albo tatuś.
c/wyląduje w kolejnym schronisku dla bezdomnych
Dziecko chodzi do szkoły. Ile razy będzie ją zmieniać? Wychowuje się w naszym domu od niemowlęctwa, zatem jest to jakby dom rodzinny. Dlaczego narażać je na wędrówki po kolejnych schroniskach?
Już sąd chciał kiedyś je umieścić w domu dziecka. Uzasadnieniem było, że  trzylatek jest zbyt przywiązany do matki! Sic!!!!Drżyjcie matki maluchów, które trzymają się waszych spódnic. To karygodne. Trzylatki powinny być absolutnie odwiązane emocjonalnie od mam. Wygraliśmy sprawę w sądzie odwoławczym, ale -koszt adwokata, nerwy matki, podróże. W rzeczywistości interes w przejęciu dziecka miał dom dziecka, w którym już przebywało rodzeństwo malucha, a za dzieckiem idą pieniądze. No, po prawdzie, dyrektorka tej placówki wyleciała z roboty, bo wykryto tam przemoc. A rodzeństwo owego dzieciaka nie wylądowało w życiu najlepiej.
Nie wszyscy pracownicy socjalni są tak cyniczni. Większość to ludzie mający poczucie misji i chylę przed nimi czoło. Ale jeśli pomoc społeczna ogranicza się do spychotechniki to nie kupuję. Tym bardziej nie kupuję, jeśli dotyczy to dzieci, które i tak mają przechlapane dzieciństwo.
I rację ma Glandyna, kiedy pisze o tragicznej śmierci niepełnosprawnego siedmiolatka w komentarzu do mojego postu. Gdyby…..ktoś tej kobiecie realnie pomógł. Ale nikt nie miał na to czasu. A i pieniędzy pewnie brakło w kasie gminnej i państwowej. Samotna matka z siedmiorgiem dzieci. Powinna mieć na 8 godzin dziennie przyznana fachową pomoc do choćby tego jednego, chorego chłopca. Zatem- DROGIE SŁUŻBY SOCJALNE,MEDYCZNE, KURATORSKIE, SĄSIEDZI I MINISTROWIE – nie rozdzierajcie obłudnie szat. Wsparcie dla rodziców dzieci niepełnosprawnych jest w naszym kraju żenująco niskie. To świadczy o nas wszystkich. Wiem, bo mój przybrany syn, Artur jest niepełnosprawny. I wiem, że gdyby nie pomoc Wspólnoty i wielu ludzi, nie dałabym rady go wychować.Tylko ja mam większą siłę przebicia niż bieda z siedmiorgiem dzieciaków. Ale i tak wiele razy przegrywałam.
Panie socjalne z Niska. Możecie spać spokojnie. Tylko co/kogo  wygrałyście?