Nadal szukamy dziury w basenie. Specjalistyczne, basenowe firmy odpowiadają: jak znajdziecie dziurę, to my przyjedziemy i ją zakleimy. Kiedyś w jednym z naszych domów wyrostki z okolicy okradały nas regularnie. Wezwana policja powiedziała to samo: jak ich siostra złapie, proszę nas zawiadomić, przyjedziemy.

Zatem jutro zajmę się szukaniem owej dziury osobiście. Od zatykania dziur w ludzkich życiorysach jesteśmy, może w basenie się uda. Bo inaczej będziemy jak bociany przed płaskim talerzem. Albo lis przed dzbanem mleka. Basen jest, ale nie można korzystać.
Z powodów ode mnie niezależnych /niestety/ wróciłam do szkoły. Miałam jakiś czas temu miłe uczucie, że ten etap w życiu mam za sobą. I wcale nie chodzi o moją edukację, tylko dzieci. No i jedno zmusiło mnie do powrotu do pól trójkątów, figur przystających i prawa Archimedesa. Bo samo nie chciało tam wylądować. Trzeba było lekkiego kopniaka. Nigdy nie mów, że coś się w Twoim życiu skończyło, bo spotka Cię niespodzianka. Może na tym polega ta przygoda?
Schronisko dla Chorych jutro dostanie pakiet: samochód plus kierowca. Renia odetchnie, bo chorych na plecach do lekarza nosili /no, prawie/. Dom jest oddalony od miejskiej komunikacji, ludzkich spraw do załatwienia mnóstwo, chorzy nie dojdą. Pan Czarek, miejmy nadzieję, kierowcowaniu sprosta, a samochód nie rozleci się od razu. Bo na nowy nie liczcie, kochani. W naszej historii nowy był tylko raz i teraz ten „nowy” ma 14 lat. A w Jankowicach, jak chłopaki chcieli zmienić koło, bo gumę złapali, to lewarek wyszedł gładko od spodu do kabiny kierowcy. Pozostaje deską dziurę zabić, bo podwozie przeżarte.
Praca przy remoncie domu naszej rodziny wielodzietnej idzie. Pomidorów sztuk 2300 posadzonych, a na zochcińskim podwórku stanął……nowy śmietnik. Wygląda tak elegancko, że Wojtek z Grześkiem, co to ów przybytek składali, proponowali, żeby to wynajmować.
W Nagorzycach nic nie zdemolowane, sukces Panowie. A w noclegowni dla kobiet pewna mieszkanka pisze listy do policji, że, hm…..ma zamiar zabić głowę państwa. Przylatują odpowiednie służby i pytają wychowawczynię, panią Anię, o autorkę listów. Ta odpowiada, że osoba „nie jest zdrowa”. Pytają, czy ma broń. Ta odpowiada ze śmiechem, że chyba zwariowali. Wołają autorkę listów i ją pytają, czy ma broń. A ona, że owszem i…..wyciąga z torebki pistolet! Szczęka naszej pani Ani spadła z hukiem na podłogę. Na szczęście pistolet okazał się atrapą. A na pytanie, dlaczego namiętnie pisze takie listy, autorka odpowiada, że jej się wieczorami nudzi. Oczywiście ta pani korzysta z pomocy naszego Doktora Psychiatry, ale nie ma tego wypisanego na czole. No i gdzie jest bardziej wesoło?
Nad-obowiązkowo
Odnalazłem Ciebiew zwyczajności dniaw zwyczajnych czynnościachcodziennego truduporannego wstawaniapracywieczornych rozmówsłaniu łóżeksennego dotyku ciał –tu jesteś…Słuchałem wczoraj, jak mówilici, którzy wiedząi ci, którzy widząCiebie,ja oślepłem,nie słyszęnie widzę,lecz wiemz jakiego duchapochodzą ich słowa…Powiadają,że pobłądziłem.Mówią, żezwiodła mnie ciemność.To prawda.W mroku nienazwaniawypowiadasz wszak moje imię.Czegóż mi trzeba więcej? modlitwa żydowska

