Inspirujące jest poznanie początków tej uroczystości. Wprowadzenie tego święta przypisywane jest kobiecie, belgijskiej siostrze Juliannie z Liege, mniszce augustiance, która żyła w pierwszej połowie trzynastego wieku. Jako młoda osoba miała mieć wizję Kościoła: widziała go w symbolu księżyca w pełni, ale z czarną plamą. Zrozumiała, że ta plama oznacza brak w Kościele święta Najświętszego Sakramentu. Trochę później miała mieć wizję samego Chrystusa, który prosił ją, aby podjęła zabiegi na rzecz ustanowienia tego święta, aby w ten sposób ożywić wiarę członków Kościoła.
Siostra Julianna musiała być silną i wpływową kobietą, bo zaledwie po pięćdziesięciu latach uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej została umieszczona w kalendarzu Kościoła powszechnego. Święto to miało odnawiać podziw i wdzięczność wiernych dla Jezusa, który w ten prosty sposób zechciał realnie zostać wśród nas, zamieszkać w naszych domostwach, być zawsze do naszej dyspozycji. To jest znak wielkiej nadziei, bo Chrystus wkracza w nasze życie osobiste, w nasze rodziny, w społeczność, w której żyjemy. I to On sam burzy mury podziałów, podejrzliwości , urazów, konfliktów, które pojawiają się w naszym życiu osobistym i społecznym. To też jest lekcja pokory i realizmu: nie wystarczy nasz osobisty wysiłek, nasze osobiste i wspólnotowe zaangażowanie, aby budować pokój; to Jezus bazując na naszym działaniu i współdziałaniu, jest budowniczym pokoju. 
Gdy w czasie przeistoczenia celebrans mówi: „To jest Ciało moje”, Jezus nie tylko przemienia w chleb w swoje Ciało, ale czyni nas wszystkich jednym ciałem.
Nieść Eucharystię po ulicach i drogach naszych miast i wsi, znaczy otwierać nasze rodziny, szkoły, parafie, urzędy, środowiska pracy na pierwotne wezwanie Boga, abyśmy realizowali w sobie i w tych środowiskach obraz i podobieństwo Boga. To wymaga swoistego rachunku sumienia: czy i jak każdy z nas przyjmuje słowo Boże; na temat wypełniania naszego obowiązku wychowywania dzieci; na temat relacji, jakie utrzymujemy w rodzinach-czy są one pełne łagodności czy też naznaczone przemocą? Konieczny jest rachunek sumienia na temat wychowania, które realizowanie jest w szkołach: czy pozwala na formowanie uczciwych i integralnych ludzi, kobiet i mężczyzn? Na temat osobistej odpowiedzialności i wzajemnych relacji w miejscach prac: czy są one naznaczone poszanowaniem praw drugiego człowiek, czy też formą przemocy i panowania?
Dziś przeżywamy Eucharystię nie w wieczerniku, jak kiedyś apostołowie. Dziś przeżywamy Eucharystię w radości publicznych procesji. A przecież też, jak apostołowie- mamy swoje lęki. Ktoś z was jest chory i ma lęk przed cierpieniem, i lęk, że zabraknie mu środków na leczenie. Inni są dręczeni przez samotność. Są sami, bo nie mają rodziny i przyjaciół, bo zostali przez nich porzuceni. Jeszcze inni boją się , bo nie mają pracy i czują się z tego powodu upokorzeni i nieużyteczni. Inni znowu czują strach, bo ich serca są pełne żalu, może nienawiści w stosunku do bliźnich i nie wiedzą, jak od tych uczuć się uwolnić. Jeszcze inni boją się o przyszłość swoich rodzin, bo są biedni, nie mogą żyć na godziwym poziomie, jak by chcieli i i powinni. I w końcu inni czują lęk, bo targani są wątpliwościami, brakiem poczucia pewności, niemożnością przezwyciężenia pokus, które w życiu czyhają.
Jezus znalazł bardzo dyskretny sposób realnego przebywania z nami i wśród nas, z wszystkimi naszymi lękami i brakami, o których czasem tylko my sami wiemy. To jest małe tabernakulum w kościele oraz postacie chleba i wina. Uczynił tak, bo chce być dostępny, otwarty, zawsze gotowy do rozmowy. Sami to wyczuwamy wchodząc do jakiegoś kościoła i patrząc na czerwoną lampkę przed tabernakulum. Wybrał taki dyskretny i prosty sposób, bo on pozwala Mu być obecnym i żyć w każdym najmniejszym nawet zakątku miasta i wioski. I przypomina każdego dnia, że tym co prawdziwie ważne w życiu ziemskim, to jest umiejętność realizowania w nas, w naszych rodzinach i środowiskach, i w całym społeczeństwie obrazu i podobieństwa Boga. Amen
Cieszę się, że w uroczystość Ciała i Krwi Chrystusa mogę być z wami i uczestniczyć z wami w tym, co jest „największą tajemnicą naszej wiary”. Wspólnota Chleb Życia jest wezwana do niesienia nadziei ubogim. Tak napisaliście swoje cele. I dodajecie, ze „wasze domy są otwarte dla każdego, kto znalazł się w trudnej sytuacji, a centrum waszego życia jest Eucharystia.”
To pięknie koresponduje z naszym świętem: Chrystus pozostał z nami w Eucharystii, aby dawać nam nadzieję, a Jego dom i Jego stół jest zawsze otwarty, gotowy dla tych, którzy są w potrzebie./tekst integralny/