Dzisiaj- wiadomo, nawet jak ktoś udaje, że mu piłka obojętna, to jednak….
Mam wrażenie, że w kraju nastąpił przed godziną 20.30 gwałtowny wzrost pobożności i anielskie biuro próśb przyjęło parę milionów petycji. Ponieważ jednak petycje płynęły także pisane cyrylicą, więc wynik jest 1:1. A nasz Józio ubrał się specjalnie w strój odpowiedni, co mu sprezentowaliśmy, żeby pełnia szczęścia była na to kopaniowo-piłkowe święto i zdjęcie zamieszczam. Radość Józia jest warta tych paru milionów zł. I radość tysięcy zwykłych ludzi. Ot, igrzyska.
Nad-obowiązkowo
Do starego pustelnika w Rosji przyszedł młody człowiek. Naucz mnie modlitwy-prosił.
Starzec nakazał chłopcu zamieszkać w lesie, daleko od ludzkich siedzib, nie zabierając ze sobą nic do jedzenia ani do okrycia. Za dnia było miło, ale kiedy przyszedł wieczór młodzieniec wdrapał się na drzewo z obawy przed dzikimi zwierzętami. I całą noc przemodlił bojąc się, że zaśnie i spadnie. Następnego dnia uzbierał trochę jagód. Brakowało wody do picia i mimo rozpaczliwych prób, nie mógł znaleźć ani strumyka ani źródła. Spragniony i zmęczony położył się na ziemi i zaczął modlić o deszcz. Rozpętała się burza, więc modlił się o jakieś schronienie. Znalazł jaskinię i tam wreszcie odpoczął. Po paru dniach powrócił do starca i podziękował za lekcję. Zrozumiałem dwie rzeczy- powiedział. Pierwsza, to, że kiedy człowiek myśli, że Boga nie potrzebuje, On odchodzi kilka kroków dalej i czeka, a druga, że stale jesteśmy w niebezpieczeństwie od złych duchów, więc stale też trzeba wznosić serce do Boga, żeby nas przed nimi obronił, jak przed dzikimi zwierzętami.



