Relacji z Nagorzyc część pierwsza, skrótowa. Jak skończymy, to będzie dłuższe podsumowanie i nagrane konferencje.
Jest nas /chyba, bo do liczenia nie mam głowy/ 18 dorosłych, 4 dzieci i jedna młodzież. Wszyscy zjechali w piątek, Kinga nieco się zagubiła i dotarła wieczorem. Personel to Inżynier, Tamara, Agnieszka- ze Wspólnoty i Bożenka, mieszkanka domu w Zochcinie. Oni robią za karmicieli.
W sobotę mieliśmy dwa spotkania, adorację, mszę św. w parafii, która jest bliziutko i nieszpory. Dzisiaj luzik trochę, bo niedziela. Tylko jedna konferencja po południu, za to po kolacji hm…rekolekcje polegały raczej na opowiadaniu dowcipów i anegdot, więc zamiast skupionej ciszy był ryk śmiechu. Dzieciaki i młodzież szaleją w zochcińskim basenie. Artur też dzisiaj wszedł, najpierw postawiwszy warunek, że z pieskiem. Biedny Felicjan- służba nie drużba- musiał pływać w pontonie obok Artura.
Jutro jedziemy na Święty Krzyż – jako pielgrzymka, to od nas bliziutko, a potem do Krzyżtoporu, już rekreacyjnie. Dziewczyny nagrywają konferencje, puścimy je na internecie. Na razie nikt nie płacze i nie woła do domu. Zbyszek z Jolą, niestety, muszą jutro wracać do pracy, ale jeszcze na wycieczkę się załapią. Wspominamy ciepło wszystkich, których z nami nie ma w Nagorzycach, ale jesteście w naszych sercach. Jutro napiszemy wszyscy razem, wieczorem, o ile internet będzie chodził w Nagorzycach. Jest świetnie. Pozdrawiam w imieniu Nagorzyc, bo już jestem w Zochcinie. Jutro więcej zdjęć.
![]() |
| obcięło Zbyszka i Anię, przepraszam |


