Tomasz, lat 21, ze Wspólnoty- student polityki społecznej, mieszka w naszym domu na Łopuszańskiej. Wczoraj tak sobie żył:
Dzisiejszy dzień mijał jak większość dni na Łopuszańskiej 17, 21-latek siedział nad prezentacją żartując za pośrednictwem sms-ów z przyjaciółką wspominając co się mu wydarzyło tego dnia. Niby niewiele: pobudka o 8:30, wstanie o 9:00. Później sprzątał bo przyjeżdżała ojco-matko-szefo-zakonnica wraz z bratem wyżej wymienionego, który miał imieniny tego samego dnia. A że Kobieta w Brązowym Habicie nie lubi jak jest niecacy, to robił jednocześnie bohater wpisu obiad. Następnie jazdy w L-ce bo wypadałoby zrobić to prawko. Po jazdach przyszła kolej na obiad dla 21-latka. Na razie nuda… Przeprosiny dla drogich Czytelników, niedługo dojdziemy do sedna sprawy.

Wszystko miało normalny rytm, aż do momentu, kiedy 21-latka zgarnęła policja. Spokojnie: musieli chłopaki spisać wedle normy „10 luda na godzinę patrolu”, zeszło im to trochę. Więc 21-latek musiał za spóźnienie na zajęcia pompować. Po treningu powrót do domu. Znowu prezentacja. Godzina 23:40. Wokół śnieżek prószy, bezgwiezdne niebo. I dzwonek do biura na Łopuszańskiej: ding dong, ding dong. 21-latek wstał i wiedział czego można się spodziewać lub kogo, o takiej porze. Otworzył drzwi: skrzyp, skrzyp.
-Niech Pan mnie nie wyrzuca,
-Ale..
-Błagam, nie śpię od dwóch nocy, mam chore serce, jest zimno, nigdzie mnie nie chcą. Mogę spać na krześle, na podłodze na ławie. Byle w cieple- tu popłynęły mu łzy.
-Nie wyrzucę Pana: tylko gdzie ja Pana położę!
-A jest może s. Renia?
-Nie, jest na Potrzebnej.
-To ja tam pójdę sobie jutro tylko chodzi mi o jeden nocleg.
-Pan pójdzie ze mną.
Po chwili do tej dwójki dołączył jeden z mieszkańców, Pan Darek alias Kostuch /prawa i lewa ręka tego domu/. Wyciągnęli materac spod wiaty, położyli w jadalni (sanepid by miał używanie!). Uprzednio sprawdzenie „wszów, świerzbów i innych insektów” co lubią żerować na bezdomnych. W jadalni robi się coraz ciaśniej.
Zdradzę tajemnicę: Wspólnota ma swojego bloga, takiego wewnętrznego, na którym piszemy, co się wydarzyło i kto potrzebuje marchewki, ziemniaków albo prześcieradeł. Stąd też jest ten tekst.
Jedne łzy wspólnie otarte. Zwyczajnie.
Nad-obowiązkowo
Powered by Cincopa Media Platform for your website and Cincopa MediaSend for file transfer.


