Znów mnie wyrzuciło z Zochcina. Do Warszawy i w środę do Gdańska. Taka robota, więc wędrujemy z Inżynierem.
Chłopaki z Zochcina marzą o końcu zimy, bo się nudzą. Wynajdujemy zajęcia, a nawet ruszamy z kolejnymi remontami. Jeden pan, co spał na klatkach schodowych i miał szczęście, że pewien dziennikarz go tam spotkał, zwierzył mi się, że jak leżał u nas zaziębiony to się wstydził jeść, bo przecież nie zapracował. Pan ten  pracował całe życie. Dom, w którym mieszkał spłonął, lokal zastępczy dostanie nie wiadomo kiedy, człowiek, u którego wynajmował mieszkanie zmarł i pan przyjechał do Warszawy licząc na to, że jakoś się zahaczy. Tylko zimą nie tak łatwo, choć na chleb zarabiał odśnieżając u ludzi podwórka. Ale na wynajem było za mało. Aż dziennikarz do nas zadzwonił i za bilet PKS zapłaciwszy, pana do Zochcina wysłał.
Słuchając tej opowieści zdumiałam się wielce, że pan nie ma żadnego żalu do nikogo ani do niczego, czyli do życia, rządu, biskupa i swojego losu. Nie jest załamany, chociaż stracił wszystko, nie ma nic. Jest wdzięczny ludziom, którzy mu pomagali, w tym paniom z pomocy społecznej. Pan jest po prostu normalny. Tego pana nie wpuszczę przed siebie w kolejce do św.Piotra. Zbyt duże ryzyko, że mnie skreślą z listy.*





Nad-obowiązkowo

Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki./Orwell/





Św.Franciszek Salezy choć biskup mający za życia opinię świętości, był  tak zwyczajny, że służący postanowił odkryć tajemnicę jego świętobliwego życia, wietrząc niezwykłości. Podglądał go przez dziurkę, którą wywiercił w ścianie. Na próżno! Normalny człowiek normalnie jadł, pracował, wypoczywał i modlił się. 

Wielką biedą u ludzi jest to, że wiedzą doskonale, co im się należy, ale mało o tym, co dłużni są innym.
Małym czynom nadaje wielkość wielkie pragnienie podobania się przez nie Bogu. Bóg pragnie bardziej naszej wierności w małych sprawach, które mamy w zasięgu niż gorliwości w wielkich, które od nas nie zależą
.
/św. Franciszek Salezy/

*przypomnienie historyjki