Gala organizowana przez Radio PIN
Olga Kozierowska-autorka pomysłu na konkurs
Zjechałam znów do stolicy, tym razem do wielkiego świata. Gala Bizneswomen, czyli nagrody dla kobiet biznesu. A mnie się dostało za działalność na rzecz kobiet. Bieda-biznes też prowadzimy. Oczywiście to, co robimy, to zasługa wielu-członków Wspólnoty, Przyjaciół, Pracowników i Ofiarodawców. To wielka praca zespołowa. A w nagrodę, oprócz statuetki i zaszczytnego tytułu- weekend w luksusowym hotelu nad morzem. Dla dwojga. Hm… Konkurs ma podtytuł „Sukces szminką malowany”; ze względów oczywistych nie maluję szminką, chyba, że mnie pomalują przed telewizyjnym występem. Tam nie ma względów na osoby i nawet biskup musi się podmalować. Jednego widziałam kiedyś jak prawie jęczał w rękach pani od wizerunku. Najgorsze, jak człowiek zapomni to zmyć i pójdzie w miasto z tapetą na twarzy. Mnie się to raz zdarzyło i w tramwaju ludziska dziwnie jakoś na mnie patrzyli.
Pojechałam z Tomaszkiem na imprezę, bo przewidziana na okoliczność Sylwia zaniemogła. Biedny Tomek najadł się w domu i z cateringu nie mógł już skorzystać, a było z czego. Cóż, brak przewidywania. Za to uzbierał pełną torbę czekoladek Merci, które rozdawano. Szkoła biedaków! Dla dzieciaków i Artura. 
Kobiety sukcesu osiągniętego ciężką pracą, niektóre bardzo młode. To wielka radość i potwierdzenie, że można go osiągnąć w Polsce. 
A dla nas- sukces biznesu oznacza mniej biedy, bo chociażby więcej miejsc pracy. Dwa światy. Oby tego biednego było mniej. Zasypywać przepaści między nimi, to zadanie i wyzwanie. Sukces będzie smakował lepiej, jeśli się nim podzielimy z innymi. I wielu się dzieli. 
A jutro wracam do mojego świata. I w powietrzu czuć koniec zimy. 

Nad-obowiązkowo
Wszystko ma swoje zalety, zależy od okoliczności.

Na granicy polsko – niemieckiej umiera człowiek. Kiedy pojawia się na Sądzie Ostatecznym, św. Piotr mówi:
-Dobrze, twoje życie na ziemi nie było takie straszne. Kilka cudzołóstw, niezbyt często na mszy, przekleństwa itd. itd. …Nie mogę cię wpuścić do nieba, ale ponieważ niczego strasznego nie zrobiłeś, daję ci wybór: umarłeś na granicy, więc możesz pójść do piekła niemieckiego albo polskiego.
-Ależ, św. Piotrze, nie znam ani jednego ani drugiego! Poradź mi, proszę.
-No, dobrze. W piekle niemieckim wsadzają cię do kotła pełnego brudów, małe gnomy, bardzo złośliwe i cuchnące oblizują garnek, smok podpala ogień i smażysz się cały dzień. 

-A piekło polskie?
W piekle polskim wsadzają cię do kotła pełnego brudów, małe gnomy, bardzo złośliwe i cuchnące oblizują garnek, smok podpala ogień i smażysz się cały dzień.   –Ale, św.Piotrze, to przecież dokładnie tak samo! 

-Wcale nie! Bo w polskim piekle jednego dnia gnomy strajkują, drugiego są na zwolnieniu, innego- nie dowieziono drewna albo smok zapił i poszedł na urlop na żądanie, następnego- nie można znaleźć garnka, a w końcu okazuje się, że nie zmówiono nieczystości.