Tomek pisze na naszym, wspólnotowym blogu:
Dawno mnie tu nie było. Sesja, ferie, zjazd kolegów no i studia mogą zawrócić w grafiku. Otóż chciałem się z drogimi braćmi i siostrami podzielić pewnymi spostrzeżeniami. Mam ciekawą skłonność do poznawania się z różnymi ludźmi. Różny to niewierzący, wierzący mniej, bardziej, deista, poszukujący, zagubiony, skrzywdzony, wystraszony, przemądrzały, feministka też. I od pewnego czasu akurat ta ostatnia czyli feministka daje mi się we znaki. Ciekawe doświadczenie, najbardziej bolą ją sprawy, które w zasadzie jej nie dotyczą. Celibat, brak kapłaństwa kobiet, in vitro i aborcja. Skoro jesteśmy w jakimś klubie to dotyczy nas jego regulamin jak mawia Szymon H. W każdym razie, zapytała się mnie czy według mnie w Jej sercu jest Bóg, bo według Niej nie ma Go tam. Odpowiedziałem, że nie powiem bo na słowo mi nie uwierzy. Wierzę, że w końcu odnajdzie Boga w swoim sercu, gdyż w Jej wypowiedziach jest za dużo luk. Bo logika wbrew pozorom nie jest miarą wszechrzeczy.
Nad-obowiązkowo
Jednakże wszelki dialog służy przebudzeniu ducha, serca. Kiedy ja jako chrześcijanin spotykam się z niewierzącym, muszę być gotów przyjąć jego pytania. I na odwrót, również ja, jako chrześcijanin, muszę dać szansę niewierzącym, by mogli poznać to wspaniałe dziedzictwo, które otrzymałem za pośrednictwem Pisma Świętego i tego wszystkiego, co wiara ukształtowała w naszym społeczeństwie” – ks. Mazas-organizator spotkań dialogów w Paryżu


