Świat wokół wygląda jak z bajki o królowej lodu. Ślisko niemożebnie, każdy krok jest ryzykiem złamania czegoś tam. Wyjazd łączy się z prawie pewnym wylądowaniu w rowie czyli przyroda zmusza do siedzenia w domu, chociaż wyjazdy konieczne- szpital-odbywamy.
Z jednej imprezki jeszcze nie zdałam relacji, a była podniosła. To rozdanie nagród im.Jana Rodowicza-Anody. Nagrodę przyznaje kapituła zgromadzona przy Muzeum Powstania Warszawskiego, a jej tytuł to „Bohater czasów współczesnych”. To połączenie historii i współczesności ma głęboki sens.
Osób zgłoszonych było wiele, trzeba było wybrać, co jest zadaniem niełatwym. Sama lektura zgłoszeń podnosi na duchu. Jest mnóstwo ludzi, którzy zwyczajnie robią rzeczy nadzwyczajne, dobre, bezinteresowne. Moją faworytką i jednocześnie laureatką była pani Natalia Syniavska-Krzyżanowska, kobieta, która na końcu świata, czyli w Republice Naddniestrzańskiej wygrzebuje resztki polskości i przywraca świadomość pochodzenia potomkom tamtejszych Polaków. W Raszkowie /kłania się Trylogia/ tworzy Dom Polski otwarty na wielokulturowość. Ryzykując przy tym więcej niż nam się wydaje, bo to nie jest kraj pieszczot. Są jeszcze ludzie, którzy dla polskości gotowi są ponieść ryzyko i poświęcić życie. Na szczęście w tym przypadku, na razie tylko w sensie czasu i zaangażowania oraz licznych przesłuchań. A warunki tam zgoła inne niż we współczesnej Polsce, nawet najbiedniejszej.
A za bohaterski czyn nagrodzeni zostali mieszkańcy wsi Chałupki- 14 domostw postawionych nagle, w zimową noc, wobec straszliwej katastrofy kolejowej, rannych i martwych ludzi. Zdali egzamin. Uwierzmy w siebie, koledzy i koleżanki Polacy i Polki.

Pan Prezydent list stosowny napisał na okoliczność nagrody, przybyło wielu Powstańców, kolegów Anody i innych gości, było okropnie uroczyście. I bardzo dobrze. Dobro i szlachetność godne są  oprawy w piękne ramy.