A było tak, że w Niedzielę Wielkanocną, przy śniadanku z mieszkańcami zadzwonił Wojtek z życzeniami. Wyjątkowo Wojtek dostał zgodę na wyjazd w czasie świąt do bliskich, z którymi nawiązał z powrotem kontakt. I wtedy siadł mi telefon. Nie wytrzymał naporu i już. Wydaje się, że życie bez komórki nawet łatwiejsze, ale niestety-  stanowi część życia. Przynajmniej mojego. Narzędzie pracy. W naszych domach ludzie nie mają nic-ale prawie każdy ma telefon. Co w tym dobrego? Może daje im poczucie bycia jak inni i także jakąś łączność z ludźmi, zastępującą prawdziwe relacje i bliskość. Wielu młodych uzależnionych jest od sms-ów. Potrafią całymi godzinami pstrykać klawiszami. Bywa, że jest taki telefon narzędziem szantażu: jak cosik nie odpowiada, to robimy zdjęcie i potem próbujemy szantażować. Nie ma czym, oczywiście, ale daje to poczucie władzy. Potrzeba odegrania się za swoje cierpienia i nieszczęścia.  O dziwo, to raczej specjalność pań, a nie panów. Ciekawe, dlaczego? I plotki rozchodzą się między naszymi domami z prędkością światła. I tu już nie ma różnicy między płciami. Bo nasz świat jak cały świat, od plotek aż huczy. Czyli normalka. Zwłaszcza zimą, kiedy pogoda nie pozwala na wyjście z domu, czymś trzeba żyć. U nas sezon ogórkowy w innym terminie. Ten mały przedmiot może służyć, jak wszystko, dobru i głupocie.
mali Woodabe
W zeszłym roku na własne uszy słyszałam, jak Pascal dzwonił na Saharę, do swoich przyjaciół- koczowników Woodabe, bo się martwił dziecko, które tam było ciężko chore i o krowy, które im odkupił w zamian za padłe z powodu suszy. Przez satelitę. Z Polski. 
Bóg mówi do tych, którzy poświęcają czas na słuchanie,
słucha tych, którzy mają czas na modlitwę.

Szkoda, że Pan Bóg nie używa komórki. Miałby więcej rozmówców.

A w Bydgoszczy dobrze wychowani OO. Misjonarze Ducha Św. nie wychodzili z kaplicy, kiedy do nich mówiłam. To zaleta rekolekcji dla duchownych. Nie wychodzą w trakcie nawet, jak się nudzą. Gościnni byli, oczywiście. Mogę zrobić ranking gościnności w zakonach, ale wszyscy mają z góry pierwsze miejsce ex æquo. Paleta barw i różnorodność w Kościele jest ogromna. Mam ostatnio to szczęście, że tego doświadczam. Wszędzie spotykam ludzi starających się żyć serio Ewangelią, świeckich i nie-świeckich. I ogrom pracy przez nich robionej w najróżniejszych dziedzinach. Jak by wyglądał świat, w tym Polska, gdyby marzenie oszołomów się spełniło i katole zniknęli z powierzchni ziemi? Generalnie- chrześcijanie? Można zrobić próbę w wyobraźni. I nie chodzi tylko o wymierne dobro – szkoły, sierocińce, szpitale, pomoc ubogim itd. Chodzi o wartości i głos rozsądku w szalejącym świecie. O mądrość. 
Bo – nie ma chrześcijan, nie ma Ewangelii i przykazania miłości. Nie ma grzechu, ale także przebaczenia. I miłosierdzie nie jest wyznacznikiem standardów /nawet, jeśli do tego nie dorastamy/. Hulaj dusza. Nie mówiąc o tym, że zabrakłoby „chłopca do bicia” i wroga dla wielu. 
nad-obowiązkowo
św. Ludwik Maria Grignion de Montfort
Odwieczna Mądrość/Jezus Chrystus/ słucha z czułością głosu cierpiących i ich krzyku. Patrzy ze współczuciem na pot na ich czole, łzy w ich oczach, ciężar na ich ramionach, udręki duszy.
Mądrość odwieczna stworzywszy wszystko trwa w stworzeniu żeby je utrzymywać i odnawiać.L. M. Grignon de Montfort
bł. Marie-Louise de Jésus Trichet

I tych dwoje założyło zgromadzenie Córek Mądrości. A gdzie owa Mądrość prowadziła i prowadzi siostry? Do najuboższych, pozbawionych edukacji, chorych, niepełnosprawnych, starych.

szkoła Mądrości