Jak zauważył Inżynier, łatwiej się obecnie rozwieść/broń Boże nie zalecam/ niż wyplątać się ze związku z którymkolwiek z tzw.operatorów- telefonicznych czy telewizyjnych /tu zalecam ostrożność/. Kolejny dzień porządkuję sprawy abonamentów na wszystkie smutki. Chodzi oczywiście o koszta. Walka klienta z dostawcą. I ….hurrrraaa! W Zochcinie, po 10 latach walki, a potem pokornej rezygnacji – mamy od dzisiaj Neostradę mknącą z szybkością dotychczas nieosiągalną! Niestety do mojego domu nie sięga, ale biuro zachwycone. Jeszcze trochę, a może zniknie las anten na budynkach, jak na siedzibie CIA. I mieszkańcom można będzie udostępnić internet, co w warszawskich domach jest już normą. I udało się chyba rozwieść z głośnym ostatnio dostawcą telewizji. Ale to się okaże. Jeszcze nie trąbię na zwycięstwo.
Z wieści technologicznych, to moje rekolekcje w Bydgoszczy zaowocowały 2 komputerami do świetlicy. W pośpiechu nie zanotowałam, jaką firmę „obrobił” dobry brat od OO. Misjonarzy, ale kompy załatwił.
Wczoraj z Inżynierem zrobiliśmy wizję lokalną w lokalu pewnej rodziny, co chorobami i nieszczęściem złożona mieszka hm…..w warunkach, powiedzmy delikatnie, trudnych. Jak słoneczko wyjdzie, /żeby globalni ocieplacze wstydem się nie oblali, to chyba wreszcie wyjdzie/- zabieramy się za robotę. Udało się na razie utrzymać ekipę budowlaną, choć los wisiał na włosku, finansowym rzecz jasna. Ale stał się cudzik mały i ufam, że stanie się kolejny. Byle do przodu. Na razie ekipa szuka przyczyn lania się wody na korytarzu w Jankowicach, a nie jest to dziurawy dach. Kontener dla jednej z rodzin od kilku miesięcy czeka na pogodę i postawienie.
Artur całą niedzielę biegał już szczęśliwy po podwórku i nawet huśtał się na bujanej ławce. Było piękne słońce. Przez to huśtanie Patrykowa czekolada, którą schowałam przed Arturem właśnie pod poduszką huśtawki, nie licząc na to, że tam siądzie, rozleciała się na kawałki. Miała to być nagroda, bo w niedzielę Patryk i Miki chlubnie zakończyli naukę w liceum. Czekolada była ogromna, smaku chyba przez to nie straciła. Dostaliśmy w Warszawie od kogoś takie luksusy. Resztki po przedświątecznym rozdawnictwie trzymam pod specjalnym nadzorem na specjalne okazje.
A wczoraj z Arturem już było gorzej, w nocy zaś najgorzej, bo ataki padaczki. Zdrowi mają ciężko w tę pogodę, a cóż dopiero słabi. Bądźmy dla siebie bardziej wyrozumiali, przynajmniej do temperatury 15 stC.
Nad-obowiązkowo
We Francji miasta powyżej 15000 mieszkańców powinny dysponować 20% mieszkań socjalnych w stosunku do innych lokali mieszkalnych. To nie znaczy, że tak jest, ale jest się przynajmniej do czego odnieść. Radni Paryża walczą o finanse z rządem na podstawie tego prawa.
Abbe Pierre- sumienie Francji
![]() |
| Abbe/ojciec/ Pierre 1912-2007 |
Wielu przechodziło, ale on zobaczył- wyjątkowo mroźnej zimy w 1954 roku- zamarzających ludzi śpiących pod mostami Paryża. Ogłosił przez radio zbiórkę, która przerosła wszelkie oczekiwania. Zakładał wspólnoty Emaus- bezdomnych i ubogich, którzy do dzisiaj zarabiają na życie sprzedając, po uprzedniej naprawie, to, co zamożni ludzie wyrzucają. Budował osiedla dla biedaków, walczył o ich prawa.
Czuwajmy nad tym, by nie stać się klasztorami z czterema gwiazdkami… Niech zawsze będzie gdzieś przynajmniej jedna szyba wybita, którędy mogłaby wejść ludzka skarga… By nie zapomnieć o czasie, kiedy dokuczało nam zimno.
Bóg pomaga zawsze, ale najczęściej z półgodzinnym opóźnieniem, abyśmy mogli pokazać, dokąd sięga nasza wiara.
Dodam, że przez te pół godziny przybywa siwizny na głowie i wrzodów w żołądku.





