Jutro ma przyjechać z Warszawy chór prawdziwy do Nagorzyc. W planach były śpiewy pobożne i zupełnie nie-pobożne, ale zbożne, w sobotę i niedzielę, stosowne ogłoszenia wywieszone, żeby chętni do remizy się stawili, ale ….właśnie dziś po południu awaria wodociągu nastąpiła. Nie, nikt sobie rękawów u nas zrywał nie będzie, żeby ludziska we wsi wodę mieli. A czy jutro rękawy zerwane będą też wątpię, bo w piątek nie opłaca się roboty zaczynać. I mamy obawy, że z przyjemności i rozrywki będą nici. Bo jak tu grupę 15 osób bez wody trzymać? Sławojki odziedziczone po dawnej szkole zamieniliśmy przecież na magazyny. Błąd! Nie ma to, jak proste i niezawodne urządzenia. Trzeba będzie chyba wykopać i studnię i kibelek, bo u nas na wsi nigdy nie wiadomo. Agregat do prądu mamy, kury do ewentualnej konsumpcji, gdyby drogi zerwało w kurniku i inne polisy ubezpieczeniowe  na kilka dni przetrwania są. Ale o wodzie i toalecie nie pomyśleliśmy.  Czekamy jutro do południa i ewentualnie odwołujemy całą akcję kulturalną, na którą młodzi z centrum Myśli Jana Pawła II od dawna się szykowali i czas sobie zarezerwowali, a pracują albo studiują. Tamara z Marcysią zjechały do Zochcina, żeby się umyć i napić herbaty. Inżynier został pilnować chałupy.
Tak sprawdza się Ewangelia: stare i nowe jest potrzebne. Odrzucenie starego, doświadczonego przez pokolenia w imię pseudo-postępu to budowanie domu na piasku. Oczywiście jest to refleksja raczej filozoficzna niż zachęta do niszczenia toalet ze spłuczką. Przykazania mają kilka tysięcy lat i raczej dobrze jest się ich trzymać. To znaczy dobrze się na tym wychodzi, choć nie zawsze finansowo.
Ja dzisiaj nadal w środkach przekazu po uszy tkwiłam, to znaczy między ekipą filmową, panami od telefonów, telewizji i internetu/ha, ha, świeżo zainstalowany i reklamowany jako najszybszy na świecie nie działa, pracuję na starym, wolnym, ale pewnym/, a młodą damą, która zdaje maturę mimo mamusi alkoholiczki przepijającej jej rentę i innych mało sprzyjających okoliczności, które niejednego twardziela by wpędziły w depresję. Tak, bohaterowie są wśród nas. Nikt jej nie przyzna nagrody za nadzwyczajność, bo ona jest całkiem zwyczajna. 
Chłopaki zerwali się do roboty w ogrodzie z taką energią, że muszę patrzeć, żeby wszystkiego nie powycinali. Zimowa bezczynność okazała się zbyt długa i dawno nie widziałam takiego zapału do pracy. Nawet Krzysiu, którego już nikt nie ruszał przed 12.00 z łóżka /w południe sam wstawał- na obiad/, bo wszystkim od lat ręce na niego opadły, dzisiaj- o 9 rano podwórko zamiatał. Jak nie on. Nawet lenistwo w końcu się znudzi. Nawet Krzysiowi.
Nad-obowiązkowo
Woda staje się bezcennym towarem. Dostęp do urządzeń sanitarnych luksusem. Także dla wielu rodzin w Polsce. Inwestycja w łazienkę i kanalizację oraz koszta ich eksploatacji: woda, szambo przekraczają budżet wielu rodzin, zwłaszcza na wsi.  Studnie przydomowe wcale nie zniknęły, a woda w nich rzadko jest dostatecznie czysta. Statystyk na wszelki wypadek brak. Problem dotyczy na ogół biedaków.

Organizacja Narodów Zjednoczonych wydała pod koniec lipca 2010 r. rezolucję, według której dostęp do czystej wody i urządzeń sanitarnych jest fundamentalnym prawem człowieka.
Za rezolucją opowiedziały się 122 państwa, choć nikt nie głosował przeciw niestety aż 42 kraje w tym Polska wstrzymały się od głosu. Co roku zanieczyszczona woda powoduje ponad 3,5 mln ofiar śmiertelnych – więcej niż jakakolwiek wojna.
ONZ uznało, że dostęp do wody pitnej jest podstawowym prawem człowieka, nie może być ona traktowana jako dobro luksusowe czy towar, dlatego nie powinna być w żaden sposób nikomu odmawiana ani ograniczana. Autorzy rezolucji wyrażają zaniepokojenie, że ciągle ponad 800 milionów ludzi nie ma dostępu do bezpiecznej wody pitnej, a ponad 2,6 miliarda ludzi nie ma dostępu do podstawowych urządzeń sanitarnych. Badania wskazują ponadto, że z powodu chorób związanych z brakiem czystej wody i sanitariatów każdego roku umiera około 1,5 miliona dzieci poniżej piątego roku.