Sesja wyjazdowa na razie zakończona. Wracam do swojego świata. Ostatnia imprezka była z tak wysokiej półki, że szczęka opada. To nagroda Polskiej Rady Biznesu. Byliśmy nominowani, nagrodę dostali młodsi i bardzo dobrze, bo to zachęta i docenienie młodszego pokolenia, które przecież musi ciągnąć dobre sprawy. A jest tych młodszych niemało w różnych częściach Polski. Chociaż ciągle za mało. Ponieważ moją obsesją
 |
| Brazylia: dwa światy |
jest łączenie światów odległych od siebie o lata świetlne, chociaż żyjących w tych samych granicach Polski, to miałam okazji kilka ostatnio, a to wszystko za sprawą Pani Wojewody Świętokrzyskiej, która na te szczyty mnie wepchnęła. A że za moimi plecami są tysiące biedaków, tośmy razem, w sensie raczej przenośnym /niestety/ chwilkę na tych szczytach pobyli.
Rzeczywistość wspólnotowa dawała o sobie znać już w czasie mojego pobytu w Warszawie. Najpierw wiadomość niemiła, ale może władza się zreflektuje i nie odbierze nam miejsca, które służy naszym mieszkańcom. Potem- godz. 24.20, dzwonek do drzwi w domu na Łopuszańskiej. Spałam obok, więc zerwałam się, a razem ze mną czujny Tomasz. Młody człowiek błaga o przyjęcie. I opowiada bzdury, że pracuje, nigdzie go nie chcą. Na pytanie, co robił do północy, kręci. Ale to człowiek, zatem Tomasz idzie, przygotowuje materac w jadalni, bo miejsc nie ma. Gość nagle przypomina sobie, że ma jeszcze coś do załatwienia. Znika. Zjawia się następnego dnia. Nocuje na jadalni. Rano wychodzi, zostawiając materac i pościel przesiusiane. Najwyraźniej dzieciak/Boży/ jest albo narkomanem, albo chory psychicznie. Materac Tomasz wyrzuca wraz z pościelą do śmietnika. Chłopaka kierujemy do schroniska dla chorych. Nawet nie wiem, czy tam dotarł. Dowiem się jutro.
Stypendysta- uczeń liceum. Szkoła alarmuje o tragicznej sytuacji materialnej rodziny. Chłopiec niezwykle zdolny. Od jakiegoś czasu nerwica lękowo – depresyjna. Musiał przerwać naukę. Matka nie ma na bilet do miasta, do lekarza. Nie pytajcie o pomoc społeczną. Chłopiec nie wytrzymał stresu związanego z nieustannymi kłopotami finansowymi rodziny. Jutro tam jedziemy.
Boisko w Nagorzycach wyczyszczone i wysiane, podjazd pod „dwór” zrobiony, tak, że nie trzeba będzie wypychać samochodów z błota, a szkoda, bo folklor był, Zochcin rozkopany, bo wodę ciągną przez moje ukochane trawniki, kolejne długi musimy zapłacić żeby uchronić młodego przed więzieniem, a młody jest ciężko chory i minie wiele miesięcy, zanim załatwimy mu rentę. W tym czasie ma zero dochodów, nie pytajcie o pomoc społeczną. Chwilówki brał jak był bezdomny i nie miał z czego żyć. I dawali człowiekowi bez dochodów. W Polsce nie idzie się do więzienia za długi. Takie sytuacje, nagminne, podciągane są pod wyłudzenie. Ja bym powiedziała, że z punktu widzenia moralności, to bank czy inna podobna instytucja, co na „P” się zaczyna , a „t” kończy, wyłudza pieniądze od biedaków, wciskając pożyczki z góry niespłacalne, a przynajmniej niespłacalne w terminie, co wiąże się z dodatkową opłatą. A już za więzienie płacimy wszyscy.
 |
czy nie przydałaby się kampania informacyjna na temat pułapek finansowych? |
 |
| solidarność |
Nasza republika biedaków ma własne służby. I jak na razie- choć z trudem, to sobie radzą. Dzięki oczywiście krajom ościennym, czyli tym ludziom, którzy choć w granicach republiki nie żyją, to utrzymują z nią braterskie i gospodarcze kontakty polegające na wsparciu materialnym. Zupełnie jak na Cyprze czy w Grecji, wspieranych przez UE. Tylko powody dziury budżetowej inne.
PS: własnego więzienia nie mamy, ale kiedyś łapka sprawiedliwości domagała się przywiezienia do Szczecina bodajże, umierającego na raka mieszkańca. Miał wyrok do odsiadki za jakieś drobiazgi. Ponieważ umierał, zaproponowaliśmy, że wstawimy w okno sali kraty, żeby było jak w kiciu i zadość sprawiedliwości. Żart się nie spodobał władzy i Renia sama o mało za niego nie wylądowała w więzieniu. Człowiek zdążył umrzeć podczas wymiany korespondencji, na szczęście dla niego i Reni.
Nad-obowiązkowo
Nasz świat jest kaleki
Jego serce bije nierówno
jest nieprzystosowane do ciała
ciała złożonego z mężczyzn i kobiet,
ciała- ludu braci i sióstr,
Ludu Bożego.
Wkłada mnóstwo energii,
aby podnieść wydajność fabryk,
zwiększyć inwestycje,
stymulować konsumpcję,
wynarodowić,
zadłużyć
i…uzbroić Trzeci Świat…
A tymczasem
nie-wydajni są składani
na ołtarzu wolnej konkurencji.
Oczywiście, nikt ich nie zabija,
dajemy im minimum socjalne do przeżycia.
Lepsza śmierć powolna niż gwałtowna,
mniej widoczna i mniej szokująca.
Czasami serce świata zaczyna bić
rytmem mężczyzn i kobiet, którzy cierpią.
To sprawia wrażenie wylewu wielkoduszności
W takt medialnej wrzawy.
Posiłki dla ubogich, koncerty na rzecz Etiopii,
wszelkiego rodzaju zbiórki.
Każdy idzie za swoimi wzruszeniami i swoją maleńką łzą.
Każdy daje- jeden monetę, inny banknoty.
To przynosi małą ulgę cierpiącemu Ciału.
Ale to serce jest dotknięte chorobą.
To z serca do serca trzeba działać.
To serce Ciała trzeba zmienić,
a to jest trudniejsze niż opatrunek dla ręki czy nogi.
Potrzeba wielkiej operacji:
likwidacji niesprawiedliwych struktur,
usunięcia przywilejów,
postawienia człowieka w centrum każdej ekonomii,
zmiany życia,
nawrócenia.
Trzeba dać się ponieść miłości Boga,
która może przeprowadzić tę operację.
„…odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała”./Ezechiel/
ks.Jean-Marie Bossard
 |
Kirgistan-10-letni chłopiec pracuje w kopalni węgla 170 mln dzieci pracuje na świecie, zamiast się uczyć. |
Dodaj do ulubionych:
Lubię Wczytywanie…
Powiązane