Dzisiaj pochowaliśmy Jacka. Pogrzeb nie jest rzeczą przyjemną zwłaszcza, jeśli dotyczy osób bliskich-rodziny, przyjaciół. A jednak…..Przy całym bólu z powodu odejścia kogoś, jest to chwila przypomnienia o rzeczywistości, czyli nieuniknionym przemijaniu. I życie staje się jakby bardziej cenne. Można się też zastanowić nad tym ile z niego tracimy zupełnie niepotrzebnie na głupoty, które wobec Najważniejszego są po prostu śmieszne. A co jest najważniejsze?
W Warszawie, jak zwykle przepełnienie w domach. Od miesięcy w domu dla kobiet panie śpią na materacach na korytarzach. Miasto wybudowało ogromny ośrodek dla matek z dziećmi, na chyba 160 osób. Rzecz w tym, że takiej potrzeby nie ma, chyba, że zaczną wyłapywać matki z dziećmi z ulicy i wsadzać tam na siłę. A kobiety bez dziecka nie przyjmą. Bo ktoś sobie zaplanował taki ośrodek, może z dobrej woli, może, żeby się wykazać, wydano kupę kasy no i trzeba trzymać fason, żeby nie wyszło, że to nie do końca ma sens. Przynajmniej nie w wydaniu urzędniczym. Wydanie urzędnicze wygląda zaś następująco: dziewczyna w piątym miesiącu ciąży/zagrożonej/ przyszła do naszej noclegowni i prosiła Renię, żeby ta ją pobiła. Bo: w domach dla samotnych matek przyjmują od siódmego miesiąca ciąży, a czasu nie da się przeskoczyć, a w domach dla ofiar przemocy trzeba być ową ofiarą, a ona nie jest. Chłopa jej zamknęli na jakiś czas i znalazła się bez wsparcia i mieszkania. Renia nawet miała ochotę zrobić ten dobry uczynek, żeby dziewczynie zapewnić miejsce w lepszych warunkach, ale się powstrzymała i dziewczę przeżyło 2 miesiące na materacu w noclegowni, zanim dostało się do specjalistycznego domu z osobnymi pokojami.
Wydanie urzędnicze problemu nie widzi, bo jak nie ma miejsc, to nie przyjmuje. I gdzie ten tłok, pyta potem niewinnie? U nas każdy ma łóżko. Bo ci bez łóżka, na materacu są u nas- odpowiadamy.
Co jest najważniejsze?
Nad-obowiązkowo
nam uśpienie duchowe. Doszliśmy do tego, że państwo przejęło część ról
zarezerwowanych dla chrześcijańskiego miłosierdzia, przynajmniej w wymiarze
instytucjonalnym. I można odnieść wrażenie, że rola miłosierdzia się skończyła.
Pozostają prawa obywatelskie i pomoc społeczna. To bardzo niebezpieczne
złudzenie. Miłosierdzie i pomoc bliźniemu nieregulowane Ewangelią mogą stać się
własną karykaturą. I tak niestety bywa. Wszędzie tam, gdzie słaby jest zależny
od silniejszego istnieje ryzyko przemocy i wyzysku. Domy starców i domy dziecka
są tego jaskrawym przykładem. Społeczeństwo nastawione na kalkulację
ekonomiczną zysków i strat ma skłonność eliminacji cierpienia jako
nieopłacalnego ekonomicznie, drogiego w utrzymaniu. Dla świata liczy się sukces
i wydajność. Kto go nie osiągnie, nie jest nic wart. Silniejsi zawsze będą
mieli skłonność do pomnażania swojej siły bardziej niż do dzielenia się nią.
Sprawiedliwość czysto ludzka może się przerodzić w zemstę. Władza zawsze ma
skłonność do szukania przywilejów raczej niż do służenia. Życie silnych nie
jest wyceniane tak samo jak słabych.
![]() |
| Arcbp.Woelki- Berlin, w stołówce dla ubogich świętuje otrzymanie kapelusza kardynalskiego |
![]() |
| prawosławna kuchnia ubogich Indie |
| posiłki dla ubogich Polska |
![]() |
| wigilia ubogich w stołówce Secours Carholique/pomoc katolicka/ Francja |



