Wczoraj o trzech adresach Jezusa Chrystusa mówiłam do członków Wspólnoty Emmanuel, zdążywszy na czas dzięki wypasionemu samochodowi, który przebrnął leśne drogi. A drogi były leśne bo drogi dobre są teraz tak dobre, że znając od lat trasę, zgłupiałam na widok nowych rozjazdów i zgubiliśmy się z Tomaszkiem w tych drogowych luksusach przed Żyrardowem. A potem kolega GPS wiódł nas trasą najkrótszą i dowiódł.
A dzisiaj o papieżu w telewizji mówiłam, choć nie bardzo wiem, dlaczego ja. Specjalistką od papiestwa nie jestem, tylko zwykłą, szarą katoliczką. Za taksówkę do studia stacja zapłaciła, a jako bonus trafił się bardzo miły kierowca. I z kierowcą owym ucięliśmy sobie pogawędkę o stanie polskiej duszy i codziennych obyczajów. Niestety, nieco smutne wnioski wyciągnęliśmy oboje, ale jako że pan wydawał się wierzący, ustaliliśmy, że całego świata nie zmienimy, choć życzliwość wokół siebie rozsiewając, kawałek możemy poprawić. Generalnie, jak stwierdził mój rozmówca, wystarczy tylko 10-ciu przykazań przestrzegać, a świat będzie milszy. I drugi wniosek, prosty jak drut: żyje się człowiekowi przyjemniej, kiedy jest życzliwy i życzliwości doznaje. Elementarz po prostu, a jakże trudny do realizacji w życiu. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, stwierdziliśmy rozstając się w holu telewizyjnej stacji. Z życzliwością oczywiście. I zaczęłam ćwiczenia natychmiast, bo trening czyni mistrza. Ustawiczna walka o byt albo podstawowy, albo coraz lepszy, zabieganie, konkurencja, każą nam traktować drugiego jako potencjalnego wroga, który czyha na nasze miejsce. A najmniejsza władza, nawet ochroniarza pilnującego osiedla, bije na główkę. Zamiast ludzi służących innym swoją pracą mamy miliony rządzących. W końcu zabraknie tych, którymi się rządzi. To obserwacje miłego taksówkarza.
![]() |
| Miło jest być ważnym, ale ważniejsze jest być miłym |
Nad-obowiązkowo
Czym jest prawdziwa miłość bliźniego?
Często powtarzają nam, że powinniśmy włożyć wysiłek aby miłować innych i przezwyciężyć antypatię, iż zaczynamy wierzyć, że miłość bliźniego zależy od naszej dobrej woli. Oczywiście, miłość braterska wymaga od nas zaangażowania, ale ono musi być przyjęte w głębi naszego serca, gdzie miłość jest rozlana. Z miłością bliźniego jest tak, jak z modlitwą. Kiedy usiłujemy ją tworzyć poza nami, jedynie wysiłkiem rozumu lub woli, ponosimy porażkę. Miłość nie jest cnotą moralną. Zanim zaczniemy kochać Boga i bliźniego trzeba zacząć żyć tą rzeczywistością: Bóg mnie kocha. To zatem miłość, którą otrzymuję, to życie Zmartwychwstałego rozlane w naszych sercach. Miłość jest zawsze owocem Zmartwychwstania Chrystusa. Wtedy zrozumiemy, że serce, ciało, całkowicie przeniknięte życiem Ducha potrafi trwać jednocześnie w nieustannej modlitwie i prawdziwej miłości bliźniego.
Żyjąc ogołoconym, ubogim i rozbrojonym jest się naturalnie oddanym. Oto dlaczego Chrystus tak bardzo kładzie nacisk na Błogosławieństwa, szczególnie na ubóstwo. Serce ubogie potrafi miłość przyjąć i dzielić się nią. /J.Lafrance, Modlitwa serca/
![]() |
| To zdjęcie już na blogu było, ale jest jednym z moich ulubionych: Bali, sąsiad kocha upośledzonego chłopca jak własne dziecko i zabawia go grą na bambusowej fujarce./National Geographic/ |
![]() |
| Japonia, po tsunami w 2004 r: zostali tylko we dwoje |



