Jeszcze na kilka chwil przed wyjazdem do Warszawy – pogotowie i walka o umieszczenie w szpitalu młodego, który w kompletnym odlocie chciał podpalić dom albo popełnić samobójstwo. Mogło być dwa w jednym. Krótkie chamstwo kierowcy pogotowia, który robił łaskę, że bierze chorego i mądrość lekarki ze szpitala, która chłopaka przyjęła. Jakoś nie lubimy odcinać od sznurka młodych, albo znajdować zamarzniętych zwłok. Tym razem udało się tego uniknąć. Przy okazji okazało się, że znów mieszkańcy ukradli baterie z czujników dymu. Niedawno były sprawdzane. Ręce opadają.
Prawo chroni ludzi przed przymusowym leczeniem psychiatrycznym i dobrze, bo mamy złe doświadczenia z przeszłości. Z drugiej strony uniemożliwia to często leczenie ludzi naprawdę potrzebujących pomocy. Błędne koło, z którym borykamy się od lat. Bardzo wiele takich osób do nas trafia. Nawet nasz Doktor od Głowy załamuje się czasem widząc własną i systemową bezradność wobec cierpienia tych ludzi. Pozostaje tylko ufność, że Bóg kocha ich bardziej niż my, ludzie.
Inżynier do Kielc na kiermasz z naszymi wyrobami nie dotarł, bo zasypało równo. Jedynie nasz nowy samochód przedarł się przez śniegi, rozwożąc pracowników do domu. Tośmy zdecydowali, że dzień luziku i modlitwy sobie zrobimy, a syn mój nawet kolację świetną wykonał. Zażartowałam, że go zwolnię z innych obowiązków i jako osobistego kucharza zatrudnię. Ale zażądał za to takiej pensji, że niech go zatrudnia kto inny. Zadowolę się kolacją raz na rok, za darmo. Prąd już mamy, więc jest ogrzewanie, bo piece na gaz, ale sterowane elektronicznie. I w razie co, to stres okrutny- zamarznie czy nie zamarznie woda w kaloryferach. Dzisiaj tylko przez parę godzin. Mam nadzieję, że wszyscy wokół mają ciepło, w każdym razie staraliśmy się, żeby tak było. Kupujemy opał i prąd tym, którzy marzną, a jest ich trochę. Dziękuję wszystkim ofiarodawcom, bo to, rzecz jasna, nie nasze pieniądze.
Nad-obowiązkowo
![]() |
| nauka czytania |
Nie chodzi o to, żeby pomóc wszystkim. Chodzi o to, żeby pomóc temu, którego Pan stawia na naszej drodze. To ten jest prorokiem, listem wysłanym do nas od Boga. Całe życie uczymy się czytać życie. Trzeba tylko dobrać właściwy elementarz. Polecany od 2000 lat i niezawodny.
Może wyjdą zza biurka dzięki jej wstawiennictwu?
Wiedz, że trudności przemijają…ale one uczą pokory. Sprawiaj Panu przyjemność służąc twoim mistrzom-ubogim- a Jego ukochanym członkom, z oddaniem, łagodnością i pokorą. Nie zatrzymuj się na swoich zmysłowych odczuciach, ale wiedz, że nasz Bóg cieszy się z serca pełnego dobrej woli. /list do współsiostry/



