A to relacje na żywo z przygotowań świątecznych w schronisku dla chorych. Czyli real:

Poza duchowymi sprawami dzień jak co dzień, 5.30 pobudka, potem z Kasią trzeba oporządzić Mańka, tego co tak siostrę Renatę wiekiem straszył, do tego dochodzi „Wiśnia” co już nie woła na cały głos: „chleba!!!”.
Przebrać, wykąpać, popsikać, poklepać, wymienić pościel i za chwilę śniadanie.
Święta idą- wielkie golenie, strzyżenie, przebieranie, mycie, obcinanie paznokci. Porządki generalne już poza nami, tego dopilnował niezastąpiony Piotruś. Wczoraj ksiądz Irek obmywał nogi „apostołom” i rzekł: bierzcie przykład z Pana Jezusa i obmywajcie nogi ludziom dokoła siebie, nie tylko w święta. Każdy dobry uczynek dla drugiego człowieka to takie mycie stóp. Mądry z niego brat. Dzisiaj pieczenie ciast, bigos się gotuje, jutro sałatki, „turlane”, aby w niedziele kucharczyki trochę oddychnęły, a tak naprawdę jest w porządalu, tylko niech zima idzie precz, kochamy cię pani wiosno. Zapomniałem jeszcze o ciastach mniam, mniam. Post się kończy, pęknę z przejedzenia słodkości. I kto mi powie, że świat nie jest piękny? Cezary

ZACZĘLIŚMY  ŚWIĘTA na Potrzebnej. Rano jeszcze prasowanie obrusów do kaplicy i szukanie wszystkiego co potrzebne na trzy dni do liturgii. Najtrudniej było z Paschałem. Potem liturgia – celebrował  o. Ireneusz. Od 16 adoracja – całonocna i jutro. Może się uda nie przerywać aż do Rezurekcji.  Trwa sprzątanie , gotowanie , szykowanie , szukanie bluzeczek i serwetek  ….A w międzyczasie trzy osoby  wyjechały ,, na sygnale”  do szpitala psychiatrycznego, jedna do gruźliczego, o pijących nie wspominam, bo to zawsze trudny okres.
Poza tym Marian  nasikał na drzwi do biura i powiedział  mi, że moja młodość dawno przebrzmiała ( nie wiem co mnie bardziej ruszyło ? ) A o. Ireneusz, który sam się szykował  do liturgii powiedział, że właściwie nie musi być prześcieradło, że po drodze do kaplicy weźmie jakiś ręcznik z szafy sanitariuszy .
I tak zrobił. Po rozłożeniu, już w trakcie liturgii, okazało się że ręcznik jest seledynowy, z wyszytym klaunem w kapturku i piszczącym noskiem. Na chwilę to wstrząsnęło moim wielkoczwartkowym skupieniem….
Pozdrawiam wszystkich życząc tym, z którymi się nie zobaczę prawdziwej radości Zmartwychwstania . Renia