No i już po świętach. Jutro do roboty!!!Życie biegnie dalej. Muszę się doczołgać do Bydgoszczy tym razem, gdzie dla szacownych zakonników rekolekcje mam wygłosić. Ot, świat na głowie stanął, baba chłopów w Kościele poucza, ale w historii już i tak bywało, że baba na papieża pokrzykiwała- św.Katarzyna ze Sieny. Zresztą dość skutecznie. A jej zdolności kulinarne pomagały w ewangelizacji otoczenia. Ja krzyczeć nie będę, obiecuję. Zresztą z wiekiem rośnie niechęć do krzyczenia.
Dzisiaj Miki z Tomkiem i Patrykiem odwiedzili jednego z chłopców w szpitalu psychiatrycznym. Gdybyśmy mieli taki brud jak tam, w naszych domach, to by nas sanepid w trzy minuty zamknął. Pacjent brudny, nieogolony, a na oddział nie wolno wchodzić, co akurat jest zrozumiałe. Lecznictwo psychiatryczne jest na ostatnim stołku.
Wszystkim życzę dobrego początku po świątecznej, duchowej i gastronomicznej odnowie.
