Upały odbierają rozum i życie toczy się z podwójnym wysiłkiem, ale się toczy. Goście z Nagorzyc zostali ponadterminowo, z czego się cieszymy, ale nie z okoliczności- bo dziecko ma udar, ale już jest dobrze. Pozostałe dzieci oraz zwierzęta marudne, a dziewczyny z przetwórni ugotowane na twardo, bo przecież piec rozpalony do smażenia konfitur. Młoda jedna szaleje na Łopuszańskiej wpadłszy w alkoholowy amok, więc Tamara z Inżynierem musieli zostać tam dłużej niż planowali, jako, że latem u nas kołdra nie tylko jest za krótka, ale wręcz maleje do chustki do nosa. O ile młodzi wiedzą jak wygląda ten sprzęt. Przecież obecnie używa się jednorazowych. Urlopy i choroby dziesiątkują i tak nieliczny personel. Przydałby się dar bilokacji, a w zastępstwie jesteśmy po prostu lotną brygadą. W ramach wymiany bezdomnych ambasada JKM przysłała nam całkiem bezdomnego Anglika, co pracy w Polsce szuka więc z góry widać, że chłopak ma problemy z głową. Zaczął od zamknięcia drzwi i okien od kontenera mieszkalnego, czego omal nie przypłacił obitą gębą, bo pozostali lokatorzy nie mieli ochoty usmażyć się w metalowej puszce. Jakoś się jednak dogadali bez uszczerbku na zdrowiu i urodzie. Jak oni się dogadali, to może inni też się dogadają. 
Oj, posiedzieliby tacy kłótnicy z nami, to by się może nauczyli, co to znaczy „obyście byli jedno” w realu. 
Nasz Krzysiu powrócił z więzienia przywieziony z honorami przez księdza Jacka, który w tym celu zrobił kilkaset kilometrów na upale. Chłopak jest chory, a nie niegrzeczny, co się okazało dopiero u nas, ale system miele równo i nie zawsze z sensem. A najsłabszych przemielonych wypluwa na bruk. Księdzu już sił nie starcza w tej walce o człowieka, a przy okazji o ratowanie budżetu państwa, bo koszta utrzymania w kiciu ….och, gdybyśmy mieli tyle na jednego bezdomnego, to bym złote klamki w domach miała. Oczywiście, sprawiedliwość być musi i kara, ale z sensem. Rybki w zochcińskim akwarium ogonkami machają z radości, bo Krzyś się nimi opiekował z pasją. Wrócił rybkowy tata.
W Jankowicach remont łazienek.Główny „kafelkowy” popłynął w siną dal, zrobiwszy łazienkę w Zochcinie i u rodziny, której remontujemy dom, ale inni też terakotę położą. Stara wykładzina była już groźna, bo podarta i staruszkowie się o nią potykali. Cóż, nasi ludzie dziś są, jutro ich nie ma, więc budowanie bywa z przerwami i zawsze trzeba mieć rezerwę.

Życie musi trwać, żeby następni mieli gdzie głowę schronić. Niewielu jest takich, na których można się oprzeć, ale jak są, to na mur beton. Tym- dziękuję, że walczą wytrwale razem z nami i budują razem z nami. Często na skale. Niektórzy od lat. Są częścią tej porąbanej rodzinki. A inni, dołożywszy cegiełkę-mkną dalej, szukając czasem rozpaczliwe tego, co jest blisko. Miłości po prostu.

Jutro śmigam do stolicy, na jakieś nagranie, co nie wiem do końca o co chodzi, ale pewnie się dowiem, więc …..”.róbta co chceta”. Byle grzecznie. 

Miłość nie chce posiadać, ale daje wolność/R.Tagore/

Nad-obowiązkowo
Panie, zmień nasze spojrzenie
daj nam takie, które upodabnia do Ciebie.
Zamiast odrzucać  człowieka,
który nie jest taki, jak my,
spraw, żebyśmy zobaczyli w nim brata,
którego mamy kochać.
Przypominaj nam,
że ci ludzie są,
tak samo jak my
Twoimi ukochanymi dziećmi
zbawionymi przez Ciebie.ks.J.Beaulac