Właśnie sprzątałam akwarium/na razie rybki nie chcą się nauczyć sprzątać po sobie/, kiedy wpadła Tamara z Inżynierem. Jechali z Berlina przez Warszawę, bo tam „wyrzucili” Elę i Sylwię. Wszyscy byli na wspólnotowej imprezce. Cóż, żeby być razem, to trzeba czasem -razem być. Ale nie w tym rzecz, tylko w dwóch ogromnych, pluszowych rybach, pięknie zapakowanych z dodatkiem ogromnej czekolady, które przy okazji przywieźli z Łopuszańskiej. Artur dziękuje nieznanemu Ofiarodawcy/Ofiarodawczyni i zasnął z rybami w łóżku. Tymi pluszowymi, na szczęście, z dodatkiem żywego psa Felicjana i kota Garfielda. Hm….czekoladę wessał natychmiast, bo ma właśnie rzut na „ladkę’ czyli czekoladkę i pochłania wszystko, co w tabliczkach. Nie martwcie się, nic mu nie będzie i przejdzie za kilka dni. Będzie inny rzut.