zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

sie nie damy….

Nasze biura są na granicy szaleństwa. Jedna faktura do rozliczenia dotacji musi mieć kilka pieczątek i podpis osobisty osoby z zarządu. W piątek Renia podpisała się ok 2000 razy, a przedtem pieczątkującej ręka zemdlała, a ona sama prawie takoż. Tak wygląda miłosierdzie w praktyce, niestety. Można by rzecz uprościć, ale przecież urzędnicy się boją, a lęk swój topią w wymyślaniu coraz to nowych wymagań, które mają zabezpieczyć przed oszustwami. Nie wiem, jak ma się liczba pieczątek do wzrostu uczciwości, ale widać jakoś się musi mieć.  Oszuści i tak to ominą, a uczciwi tracą czas.

Do budynku naszego schroniska dla kobiet lat temu 13 dostawiliśmy blaszany kontener połączony z wejściem głównym małym łącznikiem. Miasto Warszawa to zafundowało z okazji 25 lecia pontyfikatu JPII. W kontenerze czasem nocują panie, jak już w domu nie ma miejsc, a latem służy jako palarnia. Kontrole straży pożarnej mamy regularnie, kontener stoi jak stał, a w tym roku Pan Strażak orzekł, że trza go rozebrać. Nie dlatego, że jakoś się zestarzał, tylko ścianki wewnętrzne łącznika są z płyty. Zawsze były z tej płyty, a teraz być nie mogą. Łącznika nie rozbierzemy, tylko wyłożymy płytą gipsową. I tak się bawimy – co roku niespodzianka, nowy przepis, nowa piecząteczka, nowe instrukcje i konstrukcje. Oczywiście na nasz koszt, nie Państwa. Ale „sie nie damy”, walić pieczątki będziemy, płyty wymieniać, schody rąbać i chorych zamieniać na zdrowych. Wszak jesteśmy z narodu dzielnego, ustawicznie walczącego, wprawę mamy, honor i Pana Boga też/co do Pana Boga, to mam taką nadzieję, że jest z nami, okaże się na końcu/ i dla Ojczyzny przecież i Jej Obywateli te płyty kładziemy i rachunki podpisujemy.

korytarz w schronisku dla kobiet

Walka zaś nasza na pieczątkach się kończy, ale nie od nich zaczyna. W domach/nie tylko naszych, zresztą/ tragicznie brakuje miejsc. Na Stawkach zajęte są korytarze i częściowo jadalnia. Materace wciska się gdzie się da. Na Potrzebnej też ludzie śpią na korytarzach, na Łopuszańskiej w jadalni, bo korytarzy praktycznie nie ma.

Chłopaki na wsi w połowie remontu domu pewnej rodziny. Pokój już prawie gotowy, kazałam wyrzucić „kozę”, bo widok tych urządzeń w drewnianych izbach, przy łóżkach dzieci, przyprawia mnie o nerwicę lękową. Do czasu postawienia pieca CO i kaloryferów, czyli do wiosny, mają się ogrzewać elektrycznym grzejnikiem, przez nas zakupionym, nie własnej roboty. Tutaj władza kochanych strażaków nie sięga, nikogo nie obchodzi jak ludzie żyją i jak się ogrzewają. Takich „kóz” już zlikwidowaliśmy dobrych kilka remontując ludziom mieszkania. Mają one niewątpliwie zalety. Są tanie i można w nich palić byle czym. Można je też skonstruować samemu.

Tak więc miłe zwierzątko stało się symbolem grzewczej biedy. Dawniej było żywicielem ubogich, tanie w eksploatacji jak piecyki. Koza zje nawet papier.

 Do Ojczyzny wracając, ostatnio znowu osiągnięcia ma niezwykłe. Obroniła nas Matka nasza przed inwazją obcych, roboty ujęła chętnym do dobrych uczynków i głupim miłosierdziem przejętym wobec jakiś tam wojennych ofiar, kalek i innych niedorobionych lub przez kule i bomby przerobionych  i szwendających się, nie wiedzieć czemu, po świecie kobiet i dzieciaków. Cóż, trzeba nam wrócić do korzeni. Zwrócić oczy ku Światłu. Każdy, nawet malutki  promień rozjaśnia ciemności. Może dotrze do serc tych, od których zależy los cierpiących.

 

 

Nad-obowiązkowo-na smartfonach trzeba czytać w wersji „na komputer”

 

 

33 Responses to sie nie damy….

  • Och,Siostro,gdybym tak choć odrobinę tej miłości i odwagi miała( i oczywiście wiary )świat byłby lepszy

  • Nowa ruchoma wersja „Nad-obowiązkowo” jakoś traci swój urok i trudniej się ją czyta :/ nie potrzba wcale, żeby cytaty się przesuwały

  • „sie nie damy”, ale czasem nachodzi zwątpienie i chciałoby się sprawy załatwić tak: https://www.youtube.com/watch?v=b0KJu__bdHs
    Tylko, że to nie jest rozwiązanie. W każdym bądź razie nie rozwiązanie katolickie.

  • Tak, to prawda, lęk kieruje działaniami wielu ludzi – także władzy. W ciemności lęku mnożą się absurdy i cierpienie. Tylko z miłości rodzi się siła zdolna ten mrok rozjaśnić.Każdy z nas, na swoją miarę, może zmieniać lęk w miłość. Kieruję ku Siostrze dobre myśli i modlitwę.

  • Siostro 🙂
    Tak sobie czytam o tych wszyskich medalach i wyroznienach ktore Siostra otrzymala i mysle sobie ze w raz z kazda otrzymana nagroda czy medalem powinno Siostrze ubywac problemow ….Tymczasem mam wrazenie ze dzieje sie wrecz cos przeciwnego. No bo co z tego ( z calym szacunkiem) ,ze Siostra otrzymala Medal Swietego Jerzego, Nagrode Miasta Stolecznego Warszawy,Odznake Honorowa za Zaslugi dla Ochrony Praw Czlowieka , Nagrode imenia ksiedza Jozefa Tischnera , Krzyz Komadnorski Orderu Odrodzenia Polski , kiedy klody pod nogami rosna a reka mdleje od pieczatkowania??
    Wiem, wiem , ci co przyznaja ordery to niekoniecznie ci sami co gnebia administarcyjnie.
    Ale pytanie pozostaje otwarte.:Dlaczego latwiej dac medal niz konkretnie pomoc.?Mam tu szczegolnie na mysli przyklad warszawskiego konteneru.

  • Dobra koza nie jest zła – sam w domu wiejskim mam kozę i uważam to za 100 razy lepsze rozwiązanie, niż tak modny dziś kominek. No ale koza musi stać na posadzce, lub betonie (a nie na drewnianej podłodze) i nie może być otoczony materiałami, które mogą ulec samozapłonowi. To, co widać na tych zdjęciach, to zgroza! Jak można nie mieć wyobraźni?!

    • Oczywiście, Leszku, że dobra koza nie jest zła. Problem w tym, że u naszych rodzin stawiana była w zatłoczonych pokojach, bez żadnych zabezpieczeń. W tym w pokojach, gdzie są malutkie dzieci. Na wylewkę też trzeba mieć pieniądze, a przede wszystkim miejsce. Zdjęcia pokazują kozy „archiwalne”. Dziś ci ludzie i kilka innych rodzin, mają piękne pokoje i centralne ogrzewanie. Mogę spać spokojnie.

    • Przecież to widać, że to jest skrajna bieda, nie ma miejsca na wyobraźnię, – wyobraźnia
      kosztuje, a tam nie ma ani grosza. Myślisz Leszku, że Oni nie wiedzą, że tak nie powinno być ?
      Wiedzą, ale są bezradni w swoim położeniu, jest im zimno i ogrzewają się jak umieją. I to właśnie
      jest pełnia nieszczęścia. Myślisz, że Oni nie widzieli nigdy, choćby w TV, jak wygląda piękny
      pokój/salon z „wypasioną” kozą ? Widzieli, ale dla nich to bajka, rzecz nieosiągalna.
      Inny przykład biedy: od kilku lat przychodzi do mnie kobieta z dziećmi i dostaje różne rzeczy.
      Ostatnio uzbierałam różne naczynia kuchenne i pytam czy wezmą, oni, że wszystko chętnie,
      a ma pani może łyżeczki, bo nie mamy… Trzeba czasem stanąć po tej drugiej stronie, żeby
      zrozumieć.

      • Myślę, że niesłusznie mi się dostało. Wiadomo, że ogrzewanie kozą jest najtańsze i wiadomo też, że w tych domach nie było żadnych ekip budowlanych, które realizowałby wypasione projekty – te domy budowali ci, którzy w nich mieszkają. Ale skoro sami budowali i sami wiedzieli z góry, że nie będzie tam centralnego, to powinni z góry przewidywać miejsce na te kozy i zrobić tam wylewkę. Na trzecim zdjęciu wygląda na to, że koza stoi na podłodze drewnianej. To jest klasyczny brak wyobraźni już na etapie budowania. Na tym samym zdjęciu obok kozy stoi krzesło a na nim szmaty – to jest brak wyobraźni na etapie wykorzystywania tego pomieszczenia. Zawsze istnieje zagrożenie, że coś tam się zapali – i choćby zagrożenie wydawało się niewielkie, to nie można go lekceważyć. I to nie jest kwestia pieniędzy – nawet tę wylewkę i tak trzeba było zrobić; wystarczyło w tym miejscu zrobić ją wyżej o grubość podłogi, a to, by nie było tam tego krzesła, to w ogóle jest bezinwestycyjne.
        Oczywiście fajniej mieć centralne ogrzewanie i sam po kilku latach też zrobiłem (całkiem dosłownie sam), ale to dopiero jest inwestycja, bo grzejniki dopiero kosztują i tu nie da się oszczędzić i tego ci ludzie bez pomocy Siostry by nie mieli.

        • Leszku! Marzycielu kochany! Każdy z tych domów był klecony co najmniej 60 -90 lat temu. Ludzie, którzy tam mieszkają /choć dziś to wygląda inaczej, bośmy zrobili remonty/ taką sytuację zastali i nie mieli żadnych możliwości jej polepszenia. Co z tego, że zrobisz wylewkę? Jak? Trzeba by zerwać całą podłogę. To są koszta. Jak ruszysz spróchniałe deski, to się chałupa zawali. W jednej izbie mieszkało 6 osób, w tym małe dzieci. Trzeba było: rozbudować dom, przenieść wszystkich do nowych pomieszczeń, wyremontować stare, dobudować pomieszczenie na piec CO itd. Jednej rodzinie po prostu kupiliśmy dom. Mieszkali w starym, drewnianym kurniku jako mieszkanie socjalne. Nie było sensu remontować, bo nie ich i do tego….zabytkowy. Kupa starych przegniłych desek. Psa byś w takiej budzie nie trzymał. Na ogół te domy były klecone tak, że podłogę kładziono bezpośrednio na drewniane belki. Pod spodem nic nie ma prócz szczurów. To jest niewyobrażalne dla normalnego człowieka. Inny świat po prostu. Do tego trzeba mieć nie tylko pieniądze, ale i hm…głowę, żeby coś zmienić. Brak jednego lub obu tych elementów to przyczyna takich kozich sytuacji. Zostało to już naprawione, następni w kolejce. Pozdrawiam

          • Oczywiście, że takie remonty są kompletnie nieopłacalne – nie sądziłem, że wszystko to są domy dawno budowane. W mojej wsi takie tanie domy powstają do dziś – 6×4 m z suporeksu. Ale mniejsza z tym – nie ma co dłużej ciągnąć tego wątku. Mnie się po prostu wydaje, że nie wszystko należy tłumaczyć biedą.

  • Gdybym spotkał Siostrę w dzieciństwie może nie zostałbym ateistom? Zdrowia i wytrwałości życzę Paweł.

    • ateistą

      • Ateistą można przestać być w każdej chwili! Nawet w momencie śmierci. Chrześcijaninem być to pasjonująca przygoda, ale wybór należy do nas. Pozdrawiam serdecznie Ateistę- była ateistka.

  • Siostry wpisy powinny być lekturą obowiązkową dla rządzących, nie ich napuszone dumą „chwalby”.

  • Och, Siostro, gdyby tak choćby odrobinę tej miłości i rozsądku, a przede wszyskim odwagi, które ma Siostra, zaszczepić w głowach naszych władczych urzędników!
    Świat byłby lepszy i piękniejszy!
    Sił życzę!