zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Nie przenoście nam stolicy do….Zochcina

W Brwinowie było jak w mrowisku. Ponad setka wolontariuszy z ogromnej korporacji odeszła od biurek. Pracowali dwa dni i zrobili kawał dobrej roboty. Przedtem dali kasę na niezbędne zakupy: roślinki, farby i narzędzia. Pełny serwis. W imieniu dzieciaków i ich mam-dziękujemy. Dom ten zresztą ma szczęście do dobrych ludzi. To kolejna ekspedycja tych, którym się powodzi do tych, którym pod górkę. Dzięki temu możemy ciągnąć mimo braku oficjalnej pomocy. Aż nas w końcu wsadzą za wspieranie ludzi bezdomnych i bezdomnych matek z dziećmi, jako, że przyjmowanie ich do schronisk stanie się wkrótce nielegalne.

Minęły bowiem czasy, kiedy lepiej lub gorzej, chętniej lub mniej chętnie, ale Państwo wspierało ludzi dobrej woli, którzy łatają dziury w systemach wsparcia słabszych obywateli. Nie ma kraju, w którym system byłby na tyle doskonały, żeby pomóc każdemu. Nie tylko w pieniądzach bowiem jest rzecz. Także w podejściu do człowieka, spotkaniu, elastyczności, konkretnej odpowiedzi na konkretny problem. Zduszenie inicjatyw ludzi okazujących solidarność, poświęcających czas, często życie, odrzucających kariery i dobre zarobki w innych sektorach, po to, żeby pomagać innym to po prostu pozostawienie tysięcy ludzi na….bruku. Tak-tysięcy, skoro tylko my przyjęliśmy w ub. roku pod nasze dachy ok. 900 osób. A inne organizacje?

Z roku na rok coraz mniej. Dlaczego? Dlatego, że mimo tego, że zawsze mamy mieszkańców ponad stan , to ich usamodzielnienie jest coraz trudniejsze i dłużej muszą u nas pozostać. Są bowiem w większości starzy, chorzy, niepełnosprawni. Rotacja jest mniejsza.

Zamiast nam w tym pomóc zmusza się do ustawicznej walki o sprawy oczywiste, traktując jak potencjalnych łajdaków czyhających na przekręcenie kasy, której zresztą albo nie ma, albo malutko. Tylko trzy z ośmiu naszych domów korzysta z dotacji samorządowych pokrywających 45 % kosztów ich utrzymania. A robotę odwalamy w 100%. Podobnie inni koledzy i koleżanki z dziesiątków organizacji.

Ja mówię- mam dość. I oczekuję żelaznej konsekwencji państwa, które odbierając nam prawo do pomocy ofiarom przemocy, ludziom bezdomnym bez względu na wiek i stan zdrowia musi przejąć odpowiedzialność za nich i stworzyć im co najmniej porównywalne do naszych warunki. Nie żadne ogrzewalnie/bo tanio!/, w których ludzie mają siedzieć całą noc na krzesełku. To było w XIX w ! I to natychmiast, całodobowo, bo oprawcy nie biją tylko wtedy, kiedy pracują urzędy, czyli do 15 tej, a człowiek bezdomny może się przyczołgać resztką sił i o godzinie 22.  Niemożliwe? No to się od nas odczepcie i przestańcie majstrować przy tym, co dobre. Skupmy się na budowaniu jeszcze lepszego- zapobieganiu bezdomności, przemocy domowej, zwiększeniu dostępności mieszkań socjalnych i budowaniu sieci opieki nad ludźmi starymi i chorymi dostępnej dla ubogich. Z pustego i Salomon nie naleje, jak mawiała moja mama, kiedy brakowało na chleb.

I zapewniam, że póki dobry Pan Bóg zostawi mi nieco rozumu i zdrowia- nie odmówimy przyjęcia człowieka w potrzebie tylko dlatego, że zabrania tego prawo stanowione. Bo jest też inne prawo: Zgodnie z art. 162 § 1 k.k., kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. 

No i jest po prostu sumienie. Nawiasem- art. 162 KK mówi tu „człowiekowi” a nie Polakowi, katolikowi, blondynowi, bogatemu, dorosłemu, piegowatemu, mającemu dom itd.

A w piątek bywałam w pałacach. Konkretnie w jednym, ale okropnie dalekim od mojej wioski. Pognaliśmy z Inżynierem do Rydzyny koło Leszna,  gdzie król Stanisław Leszczyński sobie mieszkał. Pałaczysko ogromne, jak na króla przystało. A w nim imprezka. Dostaliśmy statuetkę Orła Białego przyznawaną przez Fundację Orła Białego. Uroczystość bardzo elegancka, Inżynier mordować się musiał w luks butach i marynarce. Ja mam mundur, więc strój wieczorowy zapewniony.

Było laureatów wielu z różnych działek. Bo i Andrzej Sikorowski z zespołu Pod Budą, i Adam Małysz i generał Hermaszewski/dla młodych-jedyny Polak w Kosmosie, za komuny to było, w rosyjskim statku, bo takie to były czasy i na amerykański nie mieliśmy szans/, sportowcy i przedsiębiorcy, którzy zbudowali świetne firmy oraz prezydent Nowej Soli jako samorządowiec do naśladowania. I to jest coś: ludzie z różnych horyzontów, a nawet epok, którzy cosik dla Polski zrobili i robią, bez względu na pogodę. Bo Polska to ciągłość. Zawsze, w każdych okolicznościach trzeba budować, nie burzyć, łączyć nie dzielić. Będzie trwało to co dobre, reszta, choć czasem krzykliwa i bolesna-przeminie. Nawet rydzyński pałac o tym mówi. Spalony przez Rosjan w 1945 r. jest odbudowany i służy jako hotel. I toczy się w nim może nie królewskie, ale jednak życie. W tym samym czasie  była tam grupa…..miłośników Porsche! Fajne rodziny z dziećmi. Jeśli marka samochodu łączy ludzi, to świetnie.

Inżynier nie wróciwszy do domu przesiadł się w Kielcach do samochodu zmierzającego do Krakowa. Pojechali z Mikim i Tamarą na kiermasz. Biznes jest biznes i musimy nasz popychać, żeby ludziska pracę mieli.  My nie korporacja i siła przebicia u nas malutka, bo naprawiamy świat detalicznie, nie hurtowo.

Nad-obowiązkowo

Tak długo, jak oddzielają nas od siebie mury, a relacje z innymi nawiązujemy dla powodów innych niż komunia, żyjemy w udręce. 

Udręka, ogromna samotność napędza naszą potrzebę wygrywania, bycia na szczycie./J.Vanier/d

 

 

 

 

 

13 Responses to Nie przenoście nam stolicy do….Zochcina

  • A ktoś pomyślał,że Siostra to tez człowiek i czasem ma dość?
    Ja jak zwykle podziwiam i troszkę zazdroszczę Siostrze mądrości, akceptacji i wytrwałości. Jak koś szuka autorytetu to polecam własnie Siostrę. Ja właśnie tak wybrałam.No i jeszcze Matka Teresa z Kalkuty
    Ściskam Siostrę i n\innych co dobro czynią bez poklasku tylko z serca

    • O tak-„jeszcze „Matka Teresa z Kalkuty, wydaje się, że spełnia kryteria…
      Chociaż…No nie, niech będzie…
      Jednak-tak dla…spokoju sumienia-zastąpmy lepiej to „jeszcze”słowem:”ewentualnie.”

      Oczywiście po księżnej Dianie-Królowej ludzkich serc!
      Bo-jak wiadomo-królowa jest tylko jedna…

  • Nie wiem. Być może jestem jedynym, któremu coś umknęło. Coś Siostrę rozsierdziło, ale ni jak nie mogę dociec co. Czytam już któryś raz ten wpis i jego tytuł, i słowo daję, nie rozumiem. Kto, komu i w jaki sposób przeszkadza w pomaganiu potrzebującym? Rząd, partia PiS, samorządowcy, jacyś konkretni ludzie, atmosfera polityczna w kraju, czy konkretne przepisy? Może moje niezrozumienie bierze się z pozostawania na obrzeżach poruszanych zagadnień, ale przecież Siostry blog jest popularny nie tylko w środowisku biorącym czynny udział w pomaganiu potrzebującym. Dodam, że w moim komentarzu nie ma cienia złośliwości, po prostu nie łapię o co chodzi, a chciałbym. Pozdrawiam.

    • Pisałam o zakazie przyjmowania chorych i wymagających opieki do schronisk. Było o tym głośno w mediach. Obecnie szykowany jest zakaz przyjmowania matek z dziećmi. Co z tego, że jeszcze nikt nie dostał kary 20 tys. zł za przyjęcie chorego/większość ludzi bezdomnych jest chorych, bardzo wielu ciężko i niepełnosprawnych/, skoro prawo istnieje nadal? Jak przyjdzie skarga, to prokurator z urzędu będzie się musiał tym zająć. Po co kierownikowi schroniska dla ludzi bezdomnych certyfikat specjalisty od organizacji pomocy społecznej? Takich jest mało i nie wydaje mi się, żeby garnęli się do tej pracy, skoro mogą mieć lepsze i spokojniejsze posady gdzie indziej. Schroniska prowadzą ludzie najczęściej z wieloletnim doświadczeniem, którzy odpowiednie przepisy mogące pomóc osobie bezdomnej mają w małym palcu. Ponadto w schroniskach pracują pracownicy socjalni. Do schroniska będą mogli być przyjęci ludzie na podstawie decyzji administracyjnej. Co to oznacza? Decyzja może być wydana jeśli ktoś ma dokumenty, przeprowadzony wywiad i się zakwalifikuje.Czyli musi na taką decyzję czekać. Pytanie gdzie? Czasem to trwa kilka dni, a bywa, że parę miesięcy, bo np. istnieje gdzieś w Europie rodzina i jej szukają. Wystarczy? A np. był meldowany 20 lat temu w Koziej Wólce i od dawna przebywa w Warszawie. Warszawa odmówi decyzji i co dalej? Do Koziej Wólki nie ma po co wracać, bo przez lata związany był z miastem, a nawet tu pracował, tylko coś się złego wydarzyło w jego życiu. Mamy go wywalić na ulicę? Tylko w naszym domu dla kobiet w Warszawie przyjęliśmy w ub. roku ponad 300 pań. Czy jest możliwe wydanie 300 decyzji? Duża część jest stosunkowo krótko, albo odchodzą i wracają, bo mają problemy z głową lub nie radzą sobie i znów zaczynają od nowa. Ile pracy urzędniczej pójdzie na marne i po co? Organizacje pozarządowe są po to, żeby odpowiadać na ludzkie problemy, których systemowe rozwiązania nie są w stanie rozwiązać. Dopiero u nas, przy naszej pomocy udaje się część tych osób przywrócić do życia w społeczeństwie lub po prostu u nas umierają, bo nie zdążą załapać się na miejsce w DPS. Czeka się czasem 2 lata, ale najpierw trzeba mieć załatwione liczne papiery do złożenia wniosku. Przecież żyjąc na ulicy się tego nie załatwi.Ponadto trzeba człowieka zmotywować, prowadzić, czasem dość długo, zanim zechce współpracować i uwierzy, że może wyjść ze swojej sytuacji. Po co więc tworzyć prawo i przepisy, które utrudniają pomoc?

      • I jeszcze jedno: samorząd musi wykonywać prawo i przepisy wysmażone przez Państwo. Czyli Sejm i Ministerstwa. To nie jest wina samorządów.

        • Dziękuję za wyjaśnienie. Dawno temu na studiach mówiono mi, że przy stosowaniu przepisów zawsze trzeba zakładać, iż ustawodawca, który te przepisy tworzył robił to w sposób przemyślany i racjonalny, a ewentualne problemy zwykle biorą się z powodu błędnych interpretacji. Cóż, późniejsze życie i praktyka zawodowa nie raz, nie dwa boleśnie zweryfikowały tę akademicką teorię i to niezależnie od opcji politycznej rządy naszego kraju sprawującej. Nie znam zagadnień pozarządowych organizacji charytatywnych, ale opierając się na wyjaśnieniu Siostry wnioskuję, że powinno powstać obywatelskie/społeczne ogniwo pośrednie między tymi, którzy bezpośrednio pomagają i wiedzą co utrudnia, a co ułatwia tę pomoc (mam na myśli wszelkie organizacje charytatywne, nie pojedyncze, wybrane), a tymi którzy tworzą przepisy, bo zajmując się ośrodkiem w Zochcinie i walcząc z niedoskonałościami prawa rzeczywiście można się „zaorać”. Lobbując za biednymi i potrzebującymi w naczelnych organach RP też można pomagać – to apel do tych, którzy czytują tego bloga i „coś mogą”. To byłoby coś! Obywatele RP lobbujący za najbiedniejszymi – to już moja złośliwość, za którą przepraszam. Jeśli coś będę w stanie w tej sprawie zrobić, to odezwę się do Siostry poza blogiem. Nie obiecuję, nie chcę tworzyć złudzenia, że mogę cokolwiek. Pozdrawiam.

          • Oczywiście problem nie dotyczy tylko ośrodka w Zochcinie. Tytuł posta jest parafrazą piosenki. Problem dotyczy wielu organizacji i ludzi bezdomnych oraz wszystkich naszych domów. Pozdrawiam.

  • Życzę dużo siły i cierpliwości. Trzeba być ślepym żeby nie widzieć poświęcenia Siostry i ciężkiej pracy

  • Petycję do rządzących, czy jakąkolwiek inną formę protestu Siostry w sprawie pomocy (oczywiście jeśli Siostra uzna to za stosowne) – podpisuję w ciemno.

  • Czytam i oczom nie wierzę-Siostra traci cierpliwość?W TAKIM kraju żyjemy?TAK rządzonym?TAK dzielimy to co mamy(a mamy niemało)?Modlę się za Siostrę i Jej dzieło…