zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

kraj porąbanych biedaków

W niedzielę ubiegłą wylądowałam na końcu, może nie świata, ale Polski. W Pratulinie pielgrzymka kobiet z Diecezji Siedleckiej. Jarka na kierowcę zgarnęłam i udaliśmy się na wschód. Dawno, dawno temu przemierzałam te drogi. Teraz to inny świat. Pamiętam dworzec PKS w Kałuszynie. Lata 70-te. Do ubikacji czyli dołu w betonowej podłodze trzeba było wkładać kalosze. Dziś niewyobrażalne. To, co wzrusza, to troska w narodzie o …..kwiatki. Wszędzie. Ot tak, żeby było pięknie.

Pań było ze 2 tysiące. Wioska malutka. Ludzie serdeczni, w tym biskupi i księża- też się jako ludzie liczą, o czym czasem zapominamy. Wraz z p.Małgorzatą Ostrowską-Królikowską o babskich i nie tylko sprawach rozmawiałyśmy. Oczywiście sensacją dla damskiej widowni była informacja o obecności na terenie….jej męża, czyli Kusego. Chce się chcieć zarówno organizatorom jak i uczestnikom takich kościelnych spotkań!

Udało się namówić pewną mieszkankę schroniska dla chorych do zmiany miejsca. Sukces niebywały i ulga dla mieszkańców i personelu. Pani owa miała swoiste hobby: oprócz urągania i dokuczania wszystkim, wzywała co i rusz policję bo: jest bita, molestowana, głodzona itp. Patrole kursowały w dzień i w nocy, bo a nuż to prawda. Personel schroniska chodził już na rzęsach. Policjanci serca mają dobre i biedaczce nie chcieli wlepić mandatu za niesłuszne wezwania/przecież ona taka biedna, bezdomna/, co by ją może otrzeźwiło. Przyjeżdżali i odjeżdżali, a babka zaczynała od nowa. Byłam tam w niedzielę i też usłyszałam. Piękne popołudnie, ludzie odpoczywają w ogrodzie, tylko ona się drze. Wreszcie udało się przekonać delikwentkę, że gdzie indziej będzie miała lepiej. Nie, nie jest chora psychicznie, co zostało stwierdzone przez kilku lekarzy. Po prostu lubi zadymy. Nie ona jedna, ale ona wyraźnie przegięła. Tylko moje dobre serce powstrzymało mnie od poradzenia tej pani, żeby do ministerstwa pewnego się udała na skargę. Może by i Wysocy Urzędnicy przekonali się z kim czasem mamy do czynienia, ale żal mi się ich zrobiło. Jak policjantom. Biedni przecież, życia nie znają, niech spokojnie tworzą te wszystkie standardy i instrukcje obsługi osoby bezdomnej.

Brwinowskie dzieciaki szalały w kulkowni na Dzień Dziecka, a nasi chorzy improwizowaną imprezkę mieli. Przymierze Miłosierdzia wpadło i ognisko urządziło.

Wpadł też Błażej Strzelczyk z Katią-lekarką. Późnym wieczorem do Jankowic. Z przesyłką w postaci bezdomnej kobiety, a właściwe to już resztek kobiety: pobitej, z ranami, na wpół żywej. Zawieźliśmy tę panią z Inżynierem do schroniska dla chorych, bo wymaga opieki medycznej. Oczywiście bez dowodu i ubezpieczenia-standard. Błażej z Katią nocą do Krakowa zawrócili, jako że rano do pracy szli. Piękną mamy młodzież? Pewnie! Zupa na Plantach to jest i nie tylko zupa, jak widać. A pani- może się już wyszalała i wyjdzie na prostą. Oby. Na razie leczy rany na ciele, na duchowe przyjdzie czas.

W Medyni ponoć chodnik, taras i parking skończone. Można przejść do domu suchą nogą. Ważne, bo kilka osób tam kulawych. A nasz osiemnastolatek pokręcony i uzależniony, po wyrobieniu dowodu zawieziony przez Jarka do Wandzina, do Przyjaciół z Eko-Szkoły Życia. Tam mają terapię dla młodych.  „Przesyłki” kursują po Polsce tam, gdzie najlepszą pomoc człowiek w nieszczęściu może uzyskać.  Robimy tysiące kilometrów rocznie. Biedak sam nie dojedzie. Tego system nie przewiduje. To przewiduje miłosierdzie.

Artur szaleje na quadzie. Nie wyrobił na zakręcie i wylądował w krzakach. Wcale go to nie zraziło, pędzi dalej. A pan srok nie może zrozumieć, że sezon dokarmiania ptaków się skończył. Prezentując postawę bezczelnie roszczeniową tłucze od 4 rano w szybę. Moja zarosła winem, więc padło na okno Tomka, ha, ha. W okiennej stolarce dziury już są, ale szyby jakoś się trzymają. Cóż, zwierzaki też uważają, że „sie należy”. Taki mamy dziś klimat. Na szczęście, przynajmniej na razie, nie wpadł na pomysł wzywania zwierzęcej policji, czy jak tam się nazywa taka formacja. O 4 rano.

Tyle wieści z kraju porąbanych biedaków i zwierzaków. Świat jest piękny, choć czasem ma dziury. Trzeba je łatać, żeby pojazdu życia nie uszkodzić i samemu w nie nie wpaść. Każdy z nas może być w którymś momencie człowiekiem bezdomnym, uchodźcą, kaleką, porąbaną panią …..

Nad-obowiązkowo

Męczennicy z Pratulina: car Aleksander II chciał siłą wcielić Grekokatolików do Cerkwi Rosyjskiej. Oczywiście nie chodziło o samą wiarę, lecz o rusyfikację ludności. W Pratulinie zginęło 13 osób broniących swojego kościoła. Prości chłopi, byli świadomi, że wierność może ich kosztować życie. I kosztowała. Zginęli z rąk prawosławnych. Niektórzy modląc się na kolanach!!!!

Męczennicy Ziemi Chełmskie i Podlaskiej: zginęli z rąk Polaków w czasie II Wojny. Na tych terenach toczyły się walki nie tylko z Niemcami, ale także między Polakami i Ukraińcami. Pacyfikowano wzajemnie wsie, mordowano inaczej wierzących. Wyznanie było wyznacznikiem narodowości i z góry określało kto jest wrogiem. Okrucieństwo tych mordów nie miało granic. Kanonizowani przez Polską Cerkiew Prawosławną to przeważnie kapłani i członkowie ich rodzin. Niektórzy porywani wprost od czynności liturgicznych, torturowani. Zginęli z rąk katolików.

Wszyscy są w Niebie u wspólnego Ojca. 

Powiedziałem Bogu, że Jego Pięćdziesiątnica nie ma już wielkiego znaczenia
i że jego Duch Święty nie był zbyt skuteczny
ze wszystkimi wojnami, ludźmi, którzy umierają z głodu,
z tymi narkotykami i morderstwami…
Ale Bóg mi odpowiedział:To tobie powierzyłem Mojego Ducha.Co z nim zrobiłeś?Kto zaprowadzi sprawiedliwośćjeśli ty nie zaczniesz być sprawiedliwy?Kto zaprowadzi prawdę jeśli ty sam nie będziesz prawdziwy?
Kto zaprowadzi pokój

jeśli ty nie będziesz w pokoju ze sobą i ze swoimi braćmi?
To ciebie wysłałem, żebyś niósł Dobrą Nowinę./ks.Jean Debruynne/

 

7 Responses to kraj porąbanych biedaków

  • Właściwie tylko po Siostrze mogłem spodziewać się zamieszczenia obu ikon (obok siebie!) i tak prawdziwych (jak dla kogo, zapewne?) podpisów. Chapeau bas!

  • ,,Pani owa miała swoiste hobby: oprócz urągania i dokuczania wszystkim, wzywała co i rusz policję bo: jest bita, molestowana, głodzona itp”.
    W swojej pracy spotykam się z podobnymi zachowaniami niektórych podopiecznych i nie tylko (mam na myśli agresję słowną). Oczywiście każdy przypadek jest inny i dzieje się w innym kontekście.Ale jak obserwuję, wiele zachowań u tych osób – oprócz zaburzeń umysłowych – jest wynikiem poczucia samotności i głębokiego deficytu. Deficytu miłości partnerskiej, uwagi, poczucia własnej wartości. To jest jak olbrzymi krater. Nawet jeśli dostają uwagę i troskę opiekunów, wciąż czują się nieszczęśliwi. Dręcząc innych – chcą nieświadomie – zmienić ten stan. U niektórych konieczna byłaby stała opieka psychologa, u innych – psychiatry (dlaczego nie zawsze jest to możliwe, to osobna historia).
    Ta pani, o której Siostra pisze, nie w stanie dostrzec tego dobra, którym jest otaczana. Nie doceni wysiłku i troski personelu schroniska. I pewnie tak zostanie. Dopóki istnieją zawodowi pomagacze, istnieć będą i takie osoby. To ekstremalni testerzy cierpliwości 😉
    Siostrze i Współpracownikom przesyłam dobre myśli 🙂

    • Przetestowała i wyleciała. Niech inni też poćwiczą. Oczywiście diagnoza twoja, Marzanno jest słuszna co do przyczyn. Jednak jeśli pacjent nie chce przyjmować leku, to lekarz jest bezradny. A ta pani za nic nie chciała, choć jest to osoba bardzo inteligentna. I mocno przesadziła. Za awanturę na jakimś lotnisku siedziała w więzieniu. Takich ludzi niesiemy, potem niesie kto inny i tak to biega. Taka karma. Pozdrawiam

      • To fakt, pewne apekty pracy pomagaczy są łagodnie mówiąc, problematyczne. Jak skutecznie pomóc komuś, kto tego nie chce, ma to w nosie, uważa, że nie potrzebuje itd.itp. Albo rodzic podopiecznego uważa, że wizyta córki u psychiatry to jakiś wymysł, że abolutnie nie, itd. Robimy, tyle ile się da, ale uczymy się – że nie wszystko się da.

  • Badz z nami zawsze siostro,swiat jest z Toba piekniejszy.Gdy czytam o twoim zyciu i innych z Toba zwiazanych wiem,ze warto…Sciskam serdecznie

  • niezmiernie się cieszę, że Błażej z Katką dotarli z nasza panią bez domu. Okrutnie ją pobiło dwóch panów również bez domu i gdyby została mogliby ją zatłuc….
    Jest niezwykle sympatyczna i … lubi łazanki :-). Niech Jezus wyprostuje jej ścieżki

  • cudnie! i znów się uśmiecham…
    Pięknie Siostra pisze,bo Pięknie żyje(dla innych i z innymi), a dziś to trudne,