zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

wykształciuchy w Bożym Królestwie

26/02/2017

Zupka na Plantach wreszcie mogła odebrać samochód. Po drodze okazało się, że trzeba to i owo dokupić, napisy nakleić, zreperować drobne usterki i…..krakowianie rozglądajcie się za chłopakami w czarnym Citroenie. Całą ekipę Zupy serdecznie pozdrawia wieś wspólnotowa. Jak mowa o jedzeniu, to w Tłusty Czwartek dostaliśmy 5000 pączków! Kilka zaprzyjaźnionych organizacji też z nami pączkowało, bo byśmy przecież tyle nie zjedli.

Nie dość, że Pipi świetnie gotuje, to jeszcze odlot ma, co podnosi poziom dobrego humoru w Nagorzycach.

A my stawiamy na edukację. Dwoje młodych od nas rozpoczęło naukę na opiekuna medycznego. Na szczęście Marta ma prawo jazdy, więc opada mi „zawieź-przywieź”. U nas na wsi albo samochód, albo z buta.  Kasia zwaną Pipi  prawko robi i od tej nauki już jej rogi urosły. Nasza Brygida zdała teoretyczny, takoż na prawo jazdy, od pierwszego zamachu. Tomek kończy studia i będziemy mieli ratownika medycznego. Pani Minister chce nas posłać wszystkich do szkoły, bo ktoś, kto prowadzi schronisko dla bezdomnych będzie musiał mieć ukończoną „organizację pomocy społecznej”. Gdybym była złośliwa, co nie jestem, jak wiadomo, no, ale gdybym była- to bym powiedziała, że specjalistów od organizacji pomocy społecznej mamy w kraju  bez liku i dlatego wygląda ona tak jak wygląda. Czyli nie zawsze dobrze. Natomiast ci, co pracują z ludźmi bezdomnymi inne zgoła umiejętności mieć powinni i inne też nabywają w praktyce. Oni pomocy społecznej nie organizują, ale jej funkcjonowanie ćwiczą, waląc często głową w mur, kiedy sprawy mieszkańców załatwiają.

składane łóżko z tektury dla bezdomnych-projekt młodego designera z Rosji

Brak miejsc pod dachem dla ludzi bezdomnych w pełnej krasie okazał się tej zimy. Wnioski płyną dwa: bezdomność ma się dobrze/niestety/ i trzeba takie miejsca tworzyć. Czym szybciej społeczeństwo idzie do przodu tym więcej osób nie nadąża i odpada.  Tym mniej miejsca dla słabszych w tym wyścigu. W Krakowie s.Albertynki zamiast 50 mają 70 osób. Nasz mały krakowski dom będzie gotowy, jak dobrze pójdzie, pod koniec roku. A w Jankowicach stanie coś pięknego. Ale też będzie gotowe dopiero w przyszłym roku. Nie sztuka wybudować, sztuka uzyskać wszelkie do budowy papiery. To parę miesięcy z życiorysu.

Nie tylko u nas: Teheran, noclegownia dla bezdomnych na 400 miejsc musi pomieścić 700 osób w okresie chłodów.

Na Stawki przyszła pani. Z dalekiego kraju pochodzi, problemy psychiczne ją zdołowały, wylądowała w noclegowni i do nas stamtąd uciekła. Tak pogryziona przez pluskwy i wszy, że sitko przypomina. Inna, też z daleka i też z głową ma problem, służyła Reni za tłumaczkę: jedna znała tylko język z Azji, druga tylko angielski, a Renia -polski i francuski. Jakoś się dogadały. Jak się chce, to można. A biedna Renia w połowie dobowego dyżuru w tym domu pełnym po brzegi i z czubkiem, w tym w większości osób zaburzonych i po przejściach- wypaliwszy w kibelku 2 papierosy /kibelek jako jedyne schronienie przed nacierającym tłumem/ dumnie wypięła pierś, podniosła głowę i wróciwszy na pole walki wyszorowania pań kilku dokonała i wielu innych czynności. Po czym wróciła do swojego domu, czyli do….schroniska dla chorych.

Jest wiedza i są umiejętności, których nie da żadna uczelnia.  Co nie znaczy, że szkoły lekceważę. Wszak stypendia dajemy, przedszkole mamy i zajęć dla młodych bez liku. Ale pęd do przypisywania każdemu stanowisku odpowiedniego papierka, zwłaszcza w organizacjach, które nie są systemowe niszczy ideę wzajemnej pomocy. Jak potrzebujemy lekarza, psychologa, pracownika socjalnego  czy mechanika samochodowego to ich szukamy, jak każdy obywatel, wśród specjalistów. U nas potrzebna jest umiejętność bycia człowiekiem i do tego mądrze miłosiernym, ze sławną wyobraźnią miłosierdzia. U nas uczymy się człowieczeństwa w Chrystusie, a w wersji dla niewierzących-człowieczeństwa solidarnego. Dyplom, ewentualnie, będzie po tamtej stronie:

-licencjat z tępienia wszy trzech gatunków, świerzbu, doprowadzenia do czystości ludzi śmierdzących i uniknięcia zakażeń przy opatrywaniu ran.

-licencjat ze zdobywania żywności i pieniędzy.

-licencjat z przebierania używanej odzieży i segregowania darowanych rzeczy oraz logistyki ich zagospodarowania.

-magisterium z walki z urzędami, przepisami i generalnie systemem oraz głupotą, obojętnością ignorancją i zwykłym lenistwem.

-magisterium ze znalezienia sposobu na  leczenie nieubezpieczonych, umieszczanie bezdomnych w DPS, ustalania tożsamości NN itp.

-doktorat z utrzymania domu z 90 osobami starymi i chorymi oraz bez głowy- bez pożaru, bijatyk, śmiertelnych wypadków w stanie względnej czystości, zaopatrzonych w posiłki, opiekę, leczenie i załatwianie spraw w urzędach. Habilitacja za to samo plus rozrywka i dobra atmosfera.

-doktorat z budowania i remontowania starych domów – zdobywania pieniędzy, materiałów, dokumentów i kierowania ekipami złożonymi z ludzi bezdomnych i nie fachowców oraz za motywowanie do pracy leniwych i roszczeniowych.

I tak to pretendujemy do kasty wykształciuchów w Bożym Królestwie. 

Ani św.brat Albert, ani św. Wincenty a Paulo czy Matka Teresa nie kończyli organizacji pomocy społecznej, a zorganizowali genialnie pomoc ludziom, których uczeni nie widzieli.

 Nad-obowiązkowo

1792-1879 beatyfikowna przez JPII, kanonizowna przez Benedykta XVI

Św. Joanna Jugan- żyła w czasach Rewolucji Francuskiej, czasach nędzy dotykającej rzesze ludzi. Prosta kobieta, z biednej, wiejskiej rodziny, od młodości pracowała jako służąca u bogatszych. Miała szczęście, bo jej pracodawczynie troszczyły się o ubogich i pokazały jej drogę. Słabo czytała i pisała. W wieku czterdziestu paru lat odkryła swoje powołanie: zimą spotkała żebrzącą, niewidomą starą  kobietę. Spotkała Chrystusa. Wzięła ją do wynajmowanej izby, oddała własne łóżko. Szybko liczba potrzebujących, starych i chorych kobiet wzrastała, przyszły też inne -do pomocy. Powstało zgromadzenie Małych Sióstr Ubogich. Kiedy umierała w wieku 86 lat, liczyło 2400 sióstr i 177 domów. Ostatnie 27 lat życia spędziła na strychu domu generalnego założonego przez siebie zgromadzenia,  odsunięta od kontaktu z siostrami przez zawistnego i zaburzonego psychicznie księdza. Przyjęła to z pokorą. Młode siostry nie wiedziały, że samotna staruszka pracująca w ogrodzie to ich założycielka! Dopiero po latach prawda wyszła na jaw. 

„Ubodzy są naszym Panem Jezusem Chrystusem. Naszym szczęściem jest uszczęśliwianie ubogich.

Bądź serdeczna szczególnie wobec chorych. Kochaj ich mocno…O tak! Bądź serdeczna. To wielka łaska, którą Bóg ci daje. Służąc starcom to Jemu samemu służycie. „

17 odpowiedzi do wykształciuchy w Bożym Królestwie

  • Dla mnie ta Pippi ma dziwne poczucie humoru. Mnie wizerunek diabła nie śmieszy. Dziwię się, że śmieszy Zakonnicę.

    • Wizerunek diabla?Nie wszysko co rogate zaraz musi byc diabelskie:)
      .No coz? Ktos widzi diabla w zwyklym etnicznym makijazu a inny wizerunek Pana Jezusa na scianie czy na szybie…Wszysko zalezy od interpretacji.Tylko dlaczego od razu takie negatywne skojarzenia?
      Nie dosc problemow na co dzien? Troche szalenstwa i humoru nie zaszkodzi 🙂

    • Kto z nas wie, jak wygląda diabeł? Ośmieszenie odbiera mu siłę. A to po prostu przebierańcy i tyle. A w jasełkach nie ma diabła? I- o zgrozo- dzieci się przebierają.Nie bądźmy tak napuszeni i zasadniczy w życiu. A Pipi gotuje anielsko, mimo rogów w dredach. I to się liczy, a także kim jest. Tutaj -zapewniam, daleko do diabełka. Rozbawianie smutasów to także dobry uczynek.

    • Dla Beni 🙂
      Dwóch pielgrzymujących mnichów dotarło do brzegu rzeki. Ujrzało tam młodą, pięknie ubraną kobietę, która najwyraźniej nie wiedziała, co począć. Chciała bowiem przejść na drugą stronę, lecz woda w rzece była wysoka, a ona obawiała się zniszczyć swój strój. Jeden z mnichów bez większych ceregieli wziął ją na plecy i przeniósł przez rzekę na drugi brzeg.
      Mnisi ruszyli w dalszą drogę. Drugi z mnichów po długich przemyśleniach zaczął narzekać:

      - Przecież nie należy dotykać kobiety, to niezgodne z naszymi zasadami. Jak mogłeś postąpić wbrew regule?

      Mnich, który przeniósł młodą kobietę przez potok, milczał przez chwilę.

      - Ja pozostawiłem ją nad rzeką jakąś godzinę temu - odezwał się w końcu - czemu ty wciąż ją ze sobą niesiesz?

    • wszelkie bydło rogate, oraz żubry, jelenie, kozice kryjcie się…..

  • to cudownie wspaniałe, że Siostra do Krakowa się wprowadza. I jeszcze ten samochód 🙂 Odbywa się tu kulinarny taniec miłości, i z tego co wiem dwóch pierwszych tancerzy nabiera rytmu w Zochcinie. To prawdziwi piewcy zupy. Ci co degustują i ci co gotują uczą się wzajemnie od siebie, albo trzeba powiedzieć: uczymy-się-siebie. Mówią, że jest bardzo smaczna; nie może być inaczej, bo jak twierdzą celebryci- gastronauci: by potrawa smakowała musi być gotowana z miłością! ZupaNaPlantach connecting people ! 🙂

  • Poruszyła mnie historia św. Joanny Jugan. 27 lat w odosobnieniu z powodu zawistnego
    księdza ! Taka Osoba ! A właśnie obejrzałam kilka dni temu film o św. Filipie Neri.
    Ile On miał „nieprzyjemności” ze strony hierarchów kościelnych. Na szczęście rzecz działa
    się w Rzymie i dopiero Papież przyjrzał się sprawie, zrozumiał co to za wspaniała postać i wsparł
    Filipa w Jego działalności. Przykro, że takie rzeczy mają miejsce w Kościele. Wiem, nic nowego
    nie odkryłam i zaznaczam, że nie czepiam się specjalnie, ale życie Joanny J,. świętej osoby, –
    poruszyło mnie – stąd ta refleksja. Polecam film o św. Filipie Neri, wystarczy wpisać nazwisko
    w wyszukiwarkę.
    Pozdrawiam

  • Siostra to ma już wszystkie tytuły począwszy od licencjatu, a skończywszy na największej habilitacji. Siostra dla mnie, jest siostrą Jezusa na ziemi i to bliźniaczą:) Tyle dobra, miłości, siły nie mógł przekazać nikt inny w genach:) Z Bogiem Siostro, pozdrawiam:)

  • Jestem absolutnym fachowcem w kwestiach dot. magisterium. Nieskromne to, co napisałam,al niestety-jestem fachowcem.

    • Brawo, dyplom czeka. Myślę, że jest takich fachowców mnóstwo, choć na ziemskim padole raczej niedocenianych. Pozdrawiam

      • Tak sobie pomyślałam,że to będzie dobry dzień- bo Siostra odpisała.Boże, jak niewiele potrzeba- parę słów, a taka radość i poczucie bycia dostrzeżonym. Dziękuję. Gdyby Siostra potrzebowała „podpowiedzi” jak i co- proszę pisać, NN i dalsze tego konsekwencje- w tym mogę pomóc. Dobrze,że Siostra jest.

      • Egzaminy z miłosierdzia trudniejsze niż te na uczelni. A po ich zdaniu, to rzadko medale rozdają 😉 Myślę sobie jednak, że pomaganie ma swoją wysoką cenę, ale jeszcze większą wartość.
        P.S. Podoba mi się zdjęcie Pipi, widać, że dziewczyna ma powera 🙂 A ta fota składanego łóżka z tektury – świetny pomysł: eko i niedrogi.

  • Tu można się dowiedzieć o tym, że biedni potrafią zaopiekować się i pomóc jeszcze biedniejszym od nich samych

  • Wow! Niezłe CV. Myślę, że jest duża szansa, że Niebieski Pan Dyrektor spojrzy na nie przychylnym okiem i nawet pokiwa głową z uznaniem. 🙂 Bardzo ładna bryka. Pozdrawiam serdecznie.