zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

świat do remontu

Jak zestawiłam w głowie liczbę remoncików, to mi głowa spuchła. Moja głowa to pryszcz. Gorzej, że mogą spuchnąć szefowie od remontowej logistyki: Inżynier i Andrzej. Jankowice-cały dom, Łopuszańska- zakończony potopem remont łazienki. Grzegorz-Syryjczyk, który tam nocował przed wyjazdem do Szwecji, do swojej siostry, był łaskaw się wykąpać, ale nie zauważył zatkanego odpływu wody. Grzesiu jest wielki, wody lał ile wlezie i rano biura pływały. Panowie kafelki położyli, ale zapomnieli widać, że cementu nie należy wrzucać do rur odpływowych. Nie zamawialiśmy basenu, chłopaki!

W Medyni robione jest podwórko i parking, w Zochcinie kończy się budowa domu. Inżynier kazał założyć specjalnie duże parapety w przeszklonej jadalni. Na donice z kwiatami. Już zacieram stare rączki!

Remont w Krakowie czeka na pozwolenie na budowę. Zanim je uzyskamy musi przyjść komisja, która sprawdzi, czy na strychu nie mieszkają wróble i jeżyki. Jakby mieszkały, to chałupa do wyrzucenia. Czy ptaszyska zapłacą za czynsz i straty materialne z powodu wstrzymania prac? Na szczęście nie wybrały naszego domu, ale czas leci. A chcielibyśmy skończyć przed zimą. No i w domu/sorry, nie wolno używać terminu dom w odniesieniu do placówek dla ludzi bezdomnych/ dla kobiet też remoncik. O dziwo na koszt administracji-wymiana instalacji elektrycznej. Dziękujemy. W Brwinowie ekipa wolontariuszy maluje magazyny. Też dziękujemy.

Generalnie dziękujemy wszystkim, którzy budują z nami. 

A jeszcze trzeba postawić przybudówkę w chałupce pewnej rodziny, którą wyremontowaliśmy, ale nie ma ogrzewania. I czekamy na papiery i zielone światło w Jankowicach. Tam stanie dom marzeń- nawet trawa będzie rosła na dachu! Gdzie te czasy, kiedy mieszkaliśmy w Bulowicach na kupie w starej drewnianej chałupie i nikt nie myślał o pokojach z łazienkami. Raczej o tym, żeby zjeść cokolwiek i umyć się w zimnej wodzie, bo ciepłej praktycznie nie było.

Ja już tego nie ogarniam, ale mam nadzieję, że Pan Bóg ogarnia, a właściwie jego ekipa- święci od budowania. Rzecz tylko najważniejsza: żeby w tym stawianiu murów nie zaginął cel: budowanie Królestwa. A tu materiałem jest człowiek. I to budowanie jest niezwykle trudne, o czym zresztą przekonał się sam Król w Wielki Piątek. Cegły z nas wybrakowane, niekształtne, dziurawe.

Co chwila budowla się wali, albo odpływ zapycha, albo opóźnienia w robocie, bo jakiś mądrala miesza w planach, ma własny pomysł lub rezygnuje z pracy, ekipa się wiecznie kłóci i wzajemnie zabija. Nie zazdroszczę Panu Bogu. Tak ma od czasu kiedy Ewa skusiła się na jabłko! Nabraliśmy wiatru w skrzydła i hula- wybierać zło, bo ładnie się świeci i ślicznie zapakowane. Trud, wyrzeczenie, cierpienie, wierność, wytrwałość-nieodłączne od  miłości nie zawsze pociągają zewnętrzną urodą. Cóż, świat jest w remoncie od zarania.

Nad-obowiązkowo

A tak, na dzień Matki i niebawem-Dzień Dziecka. Syryjskie matki i dzieci. To przed nimi zamykamy drzwi. To od nich uczmy się miłości. To oni nas oskarżą na Sądzie Ostatecznym. I może zasiądziemy na ławie oskarżonych obok tych, którzy prowadzą tę wojnę. Zaniedbanie jest tak samo grzechem, jak zły uczynek.

 O Panie, uczyń z nas narzędzia Twego pokoju,
abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść;
wybaczenie, tam gdzie panuje krzywda;
jedność, tam gdzie panuje zwątpienie;
nadzieję, tam gdzie panuje rozpacz;
światło, tam gdzie panuje mrok;
radość, tam gdzie panuje smutek.
Spraw abyśmy mogli
nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać;
nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć;
nie tyle szukać miłości, co kochać;
albowiem dając ‑ otrzymujemy;
wybaczając ‑ zyskujemy przebaczenie;
a umierając, rodzimy się do wiecznego życia,
przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego./św.Franciszek/

Republika Środkowej Afryki: pastor Guerekoyame-Gbangou, imam Kobine arcbp. Nzapalainga w Bangui razem pracują nad pokojem w swoim regionie ogarniętym walkami muzułmanów i chrześcijan. Biskup bez ochrony wchodził do dzielnic ogarniętych walkami z pomocą dla ludności bez różnicy religii czy wyznania.

Kiedy siła miłości przewyższy miłość siły ziemia zazna pokoju.   /Jimmi Hendrix/

69 Responses to świat do remontu

  • No proszę, zamiast standardowego pitu pitu zawrzało jak w garze. Pojawiły się jakieś poboczne wątki. Trudno to ogarnąć ale widać, że jest potrzeba wymiany (lepszej lub gorszej) myśli. Pozdrawiam wszystkich dyskutantów. Zawsze to lepsze niż pitu pitu.

  • Siostro, doszedłem do wniosku, że pora mi umierać – aż mi się nie mieści w głowie to, że Siostry blog stał się wierną kopią bloga ks. Tomasza. Może powinienem spojrzeć bardziej przychylnym okiem na ks. Tomasza, skoro u Siostry dzieje się to samo? Może to są naturalne procesy, które dzieją się zawsze na blogach zbudowanych wokół silnych osobowości? Może to oczywiste, że w pewnym momencie taki blog zaczyna żyć już swoim własnym życiem, w którym już autor bloga sam nawet nie bardzo chce ingerować?
    Myślę, że pora się pożegnać, skoro kręcę się tu jak smród po gaciach, jak to raczyła ująć jedna z Siostry czytelniczek (mnie się wydawało, że jej niefortunną wypowiedź powinienem był ratować, ale jednak Siostra swoim milczeniem potwierdziła jej oskarżenia czy ktoś upowaznił pana do zabierania głosu za adresatkę pytań).
    Ale jak by były jakieś problemy techniczne, to zawsze Siostra może na mnie liczyć.

    • Biedny człowieku. Zaśmiecasz ten blog swoimi wpisami i wywodami filozoficznymi, które nie mają nic wspólnego z Ewangelią Miłości, obrażasz innych, próbujesz udowadniać jakieś swoje racje, podając płytką argumentację, za nic masz zdania odmienne, bo tylko twoje jest słuszne. Rzeczywiście pora już się pożegnać, albo zrobić sobie porządny rachunek sumienia, bo pycha wychodzi uszami. Z modlitwą i bez odbioru.

      • Panie Radku! To nie jest forma dyskusji merytorycznej. To osobisty atak mający w zamiarze poniżyć adresata. Jeśli chcemy budować wokół świat tolerancji i szacunku to zacznijmy tu i teraz.

        • Ostatnią moją intencją byłoby kogokolwiek poniżyć – raczej podsumowałem wcześniejsze wpisy Pana Leszka. Nie mniej mea culpa !!! Przepraszam jeśli kogoś uraziłem/poniżyłem.

    • Leszku, tylko nie umieraj! Nie lubię pogrzebów, wolę chrzty i śluby. Nie traktujmy się tak okropnie poważnie, co nie oznacza przyzwolenia na wulgarność. Co do sprawy uchodźców, to jasne jest dla mnie przykazanie Ewangelii, nauka Kościoła i Papieża/zresztą JPII również/. Czy mi to pasuje, czy nie, ale tak trzeba zrobić, jeśli chcemy być wiarygodnymi świadkami Chrystusa. Może boleć i kosztować wysiłek, jak wszystko, co dobre.

    • Leszku nie umieraj! To,że komuś nie podoba się to co myślisz to nie powód.. Trochę się nabałaganiło tu z tym pomaganiem, lekami i jeszcze historia się wkradła.. Gabrysia się ucieszyła,że wreszcie się pokłóciliśmy trochę. I dobrze. Trzeba się wymieniać poglądami ,myślami, ale nie obrażajmy się i nie umierajmy bez powodu. Każdy człowiek jest ważny i potrzebny.
      Myślę,że ludzie krzywdzą z lęku, chcą być powyżej nas , mieć kontrolę, bo się boją,że bez niej nic nie znaczą.
      Nie bierz Leszku do siebie tego, piszę ogólnie. Jednak nie umieraj , jesteś potrzebny jak ja i każdy człowiek.
      p.s. Siostra milczy gdy jej nie ma, albo.. jak uważa ,że sobie poradzimy sami(tak myślę):).

  • Ta dyskusja już dawno zabrnęła w ślepą uliczkę i straciła jakikolwiek sens. Problem uchodźców nie jest niestety zero – jedynkowy i nie da się go prosto rozwiązać. Konieczne są działania wielopłaszczyznowe, co nie zmienia faktu, że pomagać mamy obowiązek, w tym także poprzez przyjmowanie potrzebujących „w gościnę” , tworzenie korytarzy humanitarnych, itp. A że przy okazji przyjdzie nam nadwyrężyć naszą strefę komfortu i być może w skrajnym przypadku przypłacić to swoim życiem….. cóż, jesteśmy Chrześcijanami, to nas do czegoś zobowiązuje, a w DNA Chrześcijanina wpisane jest tracenie życia doczesnego, by zyskać życie wieczne. „Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa”(Łk 9, 24) Chwała Panu !

  • Niech Siostra napisze raz jeszcze o swoim macierzyństwie. Siostra zakonna, która jest Mamą, w dodatki uwaga! 5 dzieci!!! Nie mogę się otrząsnać.

    • To jest cała Siostra – adoptuje tych, którym dzieje się największa krzywda, by tę krzywdę pomniejszyć (a nie dodawać nową). Ale nie spodziewaj się, że Siostra będzie się tym chwalić – nie robiła tego dla poklasku, ale po to, by tej krzywdy było mniej.

      • A kto tu mówi o chwaleniu. Właśnie! Różnica między postrzeganiem macierzyństwa pomiędzy kobietą a mężczyzną jest jednak ogromna! Wierzę i ufam, że kobiety kobietę najlepiej zrozumie! 🙂 pozdrowienia

        • Masz rację Kalino, że czasami mężczyźni kompletnie nie rozumieją kobiet – kompletnie nie rozumiem, po napisałaś swój pierwszy komentarz. Pewnie miałaś dobre intencje, ale jeszcze raz powtarzam – Siostra nie robiła tego dla poklasku i na pewno by Ci nie odpowiedziała. Chciałaś dobrze, a mógł z tego zrobić się smród.

          • Nie wiem czy ktoś upowaznił pana do zabierania głosu za adresatkę pytań, a to rzeczywiście staje się nie tyle co paskudnie śmierdzące co nudne jak flaki z olejem. Piekna pogoda proszę korzystać i przewietrzyć się trochę. Z góry dziękuję!

            • Jeszcze raz – wierzę w Twoje dobre intencje, ale napisałaś to tak, że z tego mógł się zrobić smród. Gdyby nie nie słówka jeszcze raz, to bym sądził, że niczego nie wiesz i że to Ty sama robisz smród!
              Wydoroślej nieco i pomyśl wcześniej, zanim coś napiszesz.

            • Zdążyłem już przejechać 10 km na rowerze.

            • Gatki przewietrzone? Ile dziś? 😉

        • Kalina ,trzymaj sie bo to jeszcze nie koniec :::))))Leszek wlaczyl siodmy bieg:::)))

      • Bardzo dobrze napisane Leszku:) Wlasnie Siostra i podobne jej osoby dzialaja po to ,zeby , jak piszesz , „tej krzywdy bylo mniej”
        Dokladnie o to samo chodzi w sprawie przyjmowania uchodzcow. To jest wasz ,Polakow jako czlonkow Unii obowiazek i powinnosc.Nie znam zadnego ukladu politycznego czy rodzinnego ,ktory funkcjonuje tylko i wylacznie na zasadzie ” biore i nic w zamian nie daje”.
        Dlaczego wiec Polska ,ktora tak chetnie przyjmuje unijne dotacje nie zgadza sie na wysilek przyjecia ( chocby tymczasowo ) uchodzcow,?Dlaczego caly wysilek organizacyjny , finansowy i logistyczny spoczywa na barkach tylko niektorych z panstw Unii?
        W imie waszego Polakow, bezpieczenstwa ? A niby dlaczego zycie przecietnego Polaka mialoby byc cenniejsze niz takiego Wlocha czy Francuza?
        Jak solidarnosc to solidarnosc, na dobre i na zle.
        pozdrawiam

        • Małgosiu błagam – mniej demagogii! Jakie biorę i nic w zamian nie daję? Polska tak samo wpłaca pieniądze do wspólnej kasy, jak każdy członek unii. Jest jedynie tak, że na skutek wieloletnich zapóźnień, za które my sami nie jesteśmy odpowiedzialni, bierzemy póki co (ale to ostatni taki rok) więcej, niż wkładamy.
          Piszesz W imie waszego Polakow, bezpieczenstwa ?, a więc sama ustawiasz się tu jako Francuska i pokazujesz konflikt interesów. Ale może w takim razie pretensje powinnaś kierować nade wszystko pod adresem pewnej pani z Niemiec? To ona zapraszała wszystkich do siebie, zapewniała, że każdego przyjmie. My na to nie mieliśmy wpływu. I przypomnij sobie jakie gromy były wysyłane na Węgrów, którzy jako pierwsi pokazywali, że to wszystko nie tak? Czy pani Merkel zapraszała wszystkich po wspólnej decyzji całej Unii (i z umocowania Parlamentu Europejskiego)? To niby gdzie jest ta solidarność? W podejmowaniu decyzji nie obowiązuje?

          • Pisze z pozycji Polki mieszkajacej od trzydziestu lat we Francji.Ta pani z Niemiec ma imie i nazwisko , dlaczego wyrazasz sie o niej w ten sposob.Nie musisz zgadzac sie z jej polityka ale troche szacunku sie jej nalezy. Popelnila blad strategiczny Nie ona jedna. Nikt do tej pory nie mial do czynienia z tak skomplikowana sytuacja.
            Oczywiscie lepiej i bezpieczniej jest siedziec i nic nie robic . Niezawodny sposob na unikanie bledow.
            Jesli ja jestem tu wedlog ciebie naczelnym demagogiem to wzamian przyjmij ode mnie nominacje na „teoretyka Ewangelii”
            Zlota Palma ci sie nalezy.

            • Bardzo dziękuję za przyznaną mi Złotą Palmę – jestem tym szczerze wzruszony. Ale fakt pozostaje faktem, że pani Kanclerz Niemiec zapraszała bez jakiegokolwiek umocowania w decyzji Parlamentu Europejskiego, a więc ta solidarność, o którą się tu upominasz, jest cokolwiek dziwna – bo albo coś robimy razem i razem ponosimy tego konsekwencje, albo też pouczamy Europę, jak się ma zachowywać, ale wówczas samemu powinno się ponosić konsekwencje swoich własnych decyzji (no bo nie były one wspólne).

        • A potrafi pani zaakceptować to, że taki „uchodźca” będzie w chrześcijańskim i katolickim kraju praktykował bardzo niebezpieczne praktyki, ,które jak to widać non stop powodują śmierć niewinnych osób. Proszę nie być aż tak naiwną osobą. Pomagać należy, ale ttrzeba zachować chłodną głowę. Pomogła już pani komuś?

    • Sześcioro. Proszę się otrząsnąć. To się da zrobić.

      • JAK??? Albo Siostra ma jakieś nadprzyrodzone zdolności albo … no właśnie może lepiej nie dokończę. Siostro takie podzielenie się z innymi kobietami tym Macierzyństwem mogłoby naprawdę wiele wnieść do ich życia. Zresztą powtórzę się, ale kobieta kobietę powinna zrozumieć prawda? Ile mam jeszcze prosić.

        • Na Boga! Czymże mam się jeszcze dzielić? Już mi materii do dzielenia brakuje. Być kobitką to być matką. Jeśli nie biologiczną, to duchową, albo przybraną czy jeszcze inną. Być ojcem….podobnie tylko w wersji męskiej. I tak się zastanawiam: czy moja matka szukała poradników pt.:Idealna matka”? Nie ma poradnika miłości i dobrze. Są zasady miłości, a potem- w drogę i uczyć się w życiu, czyli praktyki w realu. Nie czytajcie zbyt dużo pseudoporadników, które wpędzają w frustrację, bo zwykle oferują recepty na inne bóle. Oczywiście trzeba korzystać z mądrych, doświadczonych rad i przykładów, ale z umiarem. Każde życie jest inne i porównywanie niewiele przynosi dobrego. Natomiast wyciąganie wniosków z doświadczeń własnych i innych-może nam pomóc choćby w uniknięciu błędów. Pozdrawiam

          • Dzięki Bogu odpisała Siostra! Uff… 😉 Życzę by dzielenie się tymi skarbami, które wpływają z głębi serca przynosiły jeszcze liczniejsze owoce. Zdrówka i potrzebnych Łask! Z Panem Bogiem! 🙂

  • Na koniec tylko przypomnę, że oprócz serca pan Bóg dal nam jeszcze rozum. Pomagać też trzeba roztropnie, bo inaczej można wzmacniać to co złe.

  • Nareszcie jakaś merytoryczna dyskusja. Mam wrażenie, że Siostra wszystkie dyskutowane problemy niesłychanie spłaszcza a są to sprawy wielowymiarowe. Uważam, że każdy z Was ma po części rację.

  • Siostro! Rozumiem, że jerzyki czy wróble mogą przesunąć harmonogram robót, ale one w naszym świecie też coraz częściej są bezdomne. My ludzie, mamy problem z dzieleniem się ze sobą, nie potrafimy też z innymi gatunkami na tej ziemi. One też chcą żyć, wychować swoje potomstwo, zdobyć pożywienie. I co ciekawe radzą sobie same, nie potrzebują pomocy. Wystarczy im nie przeszkadzać i utrudniać, nie zabierać terenów. gdzie szukają pożywienia, miejsca na odpoczynek i gniazdo. Więcej jerzyków, mniej komarów, jesteśmy w jednym kole życia, zależni od siebie wzajemnie.

    • Ale to one, paskudy, zabierać chcą nasz dom. W rzeczywistości i na szczęście chałupa w Krakowie im nie przypadła do gustu i na naszym strychu ich nie ma. Kocham sierściuchy i pierzaste/właśnie odratowałam młodego gawrona, który wypadł z gniazda/, ale potrzebna jest harmonia, a nie dyktat. Pozdrawiam

  • kochane dobre Siostry. To niesamowite, że znajdujecie czas na bicie piany z tymi Panami z poglądami starej ciotki co ma za złe. Róbmy swoje. Cerujmy ten świat mimo to.
    A Panowie zawsze mogą dołączyć :-). Zapłatą jest radość, pokój i … ludzka niewdzięczność 🙂

  • Podaje zrodlo: http://paryz-parafia.fr/?p=954

    Żyje tutaj trochę w takiej polskiej enklawie. Nie brakuje rzeczy z Polski. Mam polski majonez, musztardę, kiełbaski. Kobiety pieką przepyszne serniki i makowce według naszych receptur. Brakuje trochę prawdziwych kiszonych ogórków, najlepiej takich małosolnych.<<

    Prosze wybaczyc, ale nie bede faksowac listy swoich dobrych uczynkow, by ksiadz zadecydowal, czy robie wystarczajaco dobra i czy nie bedzie klopotu z Sadem Ostatecznym.
    Pozdrawiam, troll i lewaczka

  • Domyślam się, że Grzegorz był tym ostatnim Syryjczykiem sprowadzonym do Polski, który jako jedyny chciał się uczyć polskiego, który nie traktował naszego kraju, jako kraju tranzytowego. Nie można się dziwić Syryjczykom, że garną się tam, gdzie im będzie lepiej, ale jednak ja jestem bardzo niedoskonały i podświadomie oczekuję jakiejś wdzięczności od uratowanych, a przygnębiająco na mnie działa, gdy w całej grupie był tylko jeden taki, który tę wdzięczność odczuwał. To w moim przekonaniu jest przejaw myślenia roszczeniowego – nam się to należy, byście nas przyjmowali i nas karmili. Obawiam się, że moja mentalność jest zupełnie inna i postaw roszczeniowych jakoś nie potrafię akceptować (wśród Polaków również).

    • Ale żeby nie było wątpliwości wspieram kościół w Syrii swoimi datkami zarówno za pośrednictwem Caritasu, jak i CitizenGO – to co napisałem powyżej nie ma najmniejszego wpływu na moje wsparcie.

    • Drogi Leszku. Gwoli prawdy, Grzegorz pojechał siostrę odwiedzić i wraca. Uciułał sobie na bilet tanich linii z 604 zł zasiłku, który pobiera ze względu na wiek. Wpłaca 400 zł na swoje tu utrzymanie, reszta jest jego. Oczekiwanie wdzięczności za dobre uczynki jest bez sensu. Tym bardziej, że ludzie, którzy musieli uciekać nie są winni swojej sytuacji. To my powinniśmy być im wdzięczni, że nas na tyle dobrze oceniają iż oczekują od nas ratunku. Czy Polacy wyjeżdżający zaraz po studiach -lekarze, pielęgniarki i tysiące innych-nie wybierają lepszego życia zamiast odwdzięczyć się nam, obywatelom, którzy sfinansowali ich kosztowne studia, poprzez pracę w Polsce? Nie uciekają przed wojną, są w swoim kraju i mają możliwość pracy, choć za mniejsze pieniądze. Tym bardziej ludzie, którzy przeszli przez wydarzenia, o których nam się nie śni i byli dzielni i odważni oraz mieli szczęście, żeby wydostać się z piekła, będą szukać jakiegoś oddechu i najlepszych dla siebie warunków. Polsce na razie nie mają za co być wdzięczni, bo ich tu nie ma.

      • I żeby nie było wątpliwości: oceniam, że jakieś 10% naszych mieszkańców odczuwa jakąś wdzięczność za to, co dla nich robimy. Czy mam przyjmować co dziesiątego? To zła ścieżka rozumowania, Leszku. Cieszymy się, kiedy ktoś mówi „dziękuję”, bo to świadczy dobrze o nim. Jeśli nie, to jest ktoś, kto nam zawsze mówi „dziękuję” . I On się liczy.

      • Tak, Siostro – oczekiwanie wdzięczności za dobre uczynki jest bez sensu i i dlatego to o sobie piszę, że jestem niedoskonały. Ale faktem jest, że tak reaguję – jest mi naprawdę przykro, że z całej tej grupy został tylko Grzegorz. To jest ta moja niedoskonałość. Ale obawiam się, że to nie tylko ja jestem taki niedoskonały – obawiam się, że zdecydowana większość czyniąc dobro cieszy się z tego dopiero wtedy, gdy widzi radość u tych, którym to dobro czyni. To jest nasza niedoskonałość, ale ona jest – nie wyzwoliliśmy się z tej niedoskonałości. I proszę to też rozumieć.
        A może Pan ją w nas zostawił (bo przecież sami z tego nie jesteśmy się w stanie uzdrowić – to tylko On może w nas zrobić), bo mimo wszystko jest w tym mniejsze zło, niż w utrwalaniu postaw roszczeniowych?
        No bo tak jak Siostra zadaje mi pytania odnoszące się do Polski i Polaków, to i ja mogę też takie pytania zadać. Podczas okupacji polska młodzież nie opuszczała kraju przez zieloną granicę, by się przenieść tam, gdzie można spokojnie żyć bez narażania się się na utratę życia. Mało – z narażeniem swojego życia organizowała się, by walczyć mimo szaleńczej nierówności sił z tymi, którzy owładnęli nasz kraj. Tymczasem wśród uchodźców gross stanowią właśnie młodzi mężczyźni. Nie myślą o tym, by walczyć o swoją wolność, zakładają, że wolność nie powinna ich nic kosztować. Że im się to należy.
        Tak, jak mówiłem, płacę na różne zbiórki dla Syryjczyków i nie zamierzam przestać, ale może jednak zdecydowanie lepiej by było, gdyby ta pomoc wspierała nade wszystko tych, którzy tam są, których nie stać nawet na to, by zapłacić przemytnikom, którzy przerzucili by ich do Europy?

        • Po raz kolejny trzeba tłumaczyć ze młodzi ludzie maja największe szanse na przeżycie…
          I tak jak pisze niżej,w Morzu Śródziemnym topia sie całe rodziny,w komplecie…

          • Małgosiu, to demagogia – to nie jest tak, że wszystkie te łodzie się rozbijają zanim dopłyną do brzegu i jak ktoś ma siłę, by dopłynąć wpław, to przeżywa, a kto nie ma, to nie przeżywa. Zdecydowana większość łodzi normalnie dopływa do brzegu i te proporcje, które są w Europie odpowiadają prawie dokładnie tym proporcjom, w jakich wypływają.

            • Leszku nie wiem czy wiesz ale zdecydowana większość Afrykanczykow nie umie pływać..

            • Poza tym czy zadajesz sobie sprawę z faktu,że ta utopiona „mniejszość” to nie anonimowa masa.Każdy z nich posiada imię i nazwisko.Może kiedy to sobie uswiadomisz to przestaniesz pisać demagogii.
              Polecam wszystkim zapoznanie sie z osoba pani o nazwisku CRISTINA CATTANEO . Ta włoska lekarka (lekarz sądowy) jest inicjatorka akcji humanitarnej polegającej na idendyfikacji zwłok jak największej liczby utopionych uchodźców.
              Wraz ze swoją ekipą zbiera skrupulatnie wszystkie przedmioty znalezione przy ofiarach .Fotografie,dokumenty,telefony komórkowe i plastikowe woreczki z ziemia ojczysta które uchodźcy mają w zwyczaju przyszywac sobie do ubrań.
              Robi to po to żeby zwrócić godność ofiarom i żeby pomóc ich rodzinom w ewentualnej identyfikacji i być może podjęciu kiedyś działań prawnych.

            • Małgosiu wybacz, ale to Ty jesteś tutaj specjalistką od demagogii – każde życie utracone przy przepływaniu przez Morze Śródziemne, to jest o to jedno życie za dużo. Ale nie zmienia to faktu, że większość jednak przepływa (jak by przepływała drobna tylko część, to nie byłoby chętnych do tego, by płacić tysiące dolarów za nikłą szansę dotarcia do Europy) i to przepływa w takich proporcjach, w jakich wypłynęło. To jest po prostu fakt, że większość uciekinierów, to młodzi mężczyźni.

          • Małgosiu, ale może odniesiesz się do tego, czy młodzi ludzie mają prawo żądać tego, by wolność była im dana za darmo, by nie musiała ich niczego kosztować?

            • No to sie odnoszę:
              Lecące na głowę bomby sa dla mnie wystarczającą ceną za wolność.
              W dniu dzisiejszym tym którego nic ta wolność młodych ludzi nie kosztuje jest polski rząd.

            • Małgosiu, a czy to zdanie to nie jest czystej wody demagogia?

        • No to masz Leszku niezwykle idealistyczne pojęcie o czasach II Wojny w Polsce. Tych, którzy z narażeniem życia się organizowali było dużo, ale proporcjonalnie niezbyt. Wielu kolaborowało, wielu i tych najwięcej – walczyło żeby przeżyć dzień po prostu. Poza tym była to wojna, gdzie wróg był jasny i jeden, no najwyżej dwóch, bo i Rosja Sowiecka, ale tu sytuacja się gmatwa.
          W Syrii jest wiele walczących ze sobą stron i każda uważa, że ma rację. Walczą główne mężczyźni, przeważnie młodzi. Po której stronie ma stanąć młody człowiek: nie ma układu zero-jedynkowego. To zupełnie inna sytuacja. Gdzie jest ta ojczyzna dla Syryjczyka? Reżim Asada? ISSIS? Opozycyjne wobec Assada armie? Kurdystan? Poza tym było wielu Polaków, którzy uciekali z okupowanej Polski. Nawet nasz rząd zwiał. Byłoby więcej, gdyby całe otoczenie naszego kraju nie było w stanie wojny, a więc możliwość przejścia przez zieloną granicę była minimalna. Nie można porównywać i Syryjczyków nazywać tchórzami, bo nie walczą o ojczyznę. Jeszcze raz – zostali wepchnięci w tę wojnę, która nie jest ani ich ani o nich, a syryjski rząd brutalnie walczy przeciwko własnym obywatelom. Inne strony konfliktu też nie są bez winy.

          • Siostro, to co Siostra nazwała „nasz rząd zwiał”, to było bardzo racjonalne działanie. Szkoda, że jednak nie mieliśmy Madagaskaru, bo wówczas dokładnie ten rząd mógłby działać, a tak był internowany, ale pozwoliło to przynajmniej na zachowanie ciągłości legalności władzy w Polsce. Mówi Siostra, że wielu młodych uciekało, ale uciekało po to, by (pierwotnie) we Francji tworzyć polską armię.
            A tych walczących nie brakowało – mój ojciec nie walczył, miał rocznego synka (mojego brata – ja jestem powojenny), gdy wojna wybuchła, był zresztą kaleką, że w wojsku nigdy nie służył, ale jeden mój wujek zginął w Powstaniu, inni walczyli – na 4 mężczyzn tylko mój ojciec nie walczył (ale za to przez całą okupację słuchał Londynu – za co przecież też groziła kara śmierci). Przeciętna, prosta rodzina z Woli. Myślę, że tak to w Warszawie wyglądało (w mniejszych miejscowościach pewnie znacznie gorzej, bo tam były mniejsze możliwości konspiracji – wiadomo wielkie miasto, to anonimowość).
            I ja nigdzie Syryjczyków nie nazwałem tchórzami. Pokazuję jedynie, że może jednak jest tak, że są sytuacje, które szczególnie od młodych mężczyzn wymagają określenia swojego miejsca.

      • Tez tak myślę Siostro.Kiedy sie przeszło przez piekło tułaczki odczuwa się co najwyżej ulgę .O ile w czasie przeprawy przez to piękne Morze Srodziemne nie straciłeś dziecka,matki,ojca albo żony którzy sie na twoich oczach utopili.
        Przezyles ale co wtedy odczuwasz wole sobie nie wyobrażać.
        A może powinniśmy o tym myśleć?

        Jeszcze jedno pytanie do Leszka:
        Dlaczego traktowanie Polski jako kraju tranzytowego miałoby przynosić jej ujme ?Bo to jakaś drugorzędna rola?
        Przecież właśnie o to cały ten krzyk:
        Nikt ich( uchodźców) na stale w Polsce nie chce.Wiec może łaskawie choć te od dawna wypraszane korytarze humanitarne?

        • Pytasz mnie o racjonalne wytłumaczenie, a ja przecież mówię o emocjach – mnie po prostu jest przykro, że z całej grupy pozostał tylko jeden – ten, który był już na tyle stary, że nie czuł już sił na dalszą wędrówkę, że był zadowolony z tego, że wydostał się z koszmaru wojny i najnormalniej w świecie się cieszył. Racjonalnie reakcji emocjonalnych nie da się tłumaczyć – racjonalnie to można tylko wytłumaczyć, dlaczego Pan oczyścił z takich oczekiwań Siostrę – gdyby Siostry nie oczyścił, to przy tych 10% czujących wdzięczność (pozostali mają właśnie w sobie postawę roszczeniową) Siostra nie byłaby w stanie czynić tego dobra, które czyni! Dlatego Siostra ma tę cechę w stopniu heroicznym. Ja jej nie mam i dlatego tak reaguję.

          • Leszku, tu jest niezla wskazowka na temat wdziecznosci: 11 Zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. 12 Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka 13 i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!» 14 Na ich widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom!» A gdy szli, zostali oczyszczeni. 15 Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, 16 upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. 17 Jezus zaś rzekł: «Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? 18 Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec». 19 Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła». (Ewangelia wg św. Łukasza, 17)
            Te procenty wdziecznych nie zmienily sie szczegolnie od czasow Jezusa 🙂

            • Bardzo dobrze Łucjo, że to przytoczyłaś. Zwróć uwagę, że tych dziewięciu było Żydami – Żydzi uważali, że takie nieszczęścia dotykają tylko tych, którzy zgrzeszyli. Sami uważali, że nie zasłużyli na to nieszczęście (bo nie czuli się grzesznikami), a więc im się należało to, by byli uzdrowieni. Była to zatem typowa postawa roszczeniowa.
              Zupełnie inaczej było z Samarytaninem i Jezus, choć uzdrowił wszystkich, to jednak mimo, iż nie wprost, ale potępił postawę Żydów.
              Dałaś więc dowód na to, że mamy prawo reagować na postawy roszczeniowe.

            • Nota bene sama przypowieść nic nie mówi, czy uzdrowienie tych dziewięciu było trwałe – tylko Samarytaninowi powiedział, że jego wiara go uzdrowiła.

            • Tylko żeby z tego nie wyszło, iż uważam, że Siostra źle robi prowadząc działalność Wspólnoty – Pan właśnie po to uzdolnił Siostrę w stopniu heroicznym by nie oczekiwała wdzięczności, właśnie po to, by taką działalność była w stanie prowadzić (a nie załamała się przy pierwszych oznakach niewdzięczności).

  • Siostro, proszę się nie martwić o Sąd Ostateczny. Siostra zrobiła i robi dużo dobra, wiec nie będzie kłopotu. Ale propagandy lewicowej proszę nie siać. Gdzie Siostra widzi te uciekające „matki”?

    • Może niech „ksiądz” sam otworzy oczy to zobaczy. Zresztą szkoda komentarza.

    • Cóż, widzę, że została Księdzu dana władza otwierania i zamykania drzwi do Raju. Przepis na bilet jest jeden dla wszystkich: „byłem głodny….itd. Jeśli nawet tam dojdę, co nie jest takie pewne, to być może znajdę się w doborowym towarzystwie innych, którzy ulegli lewicowej propagandzie, w tym Episkopatu Polski, który chce organizować korytarze humanitarne. Lista jest długa: św.Jan Bosko, którego chciano zamknąć w szpitalu dla psychicznie chorych, Matka Teresa, bp. Helder Camara, arcbp.Romero, Janusz Korczak i tysiące innych, którzy z powodu Chrystusa lub z powodu braterstwa byli i są z cierpiącymi. Same lewaki.
      Swoją drogą to jakaś aberracja- mówienie o przykazaniu miłości bliźniego w Kościele jest uznawane za propagandę lewicową. A wielu młodych dalekich od tegoż Kościoła poruszonych po ludzku niesprawiedliwością i cierpieniem bliźnich organizuje się i pomaga. Kto zatem wykonuje polecenie Jezusa? Zapraszam Księdza do lewaków. Tu jest fajnie!!!!
      Chrześcijanin nie ocenia wg kalki z tego świata: lewica, prawica, komuch itd. Nie przykleja etykietek z góry, w zamiarze, deprecjonujących innych. Ocenia przez pryzmat Ewangelii. Pozdrawiam z Bogiem.
      Na koniec przypomnę cytowany tu kiedyś dowcip: Jaki jest największy pech? Stanąć w kolejce do św.Piotra za Matką Teresą i usłyszeć, jak ten do niej mówi:”Cóż, moja córko, można było zrobić trochę więcej”.
      Uciekające matki i martwe lub ranne czy głodne dzieci można zobaczyć w internecie lub w telewizji, pod warunkiem, że wyjdzie się poza strony czy stacje, które leją nam to, co chcemy usłyszeć, żeby uspokoić sumienie. Wystarczy wpisać w grafikę Googla „Syrian childrens”. Jest tego tyle, że nam spowszedniało.

    • Celibat to jednak dobry wynalazek. Nie przeniesie ksiadz tej pychy, buty i pogardy na nastepne pokolenia.

      • Lucjo, oceniłaś mnie, „przykleiłaś etykietę z góry, z zamiarem deprecjonowania mnie” (cytat z wpisu Siostry). Zrobiłaś to, przed czym Siostra ostrzega! Przypisujesz mi pychę, butę i pogardę choć mnie nie znasz. Jeśli chciałaś, żeby zabolało, to Ci się udało. Ranisz z łatwością, bo jesteś bez twarzy i bez nazwiska…

        Siostro! Siostra niestety zrobiła to samo. Z góry Siostra założyła, że jestem bez serca. Że nie jestem po stronie pomagających… Mam nadzieję, że nie było w tym ziarna pychy i poczucia wyższości. To postawiłoby pod wielkim znakiem zapytania chrześcijańską bezinteresowność tego, co Siostra robi… Byłby to zatruty owoc z drzewa, które ostatecznie zaświadczy o naszym życiu…

        Ja postawiłem pytanie o uciekające matki…

        Problem rzekomych uciekających „matek” widzę od kilku lat z perspektywy Paryża. Każdego dnia. Więc wiem, co mówię. Tu ich po prostu nie ma. Są za to młodzi, rośli mężczyźni w przerażającej ilości.

        Żeby po chrześcijańsku pomagać nie trzeba narażać innych na ból. Dzieciom, które zginęły w zamachach terrorystycznych, albo tym, które straciły w tych zamachach bliskich też można spojrzeć w oczy. One też są pełne bólu. Dlatego jest wiele dróg i sposobu czynienia dobra. Niekoniecznie trzeba robić coś, co – choćby w minimalnym stopniu – stawia nas w sytuacji zagrożenia. I nie ma w tym żadnego grzechu ani żadnego fałszywego uspokajania sumienia. Człowiek może się bronić. To podstawowe prawo, które dał nam Bóg. Mam nadzieję, że nie opuściłyście tej lekcji religii…

        I ostatnie – z przymrużeniem oka. Siostro, jakie kanały telewizyjne należy oglądać? Co Siostra poleca. Proszę napisać wprost! 🙂

        • Z perspektywy Paryza? Czy moze raczej z wygodnej perspektywy polskiej, oderwanej od rzeczywistosci enklawy, w ktorej to kobiety pieka ksiedzu serniki, nie brakuje majonezu i tylko ogorki juz nie takie?

          • Lucjo… Napisz coś o sobie, albo pozwól, żebym przeczytał. Napisz swoje imię i nazwisko. Pokaż twarz… Powiedz ilu ludziom pomoglaś, napisz czym się zajmujesz… Jeśli tego nie zrobisz, nie mogę Cię traktować inaczej jak małego, anonimowego i złośliwego internetowego trolla.

        • Księże, nie odwracajmy kota ogonem.Ja niczego Księdza,u nie zarzucam, w tym braku serca.To ksiądz oskarża mnie o propagandę i do tego lewacką.I niech tak pozostanie.Papież Franciszek też w tym gangu lewaków figuruje.Od razu mi raźniej. Proszę zobaczyć statystyki utonięć, w tym dzieci uchodźców, statystyki ofiar tej wojny, w tym dzieci .Jak pisze Małgosia – każda z nich ma twarz.Zabieg polegający na zrobieniu bezkształtnej masy z tysięcy indywidualnych ludzkich istnień, żeby ogołocić z ludzkiej godności historia ćwiczyła. Co do uchodźców mężczyzn w Paryżu, to jasne i wytłumaczone powyżej przez Małgosię. Co do polecanych stacji, każdy wybiera.Ja osobiście staram się pozyskiwać informacje z bardzo różnych, w tym obcojęzycznych z pełną świadomością, że na końcu trzeba to przefiltrować przez Ewangelię. Pozdrawiam

          • Jeszcze co do zamachów. Pozostawienie ofiar głodu i wojny bez pomocy im nie zapobiegnie.Terroryzm był bez uchodźców, terrorystami byli i są nadal Europejczycy w Europie.IRA, Baskowie.Czerwone Brygady za mojej pamięci wysłali na tamten świat setki niewinnych ludzi. Chrześcijańscy Serbowie w Srebrenicy i wiele innych przykładów.

            • Siostro. Kto mówi o pozostawieniu ofiar wojny bez pomocy? Ja? Pisze siostra takie rzeczy i nie na temat, że jestem przerażony. Baskowie, IRA, Serbowie… No i co? O co chodzi? Sugeruje Siostra, że zamachy to normalna rzecz? Tak jak burmistrz Londynu sugeruje Siostra, że musimy się nauczyć z tym żyć? Że terroryzm na naszych ulicach jest nieuchronny? I że niby w imię Ewangelii mamy narażać nasze rodziny, dzieci? Niedorzeczne to jest.

              Fajna wypowiedź padła z ust jednej z posłanek – że trzeba wpuścić do kraju uchodźców. Nawet jak dojdzie do ataku i zginie dziesięciu ludzi, to i tak setce pomożemy. To czarny humor.

              Wyzyskim nie pomożemy, wszystkich nie zbawimy. Nie musimy przyjmować kogokolwiek do kraju jeśli jest choć cień ryzyka, że są to ludzie nastawieni nieprzychylnie do naszej cywilizacji, kultury i wiary. Nawet jeden wśród stu. Co nie znaczy, że nie trzeba pomagać. I pomagamy. Ja i moja Parafia także.

              Czekam na moment, kiedy przywódcy świata Islamu odetną się od zamachów, kiedy je publicznie potępią. Wtedy możemy zacząć inaczej gadać. Póki co odcinają głowy naszym braciom chrześcijanom. I jakoś mało kto na tych kanałach telewizyjnych, które Siostra ogląda, się o nich upomina. Papież niestety też nie.

              „A zatem, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza naszym braciom w wierze.”

              Pomijam aspekt ewangelizacji tych ludzi (wyznawców islamu). Jezus dziś KAŻE uczyć jego nakazów i chrzcić. To są ostatnie słowa przed Wniebowstąpieniem. To jest testament do zrealizowania.