zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Marzenia i Wielki Post

Św.Benedykt przestrzegał swoich mnichów przed częstymi wędrówkami poza klasztorem. Z kolei św.Franciszek i św.Dominik wędrowali po świecie głosząc Ewangelię.  A ja, skromna kobitka nie mająca nic z wielkości tych zakonników, wędruję po świecie w sprawach bardziej przyziemnych- budowy, plany, zaopatrzenie i wizyty u różnych, acz zawsze wspaniałych ludzi, z których niektórzy starsi są i słabi, a kiedy byli w pełni sił – pomagali nam bardzo. Ciągnę za sobą chłopów wspaniałych, którzy mi za kierowców służą, żeby szybciej było. A to Mikiego, a to Inżyniera, a to Jaśka. Bez was, panowie, panie słabe są i basta.

Dostaliśmy ostatnio kilka paczek. Paczki mają to do siebie, że są opakowane w kartony, a kartony z kolei palą się w piecu. Razem z adresem nadawcy. Tą drogą zatem dziękuję zbiorowo i indywidualnie

jeden balon-chłopiec- ma na imię Artur, drugi-pies-Felek. Zajmują pół jadalni i nie wolno ich ruszyć.

za buty, prezenciki dla Artura, leki, słodycze, odzież i inne dobra, które na wioskę naszą targają kurierzy.

Jak Gosia wyjeżdża to synek się bawi z Bratkiem, jak Jaśka nazywa autystyk. Obaj panowie wybywają zwykle w Polskę, a żeby nie gorszyć, to nie napiszę jak się taka wyprawa w naszym rodzinnym języku nazywa, chyba, że ktoś bardzo chce. Wczoraj było kino, lody i balony. Kino stawiał Tomasz, który przegrał z Jaśkiem jakiś zakład, a za bilet Artura zapłacił w pakiecie.

Statuetkę dostały m.in.siostry Krzeptowskie z Zakopanego za koncert na rzecz syryjskich uchodźców i wyjazd do ich obozu, gdzie pomagały więcej

Gosia w tym czasie na okropnie ważnej i poważnej imprezie bawiła. Nagroda  Anody. Zgłoszeń było mnóstwo, a ogromna większość postaci zasługuje na brawa i szacunek.

Wśród wielu ujął mnie pewien starszy pan, mieszkaniec Legionowa, który od lat pomaga, ubogim, niepełnosprawnym ludziom z miasta. Wozi do lekarzy, przywozi obiady, wspiera. A czym wozi? Nie samochodem, na który go nie stać, tylko własnoręcznie skonstruowaną rykszą-od stu chyba lat pojazdem biedaków.

Czyż nie są to właśnie owe „środki ubogie”, o których tyle w Kościele się mówi? Prawda, że jeden taki, zbyt „ubogi” środek zastąpiliśmy „Zupie na Plantach” środkiem droższym, lecz bardziej skutecznym. Ale chłopaki zaczynali od roweru. Bo trzeba czasem tak niewiele, żeby zacząć, a kończy się hm….plan budowy nowego schroniska dla ludzi bezdomnych w Jankowicach powalił nas po prostu. Kiedy zaczynaliśmy 28 lat temu, nie mając grosza, w warunkach, dla dzisiejszych młodych, niewyobrażalnych, do głowy mi nie przyszło, że będzie to co jest i jeszcze będzie. Z dachem porośniętym trawą. Ponoć dobrze się to sprawdza. Basenu na tymże dachu i lądowiska helikopterów na razie nie ma w planach, ale kto wie! I trudno taki projekt uważać za standard schroniska dla bezdomnych. Niech się szanowne Ministerstwo nie oblizuje. Na ogół zarówno my jak i inni remontujemy i adaptujemy stare rudery. Rękoma mieszkańców, środkami mocno ubogimi, dzięki dobroci ludzi. Tym razem stał się cud. Ktosik nam to wybuduje. Środki będą bogatsze, ale ubodzy będą w środku.

„Marzymy o lepszym świecie. naszym przestępstwem jest wprowadzanie tego w czyn”. 7 młodych z ruchu „Żywność, nie bomby” zostało aresztowanych za rozdawanie bezdomnym jedzenia w parku na Florydzie.

Wniosek z tej historii jest taki, że jeśli masz marzenia o lepszym świecie, nie rób biznes planu i nie czekaj, aż będziesz miał kasę. Wsiądź na rower i zawieź zupę. Pana Boga weź na ramę. Reszta przyjdzie z czasem. Przyjdzie pod górkę, a jakże, ale przyjdzie. Życie z Bogiem to przygoda, a nie plan marketingowy. Może się także źle skończyć. Wielu już jest karanych za „przestępstwo solidarności”.

Kraków idzie pełną parą, a w Medyni Agnieszka z grupą lokalnych Przyjaciół plany snuje porządków wokół domu. Ogrodzić, drzewka, trawka i kwiatki. Nawet telefon i internet będą mieli dzięki stacjom wzmacniającym sygnał. XXI wiek!

Wielki Post będzie więc pracowity, zgodnie z zaleceniem Papieża, a przede wszystkim Pisma Św. Żeby ubogich w dom przyjąć, trzeba ten dom najpierw zrobić. Nie stać nas na post od jedzenia mięsa, bo ono kosztuje znacznie mniej niż rybka i serek. Nawiasem, w Środę Popielcową była w Zochcinie ryba, rzadkość u nas niezwykła, a w czwartek o resztki kilka osób się prawie pobiło, choć na obiad było mięso. Musiałam palnąć kazanie na temat pierwszeństwa w smakołykach dla kobiet w ciąży i chorych.

symbol Chrystusa-starożytna mozaika, Cypr

Sens postu a właściwie wstrzemięźliwości, tego od mięsa, nie w ogóle,  chyba mocno stracił……sens właśnie. Uwielbiam naleśniki, a trochę mniej lubię kotlety. W wielu wspólnotach na Zachodzie w piątki je się bardzo skromnie, a zaoszczędzone pieniądze przekazuje ubogim. Generalnie mam wrażenie, że znakiem rozpoznawczym katolika nie jest łosoś na piątkowy obiad. Uwaga: To refleksja, a nie namawianie do łamania przepisów kościelnych.

Ponoć niejedzenie mięsa w piątki ma znaczenie symboliczne: nie jeść mięsa ze zwierząt, których krew spłynęła w dniu Męki Pana Jezusa. Ryba dozwolona, bo jest symbolem Chrystusa. To starożytna tradycja. Ponadto mięso przez wieki było daniem świątecznym, nie codziennym. Dlatego w dniu Ukrzyżowania Chrystusa go nie jedzono, bo to dzień smutku, nie radości.  /tu, niestety po angielsku/

Nad-obowiązkowo

św.Antoni, IV w – ojciec życia pustelniczego w Egipcie

Św.Antoni Wielki chciał wiedzieć na jakim jest etapie życia duchowego. Zapytał o to Chrystusa. Ten go pochwalił, ale powiedział, że w Aleksandrii jest pewien szewc, który jest lepszy od niego. Pomaszerował więc spiesznie Antoni zbadać sprawę. Szewc zdziwiony odpowiedział: „Nie robię nic wielkiego. To co zarabiam daję po równej części ubogim, kościołowi i zostawiam sobie”. 

-To nic nadzwyczajnego, odparł Antoni. Ja wszystko oddaję. Musi być coś jeszcze, skoro Chrystus przysłał mnie do ciebie.

-Może to, powiedział szewc- kiedy pracuję widzę przez okno tłum przechodniów. I modlę się, żebym ja prędzej został potępiony niż ktokolwiek z nich stracił Niebo. 

Ta modlitwa pochodzić może tylko z serca zranionego miłością Boga. Pewien „szaleniec Chrystusa” w chwili śmierci  odmawiał wejścia do Nieba i spierał się z Bogiem mówiąc: nie wejdę, póki mi nie obiecasz, że wszyscy będą zbawieni, że cała ziemia będzie zbawiona. /Patriarcha Atenagoras IV/

 

+2016

Trzeba, żebyśmy się nauczyli widzieć zło i winę jak widzi je Bóg. To jest trudne, ponieważ tam, gdzie my w naturalny sposób widzimy winę wymagającą potępienia i ukarania, Bóg widzi przede wszystkim nieszczęście wymagające pomocy. Wszechmocny jest także najłagodniejszym z bytów, najcierpliwszym. W Bogu nie ma najmniejszego śladu obrazy./E.Leclerc -francuski franciszkanin, b.więzień obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie/

             

21 Responses to Marzenia i Wielki Post

  • Szanowna Siostro, Chciałabym wysłać maila, ale nie mogę poradzić sobie ze skrzynką pocztową. Sprawa dotyczy tekstu o poście po angielsku. Z wyrazami szacunku Barbara

  • Skoro jest pozytywny postęp w standardzie mieszkania potrzebujących pomocy, a wszystko finansowo opiera się nie na dotacjach państwowych tylko na ludzkiej ofiarności, to albo ogół społeczeństwa się wzbogacił, albo więcej osób odczuwa potrzebę niesienia pomocy, albo i jedno i drugie. To bardzo pozytywne zjawisko!! I należy się nim cieszyć. Siostra się nie martwi, z czasem może nie pojawią się lądowiska dla helikopterów, ale panele słoneczne, elektrownie wiatrowe przy obiektach Wspólnoty i piece ekologiczne oraz fundusze na proekologiczne paliwa, to na pewno. Skoro ma Siostra fanów wśród wojujących ekologów to na 100% zrobią jakąś zbiórkę na te cele :)) Warszawiacy nie są źli, dadzą. Serdecznie pozdrawiam.

  • Temat postu można drążyć w różnych aspektach, np jakby sprawdzić zawartość mięsa w mięsie, które Siostra serwuje w piątki, to mogłoby się okazać, że przykazania kościelne zachowane, bo ono tylko „leżało przy mięsie”… Serdeczności dla wszystkich!

    • Sądząc po cenie niektórych wyrobów, tak właśnie jest. Pamiętam aferę za komuny: do parówek dodawano …..papieru toaletowego. Było to straszliwe marnotrawstwo, ponieważ papier toaletowy był na wagę złota i „rzucany” przed świętami. Może odwrotnie-brakowało papieru, bo szedł w parówki? Ppozdrawiam

  • Piątkowy post rozumiem tak, że nie je się mięsa i je się skromniej niż w inne dni.
    To jest zasada ogólna, ale w moim domu zdarzają się piątki kiedy jemy mięso –
    dlatego, że np. została zupa z mięsem z poprzedniego dnia, lub inna potrawa z mięsem,
    której grozi zepsucie przed sobotą, co skutkowałoby wyrzuceniem jedzenia. To są sytuacje
    rzadkie, ale zdarzają się. I nie uważam tego za grzech.
    Ktoś może powiedzieć, że jestem złą gospodynią, być może.

  • Obawiam się, że jesteśmy ostatnim pokoleniem, które przestrzega postów. Co raz trudniej w sposób przekonywujący wytłumaczyć po co? Łatwo o to, by twierdzić, że to wręcz nieracjonalne (a my nie lubimy być irracjonalni). A przecież sens jest w samym dobrowolnym wyrzekaniu się czegoś w imię miłości do Kogoś, Kto pierwszy ukochał (choćby nawet to wyrzeczenie oglądane pod lupą było rzeczywiście irracjonalne).

  • Też w piątki nie zawsze jem rybę, ale staram się pościć i to częściej niż piątki;) Dla mnie post nie polega na niejedzeniu mięsa, ale dla modlitwy codziennej, takiej na jaką nie mam czasu czy ochoty poza postem. Telefon wykonany do znajomego, napisanie listu własnoręcznie, rozważania, zaduma, wyciszenie i myśli pozytywne przekazywane innym, potrzebującym. Według mnie taki jest Wielki Post i chciałabym żeby trwał cały rok:) Gratuluję Siostrze, a z drugiej strony… kto, jak nie Siostra?:) Pozdrawiam Gosię, Artura i całą Wspólnotę:)

  • Droga Siostro, oglądałam niedzielną relację z wręczenia nagrod Anody. Nie, żebym teraz chciała się przypodobać, ale też zwróciłam uwagę na nominowanego do nagrody starszego pana, który swoją skromną rikszą wozi potrzebujących. Dla mnie mocarz po prostu. Oczywiście wszyscy nagrodzeni i nominowani do tej nagrody zasłużyli na najwyższy szacunek.W czasach halasliwego egoizmu są jak koła ratunkowe.
    Przykuwająca uwagę była wypowiedź Siostry przy okazji wręczenia nagrody siostrom Krzeptowskim. Dobrze, że zostało to powiedziane!

  • Palenie tekturą to super ekologicznie. Strach pomyśleć czym jeszcze palicie.

    • Melduję, że drewnem .Papier i tektura z niego też, niestety, pochodzą.Proszę myśleć bez strachu.Pozdrawiam

      • O ile wiem to palenie drewnem też nie jest ekologiczne. Z tego powstaje smog. O czym myśleć bez strachu ? Nie rozumiem. Pozdrawiam.

        • Proszę skończyć z tymi złośliwościami w kierunku Siostry – to żałosne.

        • Ekologiczne jest tylko umieranie. Droga Beniu. Jeśli z całego wpisu uderzyło Cię tylko spalenie kartonów w kominku i palenie w nim drewnem/to już dopisałam w komentarzu/, to szkoda. Piszesz „strach pomyśleć”, więc Ci podpowiadam, że nie trzeba się bać. To taki żart. Co do ekologii, to: 1/biedaków nie stać na opalanie gazem czy olejem opałowym, dlatego wszyscy nasi sąsiedzi palą drewnem lub węglem, o ile mają na niego pieniądze. Wielu ludziom węgiel kupujemy. 2/A bać się o nas nie musisz, bo my ogrzewamy olejem lub gazem. Gazu ziemnego tu nie ma, więc stawiamy butle. Wcale zresztą nie z powodu ekologii, tylko dlatego, że gdybyśmy mieli piece CO na koks, musielibyśmy zatrudniać palaczy z uprawnieniami. Piece gazowe i olejowe są bezobsługowe. Śpij spokojnie. Pozdrawiam

          • No i wszystko jasne. Brawo ! Naprawdę się cieszę, że nie trujecie. Ja w Warszawie ledwo oddycham, pomimo tego, że w przeważającej części domów jest CO.

  • Niejedzenie mięsa to dla mnie żadne wyrzeczenie. Raz na jakiś czas miewam ochotę na wędlinę… w piątek. Nie jadłam, a w sobotę już mi przechodziło. W końcu mąż znalazł wyjście: mam jeść wędlinę, kiedy mam ochotę (zwykle raz na miesiąc), a za to w piątek zrobić post od serów, które uwielbiam i jem bardzo często.