zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Trzymać się kursu

Trzymać się kursu

Indonezja

Najważniejsze, gdyby ważkość liczyć w liczbie stukniętych w komputer klawiszy, wypowiedzianych słów, wydrukowanych liter, wydarzenie ostatnich miesięcy nijak ma się do ważności faktu, że gdzieś na świecie tsunami zabiło wielu ludzi, inni głodują, jeszcze inni giną lub muszą uciekać przed panami tego świata, z powodu ich gry w wojnę – niestety nie komputerową. Czyżbyśmy stracili miarę?

Kiedy poznawałam Kościół, mój Kościół, zaczęłam od jego historii. Trzeba znać korzenie rodziny. Od Starego Testamentu, poprzez Nowy i całe wieki prób – czasem udanych, czasem nie, wcielania w życie nauki Chrystusa. Wykorzystywania jej do celów dalekich od zamierzeń Nauczyciela, historię upadków i nieustannych powrotów do źródła w zmieniających się czasach. Fascynujące. Każdy z nas jest dzieckiem swojej epoki. Dawno mówiłam, że w Polsce Kościół w wielu aspektach nie wyrósł z czasów komunizmu, kiedy był silny swoją opozycją wobec reżimu. Nowe czasy przynoszą nowe życie i nowe wyzwania. Należy je po prostu odczytać w świetle Ewangelii. Tak, jakby zerwać opakowanie już zniszczone i zajrzeć do środka. Do tego wzywali papieże XX/XXI wieku, od Jana XXIII po obecnego. Nie zarzucajcie mi z góry, że akceptuję zło, którego obrazy otrzymujemy ostatnio lawinowo. Oczywiście, że nie. Rzecz w tym, że hm…..wiem o tym od dawna, że wśród moich braci i sióstr są ludzie, którzy popełniają ciężkie grzechy i przestępstwa, nie tylko biskupi i księża, lecz także ludzie innych stanów. Że jako wspólnota uczniów Chrystusa mocno odbiegamy od ideału. Znam wielkość, głupotę i małość. Swoją oczywiście też. Jak pewnie wielu z nas, mogłabym dorzucić jeszcze parę pikantnych kawałków. Wszak stara już jestem i w świecie lekuchno bywała. I co robię z tą wiedzą?

Zgodnie z moimi malutkimi możliwościami staram się, choć nie zawsze to wychodzi, jak mówiła moja mama żyć  “Jak Pan Bóg przykazał” z głupią, być może, w oczach świata ufnością, że każda kropla dobra rozlewa się na świat i zatyka dziury wyżarte przez zło. Oburzenie jest stratą czasu i energii. Oburzenie bez konkretnych czynów. W końcu, św. Piotr na bramce nie zapyta mnie, co robił ksiądz, biskup czy inny wierny XYZ. Zapyta mnie, co ja zrobiłam, żeby nie dawać zgorszenia, nie krzywdzić, bronić najsłabszych, wspierać ubogich i budować pokój.

Dobro ma większą siłę rażenia niż zło. Tylko dobro bywa mniej zabawne, kiedy trzeba umyć tyłek choremu, wyciągnąć robale ze śmierdzącej  rany, latać po zakupy, prosić o wsparcie czy tkwić godzinami w papierach, które warunkują przetrwanie miejsc, gdzie ludzie najsłabsi mogą skłonić głowę. To życie z tymi, których może nie  wybralibyśmy za towarzyszy. Nie zawsze miłymi, często tak zranionymi i pogubionymi, że reagującymi agresją. Na takie dobro tłumy walić nie będą płacąc za bilety. Każdy może takie małe poletko dobra obsadzić wokół siebie. Każdy na tym świecie. Zło zostanie wypchnięte w czarną dziurę. Zło spali się ze wstydu. Samo. Nikt za nas tego nie zrobi. Zło nie zniknie bez ataku….dobra.

Budujemy windę dla niepełnosprawnego człowieka, którego znosi po schodach starsza już mama. Niestety- nie zdążyliśmy ich uchronić przed nieszczęściem. Winda w budowie, a człowiek spadł ze schodów i jest ciężko ranny. Wyjdzie z tego, mam nadzieję. Na razie mama dojeżdża codziennie 60 km w jedną stronę do szpitala. Bohaterka, jedna z tych tysięcy cichych.

Wystarczy trzymać się kursu. Choćbyśmy zostali sami na statku. Kapitan z niego nie schodzi.

Nad-obowiązkowo

1842-1909

Św.Mary MacKillop- Założycielka Zgromadzenia Sióstr św.józefa i Najśw.Serca. Siostry zakładały i prowadziły szkoły w całej Australii. W pewnym momencie życia ekskomunikowana- oficjalnie z powodu plotek o alkoholizmie, a w rzeczywistości dlatego, że naraziła się wpływowym ludziom Kościoła informując o pedofilii jednego z księży. Z trudem budowane zgromadzenie się rozproszyło, szkoły pozamykano. Mary przetrwała dzięki gościnności rodziny żydowskiej. Ekskomunikę zdjęto po zmianie biskupa. Mary zabrała się za odbudowę zgromadzenia i szkół. Również nie bez przeszkód ze strony części księży. Wspierali ją jednak inni i kilku biskupów. Powstało za jej życia ponad 40 szkół.   Kanonizowana w 2010.  Pierwsza Australijka wyniesiona na ołtarze.

 

 

 

 

 

3 Responses to Trzymać się kursu

  • Droga Siostro, Wspanialy wpis.
    Pozdrawiam serdecznie z Melbourne.

  • Kochana Siostro! Piekny artykul. Dla mnie szczegolnie bliski o Swietej Mary MacKillop. Mieszkam w Australii. Serdecznie Siostre pozdrawiam. Jak dozyje przyszlego roku to znowu przylece do Polski i wraz z 2 przyjaciolmi pomozemy co nieco w Domu dla bezdomnych w Krakowie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.