zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

budowanie domu

budowanie domu

Zakończenie podróży licznych spowodowało wzrost mojego wykształcenia. Wszak podróże kształcą. Co prawda w moim przypadku tylko w jednym kierunku, ale zawsze. Czego zatem się dowiedziałam, czego bym jeszcze nie wiedziała? Ano, że w Łasku są wspaniali ludzie. Pan jeden i pań kilka ludziom bezdomnym i ubogim jedzenie szykują. Parafia organizuje spotkania z ludźmi z innych części Kościoła. Ponadto znajomy tamtejszy ksiądz ma prze, prze….pięknego kota i prawie zazdrościłam, ale nie chciałam robić przykrości mojemu nawet myślą.

W Warszawie natomiast pisanie wniosków na dofinansowanie naszych domów. Trzy dni pracy trzech osób. Komentować nie będę, bo po co. Wiedzę biurokratyczną powiększyłam.  Za to wiedzę o życiu pogłębiłam przez spotkania z ludźmi. Naszą przyjaciółką, lat 102! z Kanady. Nie, nie ja w Kanadzie, tylko Ona w Warszawie. Pełna życia i radości. Naszymi mieszkańcami, zwłaszcza tymi, którzy traktują nasz dom, jak swój i podtrzymują we mnie przekonanie o tym, że życie razem ma sens. Na duchu też mnie podtrzymują. I na ciele przynosząc zupę. Wielu ma po ludzku prze….chlapane. A jednak! Pewna znajoma pani wpadła pogadać. Ma swoje kłopoty, choć zawód dobry i praca też. Zdziwiona jednak była, że na podwórku ekipa uśmiechnięta. Bo stereotyp człowieka bezdomnego wiadomo jaki jest. I sobie ja pomyślałam, że owszem, pani ma problemy, ale oni też mają i większe jeszcze i szanse inne. Może właśnie kilka osób spotkanych na dziedzińcu domu dla ludzi bezdomnych da owej pani siłę do walki. Czasem, choć tego raczej nie propaguję jako leku na odzyskanie nadziei – warto pomyśleć, że inni mają gorzej, a nie płaczą nad sobą.

Nie mam pojęcia, co będzie zimą, bo już teraz ludzi mamy na korytarzach. W Krakowie chłopaków też kilku. Ze szpitala wypisano nam do Jankowic mieszkankę, która wymaga całodobowej opieki. My takiej nie możemy tu zapewnić. W poniedziałek będziemy walczyć z OPS-em o umieszczenie pani w odpowiedniej placówce. Już to widzę, jak wyciągają się ręce po panią. A akurat jest z Warszawy. I po innych naszych schorowanych, a często wręcz umierających. Po prostu kolejka. I to boli. Bardzo boli.

Przed dom dla chorych/oficjalna nazwa schronisko, ale chyba przyjemniej mieszkać w domu niż w schronisku/ zajechały dzisiaj liczne i dobre samochody. Niestety nie była to darowizna. A szkoda, bo wysiadł tam właśnie jedyny osobowy. Równie stary i schorowany, co ludzie, których woził. Żaden z naszych bezdomnych mieszkańców też nam nie podarował. To kolejna grupa odważniaków-wolontariuszy, którzy w liczbie 30 wyremontowali jadalnię w kilka godzin. A jest duża i była mocno nadszarpnięta. I jak tu wpisać w tabelki takie dobro? Jak je wycenić w kosztorysie? Korporanci to byli, od biurek odeszli, sobotę poświęcili. Inny człek zaś dzisiaj przyjechał z Krakowa do Brwinowa. Tylko po to, żeby przykleić tapetę w kaplicy. Umie to robić. Bo dzieciaki powinny czuć się dobrze przy Panu Jezusie.

 

Co do nazw, to język określa nasz stosunek do rzeczywistości. W internecie pełno próśb o adopcję zwierzaków.  Zwykle tej treści: w schronisku piesek jest samotny itd. Zapewnijcie mu dom. To dobrze. Dlaczego zatem, jak chcemy ludziom zapewnić dom lub jakąś jego namiastkę, to nie możemy tego powiedzieć wprost? Dlaczego urzędnicy nakazują nam prowadzić schroniska a zakazują prowadzić  domy? Nie wolno bowiem używać słowa “dom” w odniesieniu do miejsca, w którym mieszkają ludzie wyrzuceni poza nawias i nie mający własnego kąta. Czujecie różnicę w znaczeniu tych słów? Od zawsze staramy się być domem, nie ośrodkiem, placówką, schroniskiem. To pociąga za sobą konsekwencje. Współodpowiedzialności, atmosfery, wspólnych posiłków i wspólnej troski. Nie, kochani nasi mieszkańcy. Ja chcę z wami żyć w domu, nie w przytułku. Choćbyście byli tu tylko na chwilę.  I choćbyście tego nie potrafili docenić, bo macie za sobą trudną przeszłość. Dom zbudować trudniej niż instytucję. Chrystus nie przyszedł, żeby stworzyć instytucję Kościoła, lecz wspólnotę, która jest Jego Ciałem. Dom, w którym jest wiele mieszkań.

Nowa klatka dla arturowego pana Papuga zajmuje nam pół pokoju. Animalsi nas już nie zaskarżą. Papug Olek dziękuje sponsorowi. Jak zauważyła słusznie Pipi, wygodniej byłoby zakratować okno i wynieść się z pokoju. Synek dopingował nas w przenosinach “ptaszka”.  Jego stado musi być w komplecie. A za dwutygodniową rozłąkę z Gosią były dzisiaj zakupy i lody. “Sie należy” Hrabiemu. Zresztą uciekł mi z hali supermarketu, kiedy płaciłam za dziesiątki kilogramów mięsa w promocji. Na szczęście odnalazłam go w księgarni. No, troszkę się zdenerwowałam. Jak zwykle wyszedł z dwoma egzemplarzami, choć ostatnio mogą być dwie różne książki. I rzucił pani przy kasie: “Gosia płaci ….niążki.”Faceci potrafią się urządzić.

Nad-obowiązkowo

Nie jest łatwo być na służbie Boga.
Tak łatwo się przyzwyczajamy, nawet do świętości.
Przyzwyczajamy się do ołtarza, przyzwyczajamy się do Boga,
jak przyzwyczajamy się do drugiego człowieka, do miłości.
I tak w miłość wślizguje się rutyna,
tak w wiarę wślizguje się rutyna.
Codzienne dreptanie.
Nie ma nic gorszego niż przyzwyczajenie.
Czasem zdarza się, że służba się zmienia
i sługa także.
Zamienia się we władzę, władzę nad innymi.
Władzę drzwi i kluczy, władzę książek.
Nikt nie jest od tego wolny.
I pewnego dnia oczekujemy hołdów,
godnego miejsca w chórze,
jak dawniej kanonicy w stallach.
Gdzie jest świętość?
Gdzie jest służba Bogu?
Dzisiaj sam Jezus
powołuje nas do służby,
do służby Ewangelii,
do służby innym.
To tam jest jedyna władza
sług Bożych.
ks.Robert Riber

Są dnikiedy, nawet nie wiedząc,
podejmujesz ryzyko:
dzielisz się.
Pokazujesz najlepszą cząstkę człowieczeństwa
bo po prostu otworzyłeś drzwi,
postawiłeś talerz na stole
i powiedziałeś: “może zjesz z nami?”
Tego dnia,
dałeś więcej niż chleb
Dzięki tobie ktoś się podniósł.

19 Responses to budowanie domu

  • Ludzie są bardzo różni. Mają różne historie życia. Zwykli ludzie z domami tez są poranieni. Nad większością z nich należałoby się pochylic. Czasem boja się emocji bo zostali skrzywdzeni i nie ufają. Nie tylko bezdomni potrzebują uwagi, pomocy. Trudno znaleźć do nich drogę. A Wy wszystkich domnych wrzucacie do jednego wora bo najważniejsi są Wasi podopieczni.

    • Pani Joanno akurat ludzie bezdomni są grupą nad która mało kto się pochyla więc ten blog jest ważny bo pokazuje ich życie od podszewki .

      • Niewatpliwie ale w każdym wpisie wbijacie jakąś szpile tym domnym. Bez tych domnych jednak raczej nie moglibyscie funkcjonować, wiec powoli, nie strzelajcie sobie w stopę.

        • Pani Joanno myślę że nikt tutaj nie atakuje domnych tylko pisze się o faktycznym stanie rzeczy.A jeśli chodzi o zależność ludzi bezdomnych od domnych to powiem Pani że ja sama zapracowalam sobie na wykształceni byt itp.Przez tę trudne lata miałam wsparcie ze strony siostry Malgorzaty i Mopsu w naszym miescie.i paru przyjaciół.Obecnie nie cisne się do domnych gdyz ludzie potrafią pokazać granice między jedynymi a drugimi

          • Pani Moniko, nie wiem dlaczego uwaza Pani, ze tematem jest tu Pani osoba. Pisze komentarz na blogu organizacji. Bardzo ogolny komentarz.

            • Nie uważam że tematem jest moja osoba .też byłam bezdomny i dlatego temat mnie dotyka nie wszyscy jesteśmy zebraķami!!!

        • Nie widzę wbijania szpili. Piszę o budowaniu razem przestrzeni, w której słaby miałby swoje miejsce nie jako przedmiot naszych starań, lecz jako członek wspólnoty. Raczej chodzi o budowanie solidarności. To, że ktoś ma dom, pracę, zdrowe jako tako ręce i głowę to jest zadanie, nie zasługa. Innym albo się nie powiodło, albo mieli gorszy start, mniejsze możliwości albo też w którymś momencie życia źle wybrali i nie mogą tego bez pomocy innych naprawić. Chrześcijańska solidarność polega na podaniu ręki. Od ubogich, zepchniętych na margines życia z różnych powodów-można się wiele nauczyć. Nie mają kasy i władzy. Mają często wartości zapomniane przez świat silnych. Dając jałmużnę w jakiejkolwiek by to nie było postaci: pieniędzy, czasu, wiedzy, którą się dzielimy, rzeczy -nie robimy ubogiemu łaski. Przywracamy sprawiedliwość.

    • Pani Joanno , nie czuje sie wrzucana do jednego wora z tego tylko powodu ,ze mam to szczescie byc domna.Chyba nie o to chodzi. Mnie teksty siostry poruszaja i zobowiazuja do reakcji a co za tym idzie do acji , chocby najmniejszej.
      Nie dziwi mnie rowniez ze podopieczni sa dla ludzi Wspolnoty na pierwszym miejscu. Jesli nie dla nich to dla kogo?
      I zapewniam , ze wszyscy czlonkowie wspolnoty z Siostra na czele pochylaja sie rowniez nad domnymi , bardziej lub mniej poturbowanymi przez zycie.Nie wiem jak to robia, skad biora czas i cierpliwosc ale niejeden domny zaznal od nich pomocy i rady .
      Serdecznie pozdrawiam
      Malgorzata

  • Bo piesek sobie domu nie zapewni a od człowieka jednak się tego oczekuje.

  • Ja bym się akurat słowa “schronisko” nie czepiał. Aby je zrozumieć, wszedłem na słownik synonimów. Schronisko od domu różni m.in. tymczasowość. I chyba schronisko powinno być tymczasowe, zaś dom ponadczasowe. Inna kwestia, że często myślimy w kategoriach winy ludzi bezdomnych, stąd stosunek do bezdomnych miewamy gorszy, niż do zwierząt. To potwierdzam, tak jest. I tutaj, niestety, ale w rozmowach z politykami, często wychodzi aspekt pogardy polityków do ludzi mniej zaradnych, niż oni sami. Ale to również potrafię wyjaśnić, taki sam stosunek do ludzi mniej zaradnych miewają przestępcy i kryminaliści. Po prostu, świadomość żerowania na innych, na ludziach uczciwych wytwarza taką mentalną barierę, która odgradza ludzi uczciwych od świata polityków i świata kryminalistów. Nie twierdzę, że politycy i kryminaliści to jedna banda, ale mechanizm odgradzania się od ludzi będących w potrzebie jest podobny.

  • Moniko, w ogólnej skali DOM – to jest bajka, wiem, wiem, można (vide SIOSTRA, BARKA w Poznaniu i inne), ale
    tak myślę, że lepiej dużo schronisk niż nic. Ameryki nie odkrywam, to jasne. Pytasz dlaczego dehumanizacja uczuć ?
    Sądzę, że z tymi uczuciami nie jest tak źle, ale ludzie nawet jak mają “dobre chęci” to nie umieją, nie wiedzą, boją się
    ogromu trudności. Wszyscy sądzą, że aby stworzyć coś od podstaw trzeba być milionerem (a i to może nie wystarczyć).
    Tacy zapaleńcy, wizjonerzy jak SIOSTRA – trafiają się raz na sto lat ! Trzeba przecież poświęcić się BEZ RESZTY !
    Właśnie, trzeba być ŚWIĘTYM. Pozdrawiam.

    • Jest to po części prawda. Myślę, że jest jednak stałe niebezpieczeństwo, z którym każdy uczeń Chrystusa lub nawet każdy przyzwoity człowiek musi się liczyć, jeśli chce pozostać człowiekiem. To zwalnianie się z obowiązku budowania wspólnoty poprzez tworzenie systemów. Monika ma wiele racji. Nie chcemy być razem. Słabym rzucamy ochłapy i żyjemy dla siebie. A czasem wystarczy mały gest. Ludzie są dobrzy, ale jakby splątani i pełni lęku przed innymi.

      • Lek przed glebszymi relacjami?pewnie tak.Łatwiej być urzędnikiem .Ludzie lubią oszczędzać energię a nie dawać siebie.ostatnio słyszę w kółko zgodnie z ustawą..masakra

      • A ja kochani doświadczyłam jak łatwo pozbawić człowieka “domu”. Wystarczy trochę papierków, przekonanie,że postępuje się dobrze i zwyczajne ja ci pokażę. Do tej pory kierowałam się prawem miłości , tym co najważniejsze. Dawałam czas, swoje zdrowie, pomoc… Takie wydarzenia dają tez obraz kim są ludzie wokół nas.. Przyjaciel został może jeden. inni współczują, wytykają ,ze trzeba było się zabezpieczyć…Moja niedawno zmarła siostra mówiła,że trzeba być dobrym dla dobrych. Uważałam inaczej . Wydawało mi się,że można miłością wiele zmienić. Dziś nie wiem. zawsze może być gorzej?Gdy dotykają nas choroby, zdarzenia to potrafimy się podnieść, lecz gdy ktoś z zamiarem zadaje cierpienie.. to ja już nie potrafię. Podziwiam Siostrę i determinację. Myślę,że obecność Artura w Siostry życiu daje też tyle MOCY. Bo każdy człowiek chce być kochany. Artur kocha siostrę, a Siostra jego . To widać :). Pozdrawiam wszystkich blogowiczów. Boże daj nam siły.

        • Perlo ja nam to samo….W kółko słyszę to był twój wybór trzeba było patrzeć na siebie itp.Powiem Ci na pocieszenie że wag mnie warto było .serdecznie pozdr.

    • Janion zapewne nasz rację.Ale zauważyłam że jak się porusza takie tematy to ludzie udają że problem nie istniejepozdrawiam

  • Witam Siostro.Dlaczego schronisko a nie dom?otóż U nas to było z prostej przyczyny.Bo jest mniej pracy i nie trzeba się angażować emocjonalnie .po prostu.Prosty przykład łatwiej jest wydać obiad niż siąść razem do obiadu.wiadomo że przygotowanie wspólnego posiłku wymaga więcej pracy i zaangażowania.oczywiście walczyłam o to też .I nie udało się .dlaczego ?bo najcięższe okazało sie merytorycznie wytłumaczyć że wspólne posiłki dają poczucie życia rodzinnego.to tylko banalny przykład.Myślę że zmiana nazwy z domu na schronisko ma jeszcze ułatwić pracę pracownikom.Ogólnie panuje moda na dehumanizacje uczuć.Tylko nie wiem dlaczego?pozdrawiam

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.