zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Nauczyciele

Nauczyciele

Pani Manikiurzystka świętowała swój patriotyzm obrabiając paznokcie naszym mieszkankom w domu dla chorych. Starszym, bezdomnym kobietom. Oczywiście bezinteresownie. W Krakowie na UJ sesja o nauce JPII. Pojechaliśmy z Arturem. W końcu to on jest profesorem od miłości, zgodnie z nauczaniem Świętego. Zachował się jak przystało, godnie wśród szacownego grona. Natychmiast po imprezce musieliśmy się ewakuować, bo miał kilka drobnych w zanadrzu i za dwugodzinne nudy wśród śmietanki intelektualnej należała się nagroda. Na szczęście Pan Zbyszek powoził, a jest z Krakowa, więc szybko znaleźliśmy stosowny sklep. Tym razem płyta z piosenkami i audiobook z bajkami. Choć treści nie rozumie/chyba?/, to ostatnio uwielbia słuchać czytania.

Ja zastosowałam w swoim gadaniu unik, żeby nie było, żem nienormalna jakaś katoliczka-heretyczka. Z karteczki słowa Papieża czytałam o ubogich, uchodźcach i wszelkich innych biedach. Rzecz w tym, że wszelkie słowa naszych nauczycieli w wierze, przede wszystkim papieży oparte, rzecz jasna na Ewangelii, a dotyczące ruszenia tylnej części naszego ciała i podania ręki braciom w Chrystusie lub w człowieczeństwie żyjącym w obozach dla uchodźców, uciekającym przed wojną i przemocą lub głodem są dla niektórych naszych współbraci w wierze herezją, lub w najlepszym przypadku przedmiotem obróbki pseudointelektualnej, po której wychodzi potworek ewangeliczny w postaci “trzeba najpierw naszym pomóc, oni nas zabiją albo na islam nawrócą”. Ks.Prof. Andrzej Szostek był nieco bardziej radykalny w swoim wystąpieniu, bo profesorem jest katolickiej uczelni i nikt mu niewiedzy nie zarzuci, jak to mojej skromnej osobie można. Magistra tylko mam i to z biologii. Żaden ze mnie autorytet i doń nie pretenduję. Ot zwykła baba.

Krótka lekcja św.Jana Pawła II

Pod tekstem link do rozwinięcia-kliknij na tytuł

Po krakowskich wybrykach nastąpiły poznańskie. W fantastycznej, rodzinnej atmosferze Poznań świętuje swojego patrona. 11 Listopada to imprezka radosna, bez awantur. Z Mikim byliśmy, a Inżynier z Pipi jako ekipa handlująca dojechali z przetworami. Spotkanie ze wspaniałymi ludźmi w Centrum Kultury na zamku, stoiska dla NGO’sów, Dorota i Kuba nas wspierali, pan w pobliskiej knajpce mimo braku miejsc nas upchnął, żebyśmy obiad mogli zjeść, panie z Centrum Kultury jak mateczki nam dogadzały, Prezydent Poznania na nasze stoisko wpadł. Całe rodziny z dziećmi, balony, czasem chorągiewki czy inne symbole. Rogali nam jeszcze dali na wynos. Szkoda, że Poznań tak daleko.

 

Niestety nie dało się tego połączyć z inną imprezką- Świętem Ubogich w Sandomierzu, gdzie ks.Biskup ludzi naszych zapraszał,a wszyscy byliśmy w innych miejscach. Ludzie nasi, a właściwie trójka przedstawicieli zrobiła sobie imprezkę na własną rękę w Jankowicach, spiwszy się do utraty tchu, co sprawiło, że Tamara, zamiast odetchnąć chwilę po całym tygodniu nie spała całą noc. I nawet by pewnie tak szybko nie załapała co się na dole dzieje, gdyby nie fakt, że w radosnym pijackim nastroju towarzystwo zadzwoniło do…Marcysi, bełkocząc, że oto Tamara im pozwoliła poszaleć i sama postawiła. Przerażona Marcycha wykonała kolejny telefon-do samej Tamary, co prywatnie jest jest jej mamą, myśląc, że owa hm….zwariowała. I tak sprawa się rypła, bo na szczęście nie zwariowała i nie stawiała. Zeszła na dół i wywaliła na zbity pysk.  Cóż, czasem ktoś sobie w stopę strzela. Do mnie też kiedyś zadzwonił pijany mieszkaniec, bo pomylił numery. Szybko przestał być mieszkańcem.

Pierwsza zasada w naszej Wspólnocie: jak decydujesz się na chwilę odpoczynku, to udawaj przed sobą i światem, że nie masz takiego zamiaru. Inaczej – zawsze się coś wydarzy.

Zasada druga: kanalizacja i ogrzewanie psuje się zawsze w weekend. Ostatnio znowu na Potrzebnej, a jakże. I w naszym przedszkolu.

Dzisiaj tato Jaro walczył z zatkaną kanalizacją, w kratkę kanalizacyjną jakiś mądrala wsypał kreta do rur i polał ledwie ciepłą wodą. Zrobił się korek i woda ani rusz nie chciała płynąć pod górkę.
Masz babo placek, jak to zawsze w niedzielę. /Cezary/

Zupa na Plantach skończyła roczek. Ponoć dobrze się bawili. Niestety nie mogliśmy być, ale gratulujemy dziecięciu. Niech rośnie i będzie grzeczne.

Z dobrych nowin- dach w Krakowie będzie niebawem. Importowany z Zochcina kotek okazał się jednak kotem i złapał już kilka myszy, co przedłużyło mu kontrakt. Właśnie naprał mopsa Aloszę po tłustym tyłeczku i zaczyna rządzić. Skończyliśmy remont i instalację CO w domu pewnej rodziny.

Przymierzamy się do kupowania węgla, co chętni mogą wesprzeć. Potrzebne będzie 6-7 ton dla rodzin, których na to nie stać. To koszt ok.5000 zł. Już ludzie nieśmiało proszą, a wiem w jakiej są sytuacji.

Nad-obowiązkowo

Wspomnienie Tomka o ks. Alain-Marie.

Zwykły kapłan.

7 lat temu byłem na podróży życia w Peru. Odwiedziłem między innymi Arequipie gdzie ojciec Alan prowadził sierociniec dla chłopców ulicy. Arequipa jest miastem, które zakładali konkwistadorzy. Rejon Arequipy to Kraina Wielkich Kanionów połączonych z terenami półpustynnymi. A więc temperatura w dzień sięga 30 i więcej stopni a w nocy spada do 0 stopni Celsjusza. W tym dziwacznym miejscu ojciec Alan prowadził sierociniec dla 300 chłopców ulicy. Organizował im szkołę, bieżącą wodę (przy pomocy pompy uruchamianej napędem wiatrowym), miejsce do spania, ubrania (szkolne mundurki!) oraz uchylał im nieba. Pamiętam jak byliśmy swego czasu z innymi członkami mojego obozu na kolacji w głównym budynku. W ogromnej jadalni jak się okazało była świetlica i sala szkolna jednocześnie. Chłopcy po kolacji śpiewali, tańczyli i bawili się. Ojciec Alan jeździł starym rozwalającym się busem marki Dodge, który miał odwrotnie ułożoną skrzynię biegów (jedynka była w miejscu normalnej piątki), samochód miał 30 lat kiedy tam przybyłem i przewidziany był dla 10 osób. W razie potrzeby wchodziło tam 30 chłopców. Z ojcem Alanem nie porozmawiałem, ponieważ ojciec Alan porozumiewał się po hiszpańsku i francusku. Poza swoją pracą z chłopcami prowadził kościół w slumsach w Arequipie.
Odszedł z tego świata zostawiając za sobą swoje dzieło. Był światłem dla chłopców, którzy poruszali się w ciemnościach. Mam nadzieję, że Bóg znajdzie kogoś na miejsce Alana, lub może już znalazł. Do ojca Alana przyjeżdżali wolontariusze z Kanady i Wielkiej Brytanii. Uczyli oni młodzieży języków angielskiego i francuskiego.
Piosenka mi bardzo pasuje do sytuacji:

 

16 Responses to Nauczyciele

  • Gdzie się zgłaszać w sprawie węgla?

    • Można wpłacać na konto Wspólnoty Chleb Życia z dopiskiem “węgiel”. Podaję konto /jest także na naszej stronie/
      73 8004 0002 2001 0000 1270 0001 Wspólnota Chleb Życia, 02-220 Warszawa, Łopuszańska 17. Jedną tonę już kupiliśmy, było bardzo pilne. Następne w przyszłym tygodniu. Z góry dziękujemy za każdą wpłatę.

  • Ci którzy zostali w Syrii, mówią mniej więcej tak ….”niech egoistyczny zachód lepiej pomoże nam tu na miejscu, a nie zabiera nam młodych jako tanią siłę roboczą. My chcemy tu żyć i pracować, nie chcemy wyjeżdżać.
    Od siebie dodam, że ma Siostra rację pomagać trzeba !! i można na różne sposoby. Lecz jeśli ktoś się nie zgadza na taką a nie inną formę pomagania , to nie można stosować swego rodzaju szantaży moralnych i dzielić na tych co ruszają tylną cześć ciała a na tych co nie ruszają.
    Tj. bardzo niesprawiedliwe pisanie. Swoją drogą gdy zobaczyłem link do wpisu, to miałem takie przeświadczenie że Siostra da przycinkę w stronę marszu niepodległości lub właśnie uchodźców.
    Pzdr

    • Zgoda, że ci, którzy zostali w Syrii oczekują-i słusznie pomocy. Natomiast są tysiące, którzy w Syrii i innych miejscach nie zostali. I trudno im się dziwić. Nie ma mowy o szantażu moralnym. To znowu obejście tematu. Co z tymi, którzy chcą przyjąć uchodźców? Ci nie są szantażowani przez przeciwników i nie związuje im się rąk? Czy to nie są także obywatele Polski, ludzie wierzący lub nie. Oczywiście, że w kontekście ostatnich wydarzeń chrześcijanka, jaką chciałabym być, nie może milczeć. Zwłaszcza, że Ewangelia i nauka Kościoła mówi o pewnych sprawach jasno i wyraźnie. Gdybym milczała-popełniłabym grzech zaniechania.
      Jasne, że zamiast rozdzielania włosa na czworo i wiecznych dyskusji czy należy pomóc bliźniemu trzeba się wziąć za robotę. A to już jest wolny wybór i sumienie każdego chrześcijanina i każdego człowieka. To sumienie-wracamy znowu do źródeł-powinno być kształtowane przez Ewangelię i naukę Kościoła w przypadku sumienia katolika. Sęk w tym, że to trudne i wymagające, więc szukamy jak obejść i udawać, że zachowaliśmy twarz. Moim zdaniem się nie da, jeśli chcemy stanąć w prawdzie. Za nasze życie nie są odpowiedzialni politycy, a reguł moralnych nie mogą dyktować nam statystyki. To nie mówię ja. Mówił to JPII./cytaty w tekście wpisu/
      Co tam, niech sobie mówił, my wiemy swoje!!!!! Podobnie obecny Papież.

      • Jeszcze co do marszu niepodległości. Stały się tam rzeczy tak złe, że nawet słów brak.

        • Piszę tylko to co czuję, a czuję się w jakiś sposób moralnie szantażowany przez takie pisanie.
          co do MN – (niestety) zawsze się znajdą półgłówki , co nie oznacza , że wszyscy , którzy tam są podzielają takie czy inne poglądy. Proszę mi wierzyć.

          • Przykro mi, że słowa świętego Jana Pawła II odbiera Pan jako szantaż. Ja staram się je wprowadzać w życie. I, zapewniam, jest to fantastyczna przygoda. Co do marszy narodowego/celowo z małej litery/, to hm…..jakoś dużo się znalazło tam ludzi o poglądach sprzecznych z chrześcijaństwem, a zachowaniach sprzecznych z prawem i zwykłym szacunkiem dla uroczystości. Dlatego z małej litery. Jeśli się idzie razem z takimi ludźmi, to w pewien sposób legitymizuje się ich zachowanie. Historia faszyzmu zaczęła się niewinnie. Skończyła-jak wiemy. Info dostępne w Wikipedii. Pełzające przyzwolenie lub obojętność na rasizm, podżeganie do zwalczania jakiejś grupy ludzi ze względu na kolor skóry, pochodzenie, religię prowadzi do tragedii najpierw jednostek, potem grup i wreszcie narodów. Historia nas tego uczy. Pierwszy obóz koncentracyjny w Niemczech powstał dla ….księży/oczywiście tych, którzy sprzeciwiali się ideologii narodowo-socjalistycznej/ i komunistów. To było Dachau. 1933 rok.

    • Egoistyczny Zachód jest egoistyczny, to prawda, ale nie zabiera ludzi. Oni sami do niego uciekają. Egoistyczna Wlk.Brytania czy inne kraje nie zabierają nam rodaków. Oni sami tam wyjeżdżają, choć oczywiście w poszukiwaniu lepszego bytu, a nie przed głodem, wojną i prześladowaniami. Na szczęście- na razie. Ten Zachód stara się, lepiej lub gorzej, mądrzej i mniej, ale jednak się stara ich przygarnąć. Nieegoistyczna Polska zatrzasnęła przed tymi ludźmi drzwi. W ub.roku status uchodźcy lub inny rodzaj ochrony międzynarodowej i krajowej dostało 307 osób,/w tym status uchodźcy 108/ czyli 2.5% starających się o pomoc i ochronę, a o połowę mniej niż w 2015 roku. Tośmy zaszaleli z tą gościnnością! Rumunia deklaruje przyjęcie 2000 uchodźców w ramach relokacji.

      • Kochana Siostro , mam wrażenie , że cokolwiek bym nie napisał to i tak siostry nie przegadam.
        Mam inne zdanie na temat formy pomocy, i co ?, tj. grzech? , mam wstać z kanapy zostawić rodzinę i pomagać emigrantom zarobkowym???? nie rozumiem,,,
        Staram się być tylko roztropny, i uważam , że przyjąć ludzi to wziąć za nich poniekąd odpowiedzialność. Dać im pracę, opiekę medyczną i dach nad głową, a nie zamykać w obozach, izolować, tworzyć patologię. To nie jest pomaganie i proszę mi wierzyć polityka otwartych drzwi przyniesie tragedię nie tylko jednostkom, ale całym narodom. Ale poczekajmy… Proszę porozmawiać z rodakami z anglii, niemiec, czy szwecji. Czy czują się bezpieczni, czy nie boją się o siebie i o swoje dzieci? Poza tym , Ci co są za tzw. polityką otwartych drzwi to tylko gadają, jakoś nie zauważyłem , żeby ktoś z nich przyjął do siebie do domu uchodźcę, karmił go itd. Proszę mi podać – jeden przykład z Polski.

        Polska ma bardzo piękna historię narodową, i mówię tu o czasach I rzeczypospolitej. Słynęliśmy z tolerancji , (ale tej roztropnej a nie mającej cechy samobójstwa)., gdzie nie było tzw. Political correct, i każdy mógł powiedzieć co myśli (bez napiętnowania). Słynne było powiedzenie , „po nacjonalnostii polak, z rożdiestwa Litwin” i każdy był z tego dumny.
        Co do MN to w każdym środowisku znajdą się takie osoby, czy nurty które trzeba tępić w zarodku. Natomiast uogólnianie, wrzucanie wszystkich do jednego worka jest bardzo niesprawiedliwe. Pewnie gdyby taki marsz robiła lewicowa organizacja, to siostra by powiedziała „no tak, ale są tam pewnie też dobrzy ludzie, itd.”, natomiast gdy robią to narodowcy , to wszyscy to faszyści.
        (tak na marginesie, na marszu byli kapłani, środowisko proliferów, Rycerze Chrystusa Króla, a mszę św. odprawiało 8kapłanów).

        Na świecie rocznie zabijanych jest 50mln niewinnych dzieci w łonach matek!, co 5 minut ginie chrześcijanin za wiarę . Warto by było też czasem o tym porozmawiać.

        • Drogi Panie Pawle. Nie mam zamiaru wskazywać nikomu co ma robić. Każdy wybiera sam. “Wstanie z kanapy” może mieć różne formy w zależności od naszej osobistej sytuacji, możliwości. Jasne, że np. rodzina nie powinna przyjmować do domu bezdomnego człowieka z ulicy. Ma inne możliwości. Co do uchodźców, owszem znam rodziny, które przyjęły rodziny uchodźców. Znam ludzi, którzy ich wspierają w inny sposób. Poza tym istnieją organizacje pozarządowe, w tym Caritas, które są gotowe zorganizować przyjęcie w ramach tzw. korytarzy humanitarnych. Na to rząd Polski też nie wyraził zgody. Moja Wspólnota jest w stanie przyjąć kilka osób. Zresztą często przygarniamy ludzi z różnych krajów, różnych religii i koloru skóry, którzy znaleźli się w Polsce i nie mają dachu nad głową, bo coś im poszło nie tak.
          Co do marszu, to problemem jest przyzwolenie. Jeśli widzę, że w imprezie, w której uczestniczę jest zadyma i idzie ona w kierunku niezgodnym z moim sumieniem, to ją opuszczam. Inaczej podpisuję się chcąc nie chcąc pod tym. Bez względu na to, czy uczestniczy w niej 10 czy 100 kapłanów. W końcu do niedawna Jacek Międlar też był kapłanem, a niejaki ks.Tiso hm….to był po prostu zbrodniarz. Oczywiście nie twierdzę, że uczestniczący w marszu kapłani są rasistami. Chcę tylko zwrócić uwagę, że księża to też ludzi, czasem błądzący i nie zawsze godzący się z nauką Kościoła. Tenże Tiso pośmiertnie był “reprezentowany” w tegorocznym marszu przez nacjonalistów słowackich.
          Nie uczestniczę w marszach kobiet, wycofałam się z Kongresu Kobiet/byłam na pierwszym/ z powyższych powodów. Nie oznacza to, że nie mogę rozmawiać z ludźmi o innych poglądach, wręcz przeciwnie. Jednak pod warunkiem, że nie zostanę wykorzystana do firmowania czegoś, z czym się nie zgadzam. Podobnie moja Wspólnota nie należy do sieci skupiających różne organizacje jeśli choć jedna z nich działa wbrew nauce Kościoła.
          A tu coś od JPII dla rodzin:
          ” Dlatego rodziny — pojedyncze czy też połączone w związki — mogą i powinny podejmować rozmaite dzieła służby społecznej, zwłaszcza dla ubogich, a w każdym razie na rzecz tych osób i sytuacji, do których nie są w stanie dotrzeć organizacje dobroczynne i opiekuńcze powołane przez władze publiczne.

          Wkład społeczny rodziny posiada swą własną specyfikę, którą należy lepiej poznać i w sposób bardziej zdecydowany uwzględniać, zwłaszcza w miarę dorastania dzieci, angażując do współpracy, na ile to możliwe, wszystkich członków rodziny[107].

          W szczególny sposób należy podkreślić wzrastające w naszym społeczeństwie znaczenie gościnności ze wszystkimi jej przejawami, od otwarcia na prośby braci drzwi własnego domu, a bardziej jeszcze serca, aż po konkretne zatroszczenie się o zapewnienie każdej rodzinie własnego mieszkania, jako naturalnego środowiska, które ją zachowuje i pozwala jej wzrastać. Nade wszystko rodzina chrześcijańska winna wsłuchiwać się w polecenie Apostoła: „Zaradzajcie potrzebom … Przestrzegajcie gościnności”[108], by naśladując przykład Chrystusa i dzieląc Jego miłość, umiała przyjąć potrzebującego brata: „Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody”[109].”/FC 44/
          Mam nadzieję, że Święty nie zestresuje tylko doradzi, jak żyć w rodzinie zgodnie z Ewangelią. Wtedy rodzina będzie szczęśliwa.

          • Piękne słowa, niech puentą dyskusji zostanie wyśmienity wpis księdza Węgrzyniaka, (co prawda nie święty , ale niecodziennej myśli), http://www.wegrzyniak.com/2229-polprawdy-nas-nie-zbawia.

            Dziękuję Siostrze za ciekawą dyskusję Chciałbym jeszcze dodać , że bardzo sobie cenię Siostry pracę, pamiętam w modlitwie i w miarę możliwości wspieram finansowo (to drugie bardziej) i mam zamiar dalej wspierać.
            Jeszcze raz dziękuję, i przepraszam!, jeśli forma mojego pisania w jakikolwiek sposób Siostrę uraziła.
            Z Bogiem +

  • “Jeśli ktoś płacze dlatego, że drugiemu jest źle, Pan Bóg cieszy się tym płaczem, bo takie łzy ciekną po twarzy jak perły, które nurek wyławia z ciepłego morza w Zatoce Perskiej. To są piękne łzy.”
    Ksiądz Jan Twardowski Wiem ,że znajdą się te pieniądze na węgiel dla potrzebujących,…… ” grosz do grosza , a będzie kokosza ” – naucza przysłowie . Serdecznie pozdrawiam.

  • Witam.Nie zgodze sie z tym ze nie jest Siostra autorytetem.Niejednego biskupa bije Siostra na glowe.Mysle ze ludzie sie obawiaja radykalizmu ewangelicznego.Madre gadki to mozna uskuteczniac nieustannie.A z Panem Bogiem nie ma lekko ..albo wszystko albo nic.

Dodaj komentarz